Derek pokręcił głową.
„Właśnie w tym tkwi problem.”
„Masz urojenia.”
„Naprawdę wierzysz, że budujesz coś znaczącego”.
Kelnerzy przynieśli drugie danie.
Wołowina Wagyu z masłem truflowym i pieczonymi warzywami.
Temat rozmowy zmienił się, gdy moja rodzina zabrała się za jedzenie, ale osąd pozostał, ciężki i duszący.
„Sophia mogłaby u mnie pracować” – zaproponował mój kuzyn Brian.
Prowadził średniej wielkości firmę marketingową.
„Przydałby mi się ktoś do zarządzania naszymi mediami społecznościowymi”.
„To nie jest nic atrakcyjnego, ale to stały dochód, świadczenia, prawdziwa wypłata”.
„Zarządzanie mediami społecznościowymi” – powtórzyłem.
„To lepsze od tego, co robisz teraz” – powiedział Brian bez złośliwości.
„Szczerze mówiąc, w twoim wieku trzeba zacząć myśleć praktycznie”.
„Nie młodniejesz.”
„Potrzebujesz stabilności.”
„Mam stabilność” – powiedziałem.
„Naprawdę?” Głos Amandy był łagodny, co w pewnym sensie pogarszało sytuację.
„Sophia, bądź szczera wobec siebie.”
„Masz prawie trzydzieści lat, pracujesz w swoim pokoju i prawdopodobnie zarabiasz ledwo tyle, żeby opłacić czynsz”.
„To nie jest stabilność”.
„To desperacja.”
„Ona nawet nie ma profilu na LinkedIn” – dodała Jennifer, wyciągając telefon.
„Szukałem cię w zeszłym miesiącu, kiedy próbowałem polecić cię do pracy, i nic nie znalazłem”.
„Brak jakiejkolwiek profesjonalnej obecności.”
„Wolę nie rzucać się w oczy” – powiedziałem.
Derek wybuchnął śmiechem.
„Niski profil.”
„Tak to nazywamy.”
„Sophia, nie jesteś osobą niepozorną.”
„Nie masz żadnego profilu, bo nie zrobiłeś niczego, co zasługiwałoby na profilowanie”.
„Jesteś niewidzialny, bo jesteś nieistotny.”
„Derek” – powiedziała mama ostrzejszym głosem.
„To okrutne.”
„To uczciwe” – odparł.
„Przez siedem lat ostrożnie podchodziliśmy do tej sytuacji, wspierając ją i dając jej przestrzeń, by mogła odnaleźć siebie”.
„I dokąd nas to zaprowadziło?”
„Ona nadal jest w tym samym miejscu, w którym była mając dwadzieścia dwa lata”.
„Nadal pracuję z domu”.
„Wciąż walczę.”
„Wciąż bezskutecznie.”
Tata odłożył widelec.
„Myślę, że Derek próbuje powiedzieć, być może nieelegancko, że martwimy się o ciebie, Sophio.”
„Chcemy, żebyś odniósł sukces.”
„Chcemy pomóc Ci wrócić na właściwe tory.”
„Nie zboczyłem z trasy”.
„Przestałeś studiować na Stanfordzie” – powiedział wujek Richard.
„To mniej więcej definicja zejścia z trasy”.
„Odszedłem, bo miałem lepsze możliwości”.
„Co robisz?” zapytał Derek.
„Budowanie firmy zajmującej się sztuczną inteligencją we własnej sypialni”.
„Masz pojęcie, jak szalenie to brzmi?”
„Prawdziwy rozwój sztucznej inteligencji wymaga dziesiątek milionów dolarów finansowania”.
„Zespoły badaczy doktoranckich”.
„Ogromna infrastruktura obliczeniowa”.
„Nie możesz po prostu podjąć decyzji o założeniu firmy zajmującej się sztuczną inteligencją, tak samo jak nie możesz podjąć decyzji o zbudowaniu statku kosmicznego w swoim garażu”.
„Niektórzy ludzie składali komputery w swoich garażach” – zauważyłem.
„To całkiem nieźle im wyszło”.
„To było czterdzieści lat temu” – warknął Derek.
„Bariera wejścia była inna”.
„Technologia była inna”.
„A co ważniejsze, ci ludzie nie mieli urojeń”.
„Mieli prawdziwe produkty”.
„Prawdziwe firmy”.
„Masz wymówki i fantazje.”
Amanda sięgnęła przez stół i przykryła moją dłoń.
„Kochanie, kochamy cię.”
„Tak.”
„Ale miłość oznacza bycie uczciwym.”
„Szczerze mówiąc, to nie działa”.
„Musisz pogodzić się z tym, że twoje technologiczne marzenie się nie spełni i iść dalej”.
„Nie ma w tym nic wstydliwego.”
„Większość startupów upada”.
„Spróbowałeś.”
„Nie wyszło.”
„Teraz nadszedł czas, żeby znaleźć prawdziwą pracę i zbudować prawdziwe życie”.
„A co, gdybym ci powiedział, że to się udało?” – zapytałem.
Przy stole zapadła cisza.
„Co masz na myśli?” zapytała ostrożnie mama.
„A co, gdybym ci powiedział, że moja firma odnosi sukcesy?”
„Że nie poniosłem porażki?”
Uśmiech Dereka był okrutny.
„W takim razie powiedziałbym, że okłamujesz sam siebie.”
„Sophia, gdyby twoja firma odniosła sukces, wiedzielibyśmy o tym”.
„Miałbyś pieniądze.”
„Miałbyś pracowników.”
„Miałbyś biuro.”
„Miałbyś coś do pokazania oprócz gabinetu w sypialni.”
„I sukienka z Target.”
„Może i mam coś do pokazania”.
„To pokaż nam” – rzucił wyzwanie wujek Richard.
„Pokaż nam tę odnoszącą sukcesy firmę”.
„Pokaż nam dowody na to, że nie tylko udajesz, że bawisz się w swoim mieszkaniu”.
Miałem właśnie odpowiedzieć, gdy zauważyłem ruch przy wejściu do naszej prywatnej jadalni.
Kierownik restauracji, Thomas, szedł w kierunku naszego stolika w towarzystwie młodej kobiety w marynarce, niosącej profesjonalną torbę na aparat fotograficzny i notatnik.
Moja rodzina była zbyt pochłonięta dyskusją, żeby to zauważyć.
„Chodzi o to” – mówił Derek – „że zawsze byłeś marzycielem w rodzinie”.
„I to jest w porządku dla dziecka.”
„Ale teraz masz dwadzieścia dziewięć lat.”
„Czas dorosnąć”.
„Czas zmierzyć się z rzeczywistością”.
„Jaka to rzeczywistość?” zapytałem, obserwując zbliżających się Thomasa i kobietę.
„Że nie jesteś wyjątkowy” – powiedział Derek.
„Że nie zostaniesz następnym Markiem Zuckerbergiem ani Steve’em Jobsem”.
„Że jesteś po prostu zwykłą osobą, która musi mieć zwykłą pracę i wieść zwykłe życie”.
„I nie ma w tym nic złego”.
„Większość ludzi tak robi.”
„Ale musisz to zaakceptować.”
„Może nie jestem zwyczajny” – powiedziałem.
Derek się roześmiał.
„Sophia, pracujesz w swojej sypialni.”
„Jesteś definicją zwykłości.”
Thomas dotarł do naszego stolika.
„Przepraszam” – powiedział uprzejmie.
„Bardzo mi przykro, że przerywam obchody urodzin pana Reynoldsa”.
Tata podniósł wzrok, zirytowany przerwaniem mu rozmowy.
„Czy jest jakiś problem z usługą?”
„Nie, proszę pana.”
„Wszystko jest idealne.”
„Ale jest tu ktoś, kto chce się zobaczyć z panną Sophią Reynolds.”
„Mówi, że jest umówiona.”
Osoba stojąca przy stole obróciła się w moją stronę, patrząc na mnie z nieukrywaną ciekawością.
„Spotkanie?” zapytała Amanda.
„Sophia, kto umawia spotkania biznesowe w sobotnie wieczory?”
Młoda kobieta zrobiła krok naprzód i wyciągnęła rękę.
„Pani Reynolds, jestem Sarah Chin z magazynu Forbes.”
„Wiem, że potwierdziliśmy rezerwację na 19:30, ale w hotelu doszło do pomyłki z naszą rezerwacją.”
„Mam nadzieję, że to, że tu przyszedłem, nie stanowi problemu”.
Nastąpiła absolutna cisza.
Kieliszek szampana Dereka zamarł w powietrzu.
„Forbes?” Głos mamy był ledwie szeptem.
„Tak, proszę pani” – odpowiedziała radośnie Sarah, wyciągając dyktafon i notatnik.
„Pani Reynolds, wiem, że to czas dla rodziny, ale czy jest pani gotowa na wywiad do programu 30 Under 30?”
„Mój redaktor jest bardzo podekscytowany artykułem o tobie i Neurodynamice”.
„Dwudziestodziewięcioletnia założycielka firmy zajmującej się sztuczną inteligencją, wartej 4,1 miliarda dolarów”.
„To dokładnie taki rodzaj historii, jaki kochają nasi czytelnicy”.
Kieliszek do szampana wyślizgnął się Derekowi z ręki i uderzył o stół z głośnym trzaskiem.
Wino rozlało się po białym obrusie niczym krew.
Nikt nie zrobił nic, żeby temu zapobiec.
„Cztery i jeden miliard” – powiedział słabo wujek Richard.
„Dolary.”
„Tak, proszę pana” potwierdziła Sarah, konsultując notatki.
„To jest aktualna wycena z rundy finansowania serii C Neurodynamics w zeszłym miesiącu”.
„Pani Reynolds zachowała większościowy pakiet udziałów – 68%”.
„Jej majątek netto wynosi zatem około 2,8 miliarda dolarów”.
„Co czyni ją jedną z najmłodszych miliarderek w kraju, które dorobiły się majątku własnymi siłami”.
Ręka Amandy zaczęła drżeć na stole.
„Neurodynamika” – powiedział powoli Brian, wyciągając telefon.
„To… to jest ta firma zajmująca się sztuczną inteligencją, która właśnie otrzymała kontrakt od Pentagonu”.
„Ten, który rewolucjonizuje uczenie maszynowe”.
„Rzeczywiście” – powiedziała Sarah.
„Pani Reynolds założyła firmę siedem lat temu, zaraz po opuszczeniu Stanford.”
„Zbudowała początkową architekturę sieci neuronowej w swoim mieszkaniu”.
„Wspomniałeś, że to nadal twoje główne miejsce pracy”.
„I sama finansowała całą operację, aż do ubiegłego roku, kiedy to przyjęła strategiczne finansowanie, które pozwoliło jej na zwiększenie skali operacji”.
„Bootstrap” – powtórzył tata z kompletnie pustym wyrazem twarzy.
„Masz na myśli, że sama to sfinansowała?”
„Proszę pana” – powiedziała Sarah – „pani Reynolds przez pierwsze sześć lat tworzyła Neurodynamics bez żadnych zewnętrznych inwestycji”.
„Jej początkowy kapitał pochodził z wygranych w kilku konkursach na sztuczną inteligencję i sprzedaży wczesnych, zastrzeżonych algorytmów”.
„Utrzymywała swój zespół w małym składzie — na początku było to zaledwie dwunastu inżynierów i wszyscy pracowali zdalnie”.
„I skupiliśmy się na budowaniu najbardziej zaawansowanej infrastruktury uczenia maszynowego w branży”.
Jennifer przewijała stronę gorączkowo.
„Jest artykuł w TechCrunchu z zeszłego miesiąca.”
„W raporcie napisano, że Neurodynamics pozyskało 800 milionów dolarów w rundzie finansowania serii C i wycenia firmę na 4,1 miliarda dolarów”.
„W oświadczeniu napisano, że firma ma podpisane umowy z Departamentem Obrony, Google, Amazon i Microsoftem”.
„Mówi się, że są wiodącym dostawcą adaptacyjnych systemów AI na świecie”.
„To prawda” – potwierdziła Sarah.
Zwróciła się do mnie.
„Pani Reynolds, wiem, że planowaliśmy przeprowadzić ten wywiad w pani biurze”.
„Ale skoro już tu jestem, czy mógłbyś zacząć już teraz?”
„Obiecuję, że będzie krótko.”
„Wiem, że to święto urodzin twojego ojca.”
Spojrzałem na swoją rodzinę.
Każda osoba przy stole patrzyła na mnie z identycznym wyrazem zdziwienia na twarzy.
„Właściwie” – powiedziałem – „czy moglibyśmy to zrobić tutaj?”
„Myślę, że moja rodzina chciałaby to usłyszeć”.
Sarah wyglądała niepewnie.
„Będzie bardzo szczegółowo.”
„Będziemy omawiać wycenę Twojej firmy, Twoją technologię i Twoje plany ekspansji”.
„Jesteś pewien, że chcesz to zrobić w obecności—”
„Jestem pewien” – powiedziałem.
„Moja rodzina jest bardzo ciekawa tego, co robię”.
„Wydaje się, że to dobra okazja, żeby to wyjaśnić”.
Sarah wysunęła krzesło i usiadła, kładąc dyktafon na stole.
“Wspaniały.”
„Zacznijmy od początku.”
„Opuściłeś Stanford na trzecim roku studiów.”
„Decyzja, która musiała być trudna”.
„Co skłoniło Cię do odejścia i zajęcia się neurodynamiką?”
„Nie zrezygnowałem” – powiedziałem, patrząc prosto na tatę.
„Odszedłem, bo już osiągnąłem coś cenniejszego niż dyplom”.
„Opracowałem nowy typ architektury sieci neuronowej, która potrafi się uczyć i dostosowywać w sposób niemożliwy dla istniejących modeli”.
„Moi profesorowie chcieli, żebym opublikował to w ramach badań.”
„Chciałem zbudować wokół tego firmę”.
„A jaka była reakcja twojej rodziny?” zapytała Sarah.
„Myśleli, że popełniam błąd” – powiedziałem.
„Myśleli, że marnuję swoją przyszłość”.
Sarah skinęła głową i zrobiła notatki.
„Ale ty upierałeś się.”
„Spędziłeś kolejny rok na dalszym rozwijaniu technologii, pracując ze swojego mieszkania”.
„Czy możesz opisać tamten czas?”
„Pracowałem w drugiej sypialni od dwunastu do szesnastu godzin dziennie” – powiedziałem.
„Siedem dni w tygodniu”.
„Żyłem na ramenie i kawie.”
„Spałem może cztery godziny na dobę”.
„Wszyscy myśleli, że jestem bezrobotny”.
„Moja rodzina uważała, że sobie nie radzę”.
Twarz Dereka zrobiła się zupełnie biała.
„Ale ty nie oblałeś” – podpowiedziała Sarah.
“NIE.”
„Budowałem podwaliny pod system, który miał stać się najbardziej zaawansowanym systemem sztucznej inteligencji na świecie”.
„Pisałem kod, który kiedyś miał być wart miliardy”.
„Tworzyłem coś, czego chciałyby Pentagon, Google i Amazon”.
„Po prostu nikomu o tym nie mówiłem”.
„Dlaczego nie?” zapytała Sarah.
Rozejrzałem się wokół stołu.
„Bo by mi nie uwierzyli”.
„Bo już dawno uznali, że jestem porażką”.
„A ponieważ łatwiej było pracować w spokoju, niż walczyć o uznanie, którego nie potrzebowałam”.
Długopis Sary poleciał.
„Twój pierwszy duży kontrakt był z firmą obronną, prawda?”
„Jak do tego doszło?”
„Wziąłem udział w konkursie DARPA na systemy autonomiczne” – powiedziałem.
„Mój algorytm wygrał.”
„Nagrodą był kontrakt o wartości 2 milionów dolarów na dalszy rozwój technologii”.
„To było moje finansowanie zalążkowe”.
„Miałaś dwadzieścia trzy lata” – powiedziała Sarah.
„Większość dwudziestotrzylatków dopiero zaczyna pracę na podstawowym stanowisku”.
„Już tworzyłeś sztuczną inteligencję dla Departamentu Obrony”.
„Miałem coś, czego potrzebowali” – powiedziałem.
„Wiek nie miał znaczenia.”
Wujek Richard przewijał książkę, a jego twarz robiła się coraz bledsza.
„Wyzwanie DARPA”.
„Pamiętam, że o tym czytałem”.
„Zwycięzca był anonimowy”.
„Po prostu podali nazwę firmy ND Systems.”
„To byłeś ty?”
„To byłem ja” – potwierdziłem.
„Na początku stosowaliśmy ten skrót.”
Sarah kontynuowała.
„Po kontrakcie z DARPA szybko się rozwinęliście”.
„Czy możesz mi opowiedzieć o tym, jak to się stało?”
„Zatrudniałem ostrożnie” – powiedziałem.
„Tylko najlepsi inżynierowie.”
„Ludzie, którzy rozumieli, co budujemy”.


Yo Make również polubił
Starożytny rosyjski środek na detoksykację wątroby: Sekret rodzynek
Ciasto mandarynkowe z kwaśną śmietaną
Nie mogę uwierzyć, że dopiero teraz się o tym dowiedziałem
„Salsa de Huacatay” lub podobny peruwiański sos, być może „Ocopa Arequipeña”, podawany z jajkami na twardo jako dodatkiem. To kremowy, ziołowy sos.