Myśleli, że jestem tylko ładną buzią, która bez walki odda mi warte 550 milionów dolarów patenty. Ale w chwili, gdy arogancki syn prezesa spróbował ukraść to, co stworzyłem, nie tylko się opierałem, ale niszczyłem wszystko, czego się dotknął. – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Myśleli, że jestem tylko ładną buzią, która bez walki odda mi warte 550 milionów dolarów patenty. Ale w chwili, gdy arogancki syn prezesa spróbował ukraść to, co stworzyłem, nie tylko się opierałem, ale niszczyłem wszystko, czego się dotknął.

Nie wstałem.

“Jasne.”

Siedział naprzeciwko mnie, próbując sobie przypomnieć, jak być dyplomatą.

„Dochodzą nas słuchy” – powiedział. „Zainteresowanie zewnętrzne. Konkurencja składa oferty. Mam nadzieję, że to nieprawda”.

„Och, to trafne stwierdzenie” – powiedziałem. „To także dźwignia”.

Jego szczęka się napięła.

„Rozumiesz, jak ważny jest Apollo dla tej firmy. Zarząd się temu przygląda. Inwestorzy się temu przyglądają”.

„W takim razie powinni znać prawdę” – powiedziałem. „Twoja platforma działa na mojej infrastrukturze. Jeśli odejdę, twój system się zawiesi w ciągu dwunastu godzin. Gwarantuję”.

Na sekundę jego maska ​​opadła.

„Możemy znaleźć sposób na współpracę”.

„Dałem ci już dwie opcje” – powiedziałem. „Udziel uczciwej licencji na moją technologię albo całkowicie stracisz do niej dostęp”.

„To okno się zamyka”.

Następnego ranka przeprowadziłem demonstrację na żywo dla audytorów wewnętrznych zarządu. Uproszczona wersja Apollo działała płynnie na serwerze testowym.

Następnie, w trakcie wersji demonstracyjnej, wycofałem swoje uwierzytelnienie.

Cały system się zawiesił.

Sześć sekund.

Żadnego odzyskiwania. Tylko martwa przestrzeń.

Audytorzy nie odezwali się ani słowem. Zrobili notatki i wyszli z sali, jakby dokładnie wiedzieli, co będą raportować.

Tej nocy zostawiłem drzwi biura otwarte, światła zapalone, a na ekranie wyświetlał się bezbłędnie komunikat diagnostyczny.

Marcus przeszedł obok dwa razy i nie powiedział ani słowa.

On wiedział.

I chciałam, żeby tak zrobił.

Nie czekałem na kolejną zasadzkę.

Następnego ranka sam zaplanowałem spotkanie.

Temat: Przegląd zależności struktury Apollo.

Czas: Czwartek, 9:00 rano

Uczestnicy: Zarząd oraz wybrani inwestorzy, praca zdalna.

Prowadząca: Serenity Miles.

Nie pytałem o pozwolenie.

Wysłałem zaproszenie z konta starszego administratora systemów z pełnym dostępem i skontaktowałem się ze wszystkimi, którzy się liczyli — łącznie z dwoma inwestorami z Doliny Krzemowej, którzy dysponowali największymi środkami.

Chciałem świadków.

I upewniłem się, że zwracają na mnie uwagę.

O godzinie 8:59 podłączyłem laptopa i uruchomiłem środowisko testowe na żywo.

„To” – powiedziałem, gdy system się ładował – „to Apollo działający w czasie rzeczywistym. Każdy jego kluczowy komponent – ​​predykcja behawioralna, adaptacyjne reagowanie na zagrożenia, protokoły uczenia się w czasie rzeczywistym – wszystko zbudowane w oparciu o frameworki zarejestrowane na podstawie moich patentów”.

Kliknąłem jedno polecenie, wyłączyłem jedną zależność.

Na ekranie wystąpił błąd, a następnie ekran się zawiesił.

Każdy element wizualny się zatrzymał.

Monitor procesów zaplecza przestał działać.

Błąd systemu.

Sześć sekund.

„Cała ta platforma” – powiedziałem – „nie jest w stanie funkcjonować bez tych komponentów. Ani prawnie, ani technicznie, ani operacyjnie”.

Na ekranie wyświetlił mi się arkusz kalkulacyjny.

Trzy zakładki – zależności, identyfikatory patentów, oś czasu licencjonowania. Każdy element powiązany z sygnaturami czasowymi, dokumentami rejestracyjnymi, moimi prywatnymi dziennikami rozwoju i potwierdzeniami w federalnym rejestrze własności intelektualnej.

Głos Harrisona przeciął ciszę.

„Spokojnie, nie ma potrzeby dramatyzowania.”

„Nie rozumiałeś sytuacji sprzed trzech tygodni” – powiedziałem. „Teraz rozumiesz”.

„Jesteśmy gotowi negocjować” – powiedział ostrożnie.

„Dobrze” – odpowiedziałem. „Bo cena właśnie wzrosła”.

Marcus pochylił się do przodu.

„Szukasz nas.”

„Nie” – powiedziałem wystarczająco głośno, żeby go uciszyć. „Stawiam warunki”.

„Próbowałeś ukraść moją pracę. Zamknąłeś mnie na zewnątrz budynku. Rozpuściłeś fałszywe plotki, że odchodzę. Zatrudniłeś podwykonawców do sklonowania moich systemów”.

„Zachowałem milczenie. Uchroniłem tę firmę przed upadkiem. A teraz wskazuję ci drogę naprzód”.

Otworzyłem ostatni slajd.

Jedna liczba, pogrubiona, czerwona.

Nie da się tego zignorować.

550 milionów dolarów.

Licencja wyłączna.

Nieodwołalny.

Nieprzenoszalne.

Harrison mrugnął.

„To absurd.”

„To jest przetrwanie” – powiedziałem. „Z każdym dniem zwłoki, kwota wzrasta o pięć milionów. Masz czas do poniedziałku”.

Jeden z inwestorów zdalnych nie uciszył głosu.

„Czy Twoi prawnicy zweryfikowali te powiązania zależności?”

„Każdy z osobna” – powiedziałem. „A mój zespół prawny jest gotowy przedstawić sprawę w sądzie federalnym, jeśli zajdzie taka potrzeba”.

Cisza.

Następnie głos zabrał najstarszy członek zarządu.

„I Marcus.”

Spojrzałem mu prosto w twarz.

„Usunięto. Ze skutkiem natychmiastowym. Brak dostępu, brak nadzoru. To obciążenie.”

Głos Marcusa rozległ się przez stół.

„Nie możesz po prostu…”

„Nic nie zrobiłem” – przerwałem. „Sam sobie to zrobiłeś”.

Harrison próbował interweniować.

„Możemy zmienić podział obowiązków.”

„Nie” – powiedziałem. „Albo on odpada, albo umowa zerwana”.

Patrzyłem, jak kalkulują straty z powodu opóźnionego startu. Zaufanie inwestorów słabnie. Publiczne konsekwencje, gdyby moja dokumentacja ujrzała światło dzienne.

Nie musiałam krzyczeć.

Fakty mówią same za siebie.

Na koniec przewodniczący zarządu skinął głową.

„Wniosek o zatwierdzenie warunków Milesa”.

Siedem rąk w górę. Dwa wirtualne potwierdzenia zostały kliknięte.

Marcus był jedynym, który się nie poruszył.

Spakowałem laptopa, wstałem i rozejrzałem się po pokoju.

„Próbowałeś wymazać mnie z mojej własnej pracy.”

„Zamiast tego dałeś mi kontrolę nad całą operacją.”

Marcus siedział nieruchomo, z zaciśniętą szczęką i pustymi oczami.

„Wyślij papiery do końca dnia” – powiedziałem. „Albo sześćset milionów do poniedziałku”.

Potem wyszedłem.

Spokój. Stabilność.

Już myślałem dziesięć ruchów naprzód, bo przecież nie wygrałem.

Kupiłem całe pole bitwy.

W piątek po południu dział prawny zatwierdził płatność. Moja umowa licencyjna została podpisana, wykonana i zabezpieczona.

Środki przelane.

Zrobione.

Tego wieczoru Apollo wystartował.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Przerażające przepowiednie Baby Vangi: Straszne wydarzenie przewidziane na 2026 rok

Te przepowiednie wzmacniają obraz Europy jako kontynentu kruchego, gdzie pokój wydaje się nieustannie zagrożony. Zmiany klimatu: niewidzialny wróg [Kontynuuj na ...

BISZKOPT IDEALNY DO NADZIEWANIA – LEKKI I PUSZYSTY!

Do ubitej masy jajecznej dodaj mleko, roztopione masło i wanilię. Wymieszaj delikatnie, aż składniki się połączą. Stopniowo dodawaj mąkę z ...

7 wczesnych objawów raka krwi, które każdy powinien znać

Rak krwi może dotknąć każdego, niezależnie od wieku czy stylu życia. Wczesne objawy są często subtelne i niespecyficzne, co sprawia, ...

Niezwykłe Zucchiniröllchen z Pomidorami: Przepis na Zdrową i Szybką Kolację

Umyj cukinie i za pomocą obieraczki do warzyw pokrój je w cienkie, długie plastry. Staraj się, aby były jak najcieńsze ...

Leave a Comment