Myśleli, że jestem tylko ładną buzią, która bez walki odda mi warte 550 milionów dolarów patenty. Ale w chwili, gdy arogancki syn prezesa spróbował ukraść to, co stworzyłem, nie tylko się opierałem, ale niszczyłem wszystko, czego się dotknął. – Page 5 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Myśleli, że jestem tylko ładną buzią, która bez walki odda mi warte 550 milionów dolarów patenty. Ale w chwili, gdy arogancki syn prezesa spróbował ukraść to, co stworzyłem, nie tylko się opierałem, ale niszczyłem wszystko, czego się dotknął.

Stałem w pokoju obserwacyjnym za wzmocnionym szkłem, obserwując rozwój sytuacji. Na gigantycznym ekranie wyświetlano transmisje produktów dla klientów, inwestorów i mediów.

Sala na dole była wypełniona po brzegi — znajdowali się tam dziennikarze techniczni, analitycy branżowi, partnerzy korporacyjni — wszyscy zastanawiali się, czy przyszłość Vanguard jest faktem, czy też jest to po prostu kosztowna bzdura.

To nie był dym.

Obserwowałem, jak deska rozdzielcza kolejno zapalała się na zielono.

Silnik behawioralny online.

Odpowiedź predykcyjna jest stabilna.

Optymalne pętle sprzężenia zwrotnego.

Każdy podsystem jest mocny, dokładnie tak, jak został zaprojektowany.

Obok mnie, przy monitorach, siedziało dwóch starszych programistów, szybko piszących i szepczących do siebie.

Nie przerywałem.

Wiedzieli, co robią.

Ćwiczyliśmy to co do naciśnięcia klawisza.

Na dole konferansjer zawołał moje nazwisko.

Nie poszedłem.

Pozwalam produktowi mówić samemu za siebie.

Zamiast tego wysłałem mojego głównego inżyniera, Kirę Ashford, aby przeprowadziła demo na żywo.

Zmiażdżył go.

Krzywe uczenia się w czasie rzeczywistym. Dostosowywanie przepływu użytkownika. Adaptacyjna logika reagująca na jej mowę.

Oklaski nie były grzeczne.

To było szczere.

Kiedy ktoś zapytał ją o strukturę projektu, powiedziała dokładnie to, co jej kazałem.

„Ten system istnieje dzięki Serenity Miles. Nikt inny nie mógłby go zbudować”.

Kamera została skierowana na okno obserwacyjne.

Skinąłem krótko głową.

To było wszystko, czego potrzebowali.

Potem inwestorzy uścisnęli mi dłoń. Członkowie zarządu, którzy miesiąc temu głosowali przeciwko mnie, nagle przypomnieli sobie moje nazwisko, nazywając mnie wizjonerem i niezastąpionym.

Ktoś nawet zażartował, że następny system ma zostać nazwany moim imieniem.

Uśmiechnąłem się.

Nie śmiałem się.

Harrison też tam był — trzymał się z tyłu i milczał.

Marcus nie był.

Wiedziałem, że formalnie odsunięto go od wszystkiego, co miało związek z Apollem.

System nie był po prostu wolny od jego ingerencji.

Był trwale chroniony.

Mój zespół nie interesował się polityką.

Zależało im na tym, aby start przebiegł bez zarzutu.

Żadnych błędów, żadnych awarii, cały cykl prasowy uruchomiony online w ciągu godziny.

Zorganizowaliśmy małą uroczystość w pokoju socjalnym.

Tani szampan. Kira puszcza muzykę z telefonu.

Zostałem do północy, po czym zostawiłem ostatnią butelkę na ladzie z notatką.

Zasłużyłeś na to.

Wychodząc na chłodne nocne powietrze, sprawdziłem telefon.

Dwie nowe oferty.

Jeden z inwestorów kapitału podwyższonego ryzyka z Austin.

Drugie od konkurencji, którą odrzuciłem już dwukrotnie.

Tym razem mówili poważnie.

Prawdziwe pieniądze.

Prawdziwy kapitał własny.

Nie chcieli tylko mojego imienia.

Chcieli poznać moją wizję.

Przez chwilę stałem na parkingu, trzymając w ręku telefon i rozmyślając o tym, jak długą drogę przebyłem od poranka, kiedy wszedłem do tego budynku z latte i odznaką.

Apollo został wystrzelony.

Był kuloodporny.

I ja też tak teraz miałem.

W poniedziałek po premierze wszedłem do biura Harrisona z teczką w jednej ręce i listem rezygnacyjnym w drugiej.

Podniósł wzrok znad biurka, już blady, jakby wiedział, co go czeka.

„Skończyłem” – powiedziałem, kładąc oba na stole. „Dwa tygodnie wypowiedzenia”.

„Wchodzi w życie natychmiast.”

Zamrugał.

„Mówisz poważnie?”

„Nigdy w życiu nie podchodziłem do tego bardziej poważnie”.

Spojrzał na folder.

„Właśnie sfinalizowaliście jedną z największych umów licencyjnych w historii firmy. Naprawdę chcecie teraz odejść?”

„Nie chcę odchodzić” – powiedziałem. „Chcę odejść na moich warunkach”.

„I właśnie to zrobiłem.”

Nie sprzeciwiał się.

Wiedział, że nie może sobie na to pozwolić.

Złożyłam wypowiedzenie na piśmie, uporządkowałam prywatne pliki, zostawiłam wszystkie systemy w dobrym stanie i przekazałam Kirze wiedzę instytucjonalną podczas spotkań przy kawie i sesji strategicznych.

Była bardziej niż gotowa.

Kiedy nadszedł ostatni dzień mojej pracy, miałem już ustaloną nazwę własnej firmy.

Zatrudniono prawnika specjalizującego się w prawie własności intelektualnej.

Opracowano warunki finansowania.

Nazwałem to Miles Intelligence Systems.

PL bezpośrednio.

Nie mam żadnych powiązań z niczyim dziedzictwem, poza własnym.

Złożyłem dokumenty rejestracyjne w Seattle i założyłem siedzibę w przebudowanym magazynie w pobliżu Pike Place Market.

Dwa dni po tym, jak ogłosiłem premierę, czterech moich najlepszych inżynierów wysłało mi krótkie e-maile.

“W którym miejscu mam podpisać?”

Pojawili się z laptopami i pomysłami, zanim jeszcze miałem biurka.

Tydzień później dołączyło kolejnych trzech, w tym Nathan Cross.

Opuścił Vanguard tydzień po tym, jak Marcus został zmuszony do odejścia.

„Nie byłem dumny z tego, jak to się zaczęło” – powiedział mi. „Ale nauczyłem się z waszych systemów więcej niż przez cztery lata szkoły. Chcę to zrobić dobrze”.

Dałem mu drugą szansę.

Zasłużył na to.

Pod koniec pierwszego miesiąca mieliśmy już zapewniony kapitał zalążkowy — niecałe dwanaście milionów dolarów od dwóch niezależnych grup kapitałowych, które uważnie śledziły moją sprawę licencyjną.

Catalyst Ventures zaoferowało nam licencję na nasz wczesny prototyp silnika za kwotę trzykrotnie wyższą niż ta, którą płacili firmie Vanguard.

Inna firma zaproponowała, że ​​nas przejmie.

Odrzuciłem obie propozycje.

Akcje Vanguard spadły o 9% w dniu, w którym wiadomość o moim odejściu stała się publiczna.

Kolejne 4% w dniu uruchomienia przez Miles Intelligence swojej strony internetowej.

Kira wysłała mi zrzut ekranu z firmowego kanału Slack.

Ktoś napisał:

„Czymże byłby Apollo bez Milesa?”

Nie odpowiedziałem.

Nie było mi to potrzebne.

Mój zespół działał szybko.

Żadnej tradycyjnej biurokracji. Żadnej biurowej polityki.

Tylko talent i skupienie.

Każdego inżyniera, którego zatrudniłem, szanowałem.

Żadnych wygórowanych tytułów. Żadnych ego.

Tylko wyniki.

Biuro nie było efektowne – niedopasowane meble, ekspres do kawy, który więcej pryskał niż parzył.

Ale kod, który pisaliśmy, był mocniejszy, szybszy i inteligentniejszy od wszystkiego, czego do tej pory używałem.

Nie odbudowywałem czegoś.

Budowałem coś lepszego.

Pewnej nocy szkicowałem modele danych na tablicy, podczas gdy zespół zamawiał późnym wieczorem tajskie jedzenie.

W pokoju unosił się zapach bazylii i markerów suchościeralnych.

Śmiech odbijający się od odsłoniętych ceglanych ścian.

I mnie olśniło.

Już nikomu nie udowadniałem, że się myli.

W końcu robiłem dokładnie to, czego chciałem.

Żadnych kompromisów. Żadnego błagania o kredyt. Żadnego udawania, że ​​ktoś w drogim garniturze jest mądrzejszy tylko dlatego, że odziedziczył gabinet narożny.

Bycie niedocenianym dało mi siłę.

Teraz nabrałem rozpędu.

I nikt nie mógł mnie spowolnić.

Oparłem się o ramę okna w moim biurze, trzymając w ręku kawę i obserwując wschód słońca nad miastem.

Widok nie był tak wysoki jak ze starego budynku, ale był lepszy, bo był mój.

Seattle rozciągało się poniżej mnie, wciąż budząc się do życia – para unosiła się z dachów, światła migotały na ulicach centrum.

A tuż za rogiem firma Vanguard Technologies udawała, że ​​wciąż jest o krok przed konkurencją.

Nie było.

Po sześciu miesiącach Miles Intelligence osiągnął wycenę 1,2 miliarda dolarów.

Trzech największych klientów Vanguard zrezygnowało z współpracy i podjęło współpracę z nami.

Nasza technologia nie tylko dorównywała technologii Apollo.

Działał czyściej, szybciej, mądrzej — a każda jego linijka była chroniona patentami, a moje nazwisko znajdowało się na górze.

A co jest najlepsze?

Nie musiałem tego gonić.

Przyszli do nas.

Po raz pierwszy od tygodni pomyślałem o Marcusie. Nie dlatego, że przegapiłem walkę, ale dlatego, że przypomniałem sobie wyraz jego twarzy tamtego ranka.

Na prezentacjach nazywał mnie ładną buzią.

To był moment, w którym zdałem sobie sprawę, że ludzie tacy jak on nigdy mnie nie zauważą.

I było w porządku.

Ich ślepota była moim atutem.

Ich wątpliwością było paliwo.

Próbowali mnie złamać.

Zamiast tego wypisali mi czek na 550 milionów dolarów i patrzyli, jak buduję imperium.

Prawdziwym zwycięstwem nie były pieniądze.

To nawet nie była zemsta.

Wiedziałam, że niczego nie potrzebuję

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Herbata na sen: wypij ją przed snem i pożegnaj się z bezsennością

Oprócz promowania relaksu, wiele składników herbaty na sen może również pomóc w regulacji wzorców snu. Na przykład rumianek i korzeń ...

Ile delfinów widzisz na obrazku?

Występowanie delfinów: Pierwszy rząd: 5 delfinów. Drugi rząd: 6 delfinów. Trzeci rząd: 6 delfinów. Nawet najbardziej spostrzegawczym zdarza się czasem ...

Moja siostra ukradła mi narzeczonego i wyszła za niego, więc ja poślubiłam mężczyznę, który jest właścicielem swojej firmy i spłaca jego długi.

Rok później kurz opadł. Apex Dynamics przetrwało, ale pod nowym zarządem jest firmą szczuplejszą i spokojniejszą. Moi rodzice sprzedali dom ...

2 ziemniaki. jakie to smaczne i tanie. Lepsze niż frytki dla ludzi

Danie smakuje najlepiej jako przekąska, dodatek do obiadu lub wieczorna przekąska podczas oglądania ulubionego filmu. Możesz podać je z ulubionym ...

Leave a Comment