Myśleli, że jestem tylko ładną buzią, która bez walki odda mi warte 550 milionów dolarów patenty. Ale w chwili, gdy arogancki syn prezesa spróbował ukraść to, co stworzyłem, nie tylko się opierałem, ale niszczyłem wszystko, czego się dotknął. – Page 3 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Myśleli, że jestem tylko ładną buzią, która bez walki odda mi warte 550 milionów dolarów patenty. Ale w chwili, gdy arogancki syn prezesa spróbował ukraść to, co stworzyłem, nie tylko się opierałem, ale niszczyłem wszystko, czego się dotknął.

Nowe dane logowania dla wszystkich.

Każda droga dojazdowa, która nie przechodziła przeze mnie, przechodziła.

Do południa wszyscy inżynierowie zespołu Apollo dysponowali nowymi protokołami uwierzytelniania.

A Marcus został całkowicie zamknięty.

Właśnie skończyłem aktualizować ostatnią zaporę sieciową, gdy zaproszenie do kalendarza trafiło do mojej skrzynki odbiorczej.

Temat: Pilne posiedzenie zarządu.

Godzina: 14:00

Miejsce: Główna sala konferencyjna.

Uczestnicy: pełne wyżywienie i pomoc prawna.

Oparłem się na krześle i uśmiechnąłem.

Już nawet nie udawali.

Kiedy wszedłem do sali konferencyjnej, była ona pełna — dwunastu członków zarządu, trzech prawników korporacyjnych w garniturach, które kosztowały więcej niż mój czynsz, i Harrison Ellington stojący z przodu, jakby miał zamiar wygłosić kazanie.

Marcus siedział na samym końcu, skrzyżował ramiona i wpatrywał się we mnie.

Nie powiedziałem ani słowa. Po prostu usiadłem, otworzyłem laptopa i czekałem.

Harrison zaczął mówić tym spokojnym, opanowanym tonem, którego prawdopodobnie używał do zastraszania kontrahentów.

Dziękujemy wszystkim za przybycie tak szybko. Jesteśmy tu, aby omówić kwestie związane z platformą Apollo i rozwiązać trwający spór o własność intelektualną.

Nie mrugnąłem.

„Skonsultowaliśmy się z naszym zespołem prawnym” – kontynuował – „i wierzymy, że możemy rozwiązać tę sprawę wewnętrznie, bez wchodzenia w spór sądowy”.

Jeden z prawników przesunął dokument po stole.

Zmieniona umowa wykupu. Premia za długoterminową retencję. Opcje na akcje.

Tym razem większa liczba.

Nie dotykałem tego.

„Po pierwsze” – powiedziałem beznamiętnym głosem – „nie będziemy niczego negocjować bez obecności mojej prawniczki. Zaplanowałeś to spotkanie bez jej powiadomienia, co oznacza, że ​​cokolwiek próbujesz tu wymusić, jest już poza wszelkimi możliwościami”.

Kilku członków zarządu poruszyło się niespokojnie.

Ton Harrisona stał się bardziej surowy.

„To nie jest sala sądowa, Serenity.”

„To dlaczego w tym pokoju jest to legalne?” – zapytałem.

Brak odpowiedzi.

Wstałem i podłączyłem laptopa do projektora.

„Skoro już tu jesteśmy, pozwólcie, że i ja przedstawię kilka rzeczy.”

Ekran się rozświetlił.

Pełny widok: po lewej stronie log serwera pokazujący identyfikator sesji wykonawczej Marcusa. Po prawej zrzut ekranu Nathana Crossa uzyskującego dostęp do moich zastrzeżonych plików – ze znacznikiem czasu, zweryfikowanym adresem IP i bezpośrednio powiązany z siecią domową, z której Marcus korzystał wielokrotnie.

Można było usłyszeć spadającą szpilkę.

„To nie było zwykłe naruszenie bezpieczeństwa” – powiedziałem spokojnie. „Dostałeś się do mojego prywatnego magazynu w chmurze. To przestępstwo federalne na mocy ustawy o oszustwach komputerowych i nadużyciach”.

„Mam każdy log, każdy hash, każdy adres IP, żeby to potwierdzić”.

Harrison wyglądał na wściekłego.

Wyglądało na to, że Marcus chce przewrócić stół.

W końcu przemówił jeden ze starszych członków zarządu.

„Czy to jest zweryfikowane?”

„Każdy wpis” – powiedziałem – „i każdy plik, do którego uzyskano dostęp podczas tego włamania, jest chroniony zarejestrowanymi patentami. Złożyłem już dokumentację mojemu prawnikowi. Postępowanie sądowe jest przygotowane i gotowe, jeśli zajdzie taka potrzeba”.

Powietrze w pomieszczeniu zrobiło się lodowato zimne.

„Oto, co się stanie” – kontynuowałem. „Masz dwie opcje. Pierwsza: udzielasz licencji na moje frameworki na podstawie przejrzystej, uczciwej umowy. Zachowuję prawo własności. Ty otrzymujesz legalny dostęp do systemu”.

„Albo dwa, jeśli wyciągnę każdy fragment chronionego kodu z Apollo, stracisz całą platformę”.

Marcus poderwał się z krzesła.

„Nie masz uprawnień, żeby—”

„Nie kończ tego zdania” – przerwałem – „bo ja absolutnie muszę”.

Harrison próbował to uratować.

„Spokojnie, bądźmy rozsądni. Zainwestowaliśmy miliony w tę premierę”.

„W takim razie może powinieneś był zainwestować w oddanie hołdu osobie, która to zbudowała” – powiedziałem – „zamiast próbować ją okraść”.

Nikt się nie odezwał. Wszyscy tylko patrzyli – niektórzy zszokowani, inni wściekli, jeszcze inni wyraźnie zdając sobie sprawę, że wpadli w pułapkę, której się nie spodziewali.

Odłączyłam laptopa, wsunęłam go do torby i spojrzałam prosto na Marcusa.

„Następnym razem zatrudnij kogoś, kto naprawdę umie kodować.”

Potem wyszłam, stukając obcasami o podłogę, a wszystkie oczy w pokoju śledziły mnie, jakbym właśnie zdetonowała bombę, której nie mogli rozbroić.

Tak jak miało to miejsce następnego ranka, moja odznaka nie działała.

Stanąłem przy wejściu głównym i przeciągnąłem kartę trzy razy.

Czerwone światło.

Błąd.

Brzęczyk.

Zaprzeczony.

Ochroniarz przy biurku nawet na mnie nie spojrzał.

Wyciągnąłem telefon i zostawiłem wiadomość głosową.

Jasne. Bezpośrednie.

Marcus Ellington właśnie cofnął mi dostęp do budynku — dokumentuję to.

Wtorek, 8:17 rano

Obszedłem budynek i dotarłem do wejścia dla służb, użyłem odznaki służbowej, tej, którą miałem aktywną na wypadek awarii systemu.

Zdyskwalifikowany.

O godzinie 10:00 siedziałem już przy biurku, zalogowałem się i sprawdzałem aktywność systemu.

Tak jak się spodziewałem, ktoś próbował wprowadzić nieautoryzowaną aktualizację do środowiska testowego Apollo w ciągu nocy.

Kod był bezużyteczny. Wyglądało na to, że ktoś próbował przepisać moje algorytmy predykcyjne z pamięci i poniósł porażkę w połowie.

Marcus wpadł w panikę.

Czułem to.

Około południa zaczęły napływać wiadomości z innych działów.

„Hej, czy to prawda, że ​​wyjeżdżasz?”

„Słyszałem, że Apollo został przeniesiony.”

„Czy powinniśmy wstrzymać następne rozmieszczenie?”

Rozsiewał plotki, próbując sprawić wrażenie, że już mnie nie ma, żeby ludzie przestali ufać mojemu autorytetowi.

Klasyczny ruch kogoś, kto nigdy nie zdobył szacunku dzięki swoim zasługom.

Nie zareagowałem emocjonalnie.

Stałem się strategiczny.

Tego popołudnia zarezerwowałem największą salę konferencyjną i wysłałem jedną wiadomość do każdego inżyniera z zespołu Apollo.

Spotkanie wszystkich pracowników.

16:30

Obecność obowiązkowa.

Kiedy się pojawili, nie traciłem czasu.

„Wszystko, co zbudowałem, jest chronione prawem” – powiedziałem. „Apollo nie może działać bez infrastruktury na tych serwerach. Dlatego jasno pokażemy, jak bardzo system zależy od naszego zespołu i patentów związanych z tą technologią”.

Podzieliłem je na jednostki: architektura podstawowa, wdrożenie, infrastruktura, diagnostyka, reakcja behawioralna, integracja front-end.

Zmapowaliśmy każdy komponent, który miał wpływ na moją własność intelektualną, oznaczyliśmy każdą zależność, udokumentowaliśmy to w trzech egzemplarzach.

Trzy godziny później mieliśmy już tak zabezpieczony plik, że można go było przedstawić jako dowód w sądzie federalnym.

Jedną kopię wysłałem Diane. Druga trafiła na bezpieczny serwer zewnętrzny, o którego istnieniu Marcus nawet nie wiedział.

Następnie udałem się na parking.

Byłem w połowie drogi do samochodu, gdy usłyszałem za sobą kroki.

Nie musiałam się odwracać.

„Wyraziłeś swój pogląd” – rzekł Marcus ostrym i urywanym głosem.

Zatrzymałem się i powoli się odwróciłem.

„Zrobiłem to cztery dni temu.”

Podszedł bliżej.

„Naprawdę myślisz, że to się skończy twoją wygraną? Bawisz się dynamiką władzy, która znacznie przekracza twoje możliwości.”

Uśmiechnąłem się.

„Zabawne. Myślałem, że facet, który nie potrafi napisać ani jednej linijki kodu, nie ma prawa prawić mi wykładów o władzy”.

Jego twarz się skrzywiła.

„Myślisz, że tej firmie na tobie zależy? Jak tylko będzie im wygodnie, wyrzucą cię”.

„Wtedy stracą jedyną osobę, która chroni ich flagowy produkt przed upadkiem” – powiedziałem. „Czy możesz powiedzieć to samo?”

Spojrzał na mnie z mieszaniną wściekłości i niedowierzania.

„Kontrola nie polega na groźbach, Marcusie” – powiedziałem. „Chodzi o przewagę. A teraz jej nie masz”.

„Mam kod. Mam zespół. Mam patenty i wszystkie dokumenty prawne dowodzące, że to nie ja gram nieczysto”.

Otworzył usta, a potem je zamknął.

„Nie boję się ciebie” – dodałem. „I nie potrzebuję tej firmy, żeby przetrwać. A ty?”

Nie odpowiedział.

Otworzyłem samochód, wsiadłem i zamknąłem drzwi.

Zobaczyłem go w lusterku wstecznym, gdy odjeżdżałem, stojącego sparaliżowanego, jakby właśnie zdał sobie sprawę, że stracił kontrolę nad czymś, czego tak naprawdę nigdy nie miał.

To było nas dwoje.

Ale ja nie byłem zdezorientowany.

Byłem gotowy.

Następnego ranka przybyłem przed wszystkimi.

Trzy tygodnie do startu programu Apollo.

Wszystko, co miało znaczenie, zaczęło się odliczać.

Zacząłem od głównych kluczy szyfrujących, z których każdy był powiązany z kluczowymi podsystemami: adaptacyjnym uczeniem się, modelowaniem predykcyjnym i reagowaniem na zagrożenia w czasie rzeczywistym.

Przepisałem szyfrowanie od podstaw, zabezpieczyłem je protokołami o ograniczonym czasie dostępu i zsynchronizowałem klucze z moim osobistym bezpiecznym serwerem.

Gdyby ktoś próbował ominąć liczniki czasu lub sfałszować punkt wejścia, cały system zostałby trwale wyłączony.

Nie chodziło już o bezpieczeństwo.

To była wojna.

W połowie tygodnia zacząłem zauważać nieznajome twarze. Kontrahenci w strojach business casual przechadzający się z tabletami, udający członków zespołu ds. infrastruktury.

Rozpoznałem dwa z nich, pochodzące z upadłego start-upu zajmującego się cyberbezpieczeństwem, który ojciec Marcusa próbował przejąć w zeszłym roku.

Jeden z nich wsiadł ze mną do windy i próbował z nami pogawędzić o optymalizacji uczenia maszynowego.

Uśmiechnąłem się tylko i powiedziałem: „Marnujesz czas”.

Próbowali odbudować to, co stworzyłem.

Powodzenia.

Resztę dnia spędziłem na monitorowaniu logów serwera, zewnętrznych adresów IP, pingowaniu modułów, których nie rozumieli, i poszukiwaniu ścieżek logicznych, które już nie istniały.

Wszystko, co stworzyłem, było już pogrzebane pod warstwami abstrakcji i dezinformacji.

Bez mojej współpracy Apollo był tylko ładnym interfejsem bez niczego pod spodem.

Tego wieczoru nalałem sobie kieliszek wina, usiadłem przy kuchennym blacie i otworzyłem e-mail od Catalyst Ventures.

Nie byli subtelni.

„Rozumiemy, że posiadasz zastrzeżone frameworki powiązane z platformą Apollo. Jeśli sytuacja wewnętrzna w Vanguard nie będzie już zgodna z Twoimi interesami zawodowymi, chcielibyśmy omówić możliwość przejęcia”.

Podali konkretną kwotę, a potem zasugerowali udziały. Wyraźnie dali do zrozumienia, że ​​już kontaktowali się z Diane.

Nie powiedziałem „tak” — jeszcze nie — ale odpowiedziałem wystarczająco szybko, aby upewnić się, że dowiedzą się o tym odpowiednie osoby.

Dwa dni później Harrison pojawił się na moim piętrze.

Brak asystenta.

Bez ostrzeżenia.

Tylko on — szary garnitur, ściągnięty wyraz twarzy.

„Spokój” – powiedział, starając się brzmieć rozsądnie. „Porozmawiajmy”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Czerwone kropki na skórze: rozszyfrowywanie ich znaczenia i implikacji

Ich znaczenie i implikacje Zapalenie mieszków włosowych, często spowodowane infekcjami bakteryjnymi lub grzybicznymi, dodało dodatkowy wymiar do moich poszukiwań. Czy ...

Brak snu – niewidzialny wróg Twojego zdrowia!

Badania pokazują, że niewystarczająca ilość snu przyczynia się do nadciśnienia, cukrzycy i otyłości. Zakłóca gospodarkę hormonalną i negatywnie wpływa na ...

Poranny wzmacniacz metabolizmu: Napój odchudzający, który dodaje energii i orzeźwia

Warianty Wzmocnienie imbiru:  Dodaj pół łyżeczki świeżo startego lub sproszkowanego imbiru, aby uzyskać efekt przeciwzapalny. Baza zielonej herbaty:  Zastąp gorącą wodę  zaparzoną zieloną ...

Czosnek w Mleku: Naturalne Leczenie Astmy, Zapalenia Płuc, Gruźlicy i Wielu Innych Chorób 🌿🥛

Korzyści Zdrowotne Mleka Czosnkowego 🌟 1. Kaszel 🤒 Czosnek ma silne działanie antybakteryjne, co sprawia, że jest doskonałym środkiem na ...

Leave a Comment