To był tylko żart! Moja siostra śmiała się, gdy upadałam, rodzice błagali mnie, żebym wycofała zarzuty, ale kiedy wróciły wyniki toksykologii, nawet oni nie mogli zaprzeczyć prawdzie… ich twarze się odwróciły… – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

To był tylko żart! Moja siostra śmiała się, gdy upadałam, rodzice błagali mnie, żebym wycofała zarzuty, ale kiedy wróciły wyniki toksykologii, nawet oni nie mogli zaprzeczyć prawdzie… ich twarze się odwróciły…

Wyraz twarzy dr. Thompsona stwardniał. „Pani Williams, wstępne wyniki toksykologiczne wskazują na obecność przemysłowych rozpuszczalników czyszczących w pani organizmie. To nie była sól fizjologiczna”.

Mój świat się zatrzymał. Jessica nie tylko zastąpiła mój ratujący życie lek nieszkodliwą wodą z solą. Wstrzyknęła mi do fiolek z insuliną toksyczne substancje chemiczne, które mogły rozpuścić moje organy od środka.

Dwadzieścia minut później moi rodzice, Robert i Linda, wpadli do szpitala, a Jessica szła za nimi. Jej oczy były zaczerwienione od łez, które – jak teraz zrozumiałem – były całkowicie udawane. Jessica zadzwoniła do nich z misternie zmyśloną historyjką o tym, jak przesadzam z jej niewinnym żartem z rodzeństwem.

„Kochanie, przyjechaliśmy, jak tylko usłyszeliśmy” – powiedziała mama, podbiegając do Jessiki zamiast do mnie. „Wszystko w porządku? Pewnie jesteś strasznie przestraszona”.

Tata podszedł do mojego szpitalnego łóżka z ledwo skrywaną irytacją. „Americo. Nie mogę uwierzyć, że robisz z tego taką aferę. Jessica popełniła błąd, ale wezwanie karetki było zupełnie niepotrzebne”.

„Otruła mnie” – powiedziałem, wskazując na kroplówkę, która mnie podtrzymywała przy życiu. „Lekarz znalazł w mojej krwi substancje chemiczne pochodzenia przemysłowego”.

Występ Jessiki osiągnął nowy poziom. Rzuciła się w ramiona naszej matki, lamentując, że nigdy nie chciała nikogo skrzywdzić i jak bardzo żałuje swojego niewinnego żartu.

„Chciałam ją tylko trochę nastraszyć” – krzyknęła. „Kupiłam roztwór soli fizjologicznej w aptece. Nie rozumiem, jak coś jeszcze mogło się tam dostać”.

Moi rodzice uwierzyli w każde słowo. Przez następną godzinę pocieszali Jessicę, jednocześnie traktując mnie jak dziecko problemowe, powodując niepotrzebne rodzinne dramaty. Rozdźwięk między moim doświadczeniem bliskim śmierci a ich reakcją zasiał pierwsze ziarna straszliwego uświadomienia – takiego, które miało się tylko nasilać w kolejnych dniach.

W miarę jak noc mijała, a personel medyczny wypłukiwał toksyny z mojego organizmu, zauważyłem Jessicę wpatrującą się we mnie z miną, jakiej nigdy wcześniej nie widziałem. Kiedy myślała, że ​​nikt nie patrzy, jej łzy zniknęły, zastąpione czymś zimnym i wyrachowanym, co sprawiło, że krew w mojej krwi płynęła zimniej niż chemikalia w moich żyłach.

Trzy dni później wróciłem ze szpitala do domu z poczuciem, jakbym przeżył wojnę. Mój organizm wciąż był osłabiony po zatruciu, ale umysł był na tyle bystry, by dostrzegać rzeczy, które wcześniej przeoczyłem. Jessica była niezwykle pomocna podczas mojej rekonwalescencji, przynosząc mi posiłki i zaglądając do mnie co kilka godzin.

„Czuję się okropnie z powodu tego, co się stało” – powiedziała, stawiając filiżankę herbaty na mojej szafce nocnej. „Mam nadzieję, że wybaczysz mi moją głupotę”.

Coś w jej tonie nie pasowało do troski w jej słowach. Kiedy rozmawiała na dole z naszymi rodzicami, postanowiłem przeszukać jej pokój w poszukiwaniu wskazówek, skąd właściwie wzięła substancje chemiczne, które o mało mnie nie zabiły.

Ukryty pod luźną deską podłogową pod łóżkiem, znalazłem prywatny dziennik Jessiki.

Ręce mi się trzęsły, gdy czytałam wpis za wpisem, szczegółowo opisujący systematyczne manipulowanie lekami, sięgające sześciu miesięcy wstecz. Wpisy były pisane charakterystycznym charakterem pisma Jessiki, z datami, godzinami i szczegółowymi obserwacjami na temat mojego pogarszającego się stanu zdrowia.

„15 marca. Zamieniłam amerykańskie leki na nadciśnienie na tabletki z kofeiną. Przez cały tydzień skarżyła się na kołatanie serca, ale nie mogła zrozumieć, dlaczego. To łatwiejsze, niż myślałam”.

„2 kwietnia. Dodałem jej odrobinę wybielacza do insuliny – nie na tyle, żeby ją natychmiast zabić, ale na tyle, żeby ciągle się źle czuła. Coraz częściej dzwoni do pracy, żeby wziąć zwolnienie lekarskie”.

„20 maja. Dziś dowiedziałem się o testamencie babci. Ameryka dostanie wszystko, bo to ona jest odpowiedzialna. Zobaczymy”.

Najbardziej przerażający wpis pochodzi sprzed zaledwie dwóch tygodni.

„Przyjęcie zaręczynowe America jest w przyszłym miesiącu. Jeśli nie będzie jej w domu, żeby odebrać pieniądze z spadku po babci, problemy rodziców z długami w firmie znikną. Poza tym Derek uważa, że ​​tyję, więc może byłby bardziej zainteresowany, gdybym miała trochę pieniędzy na wydatki dla siebie”.

Strona po stronie ujawniała metodyczny plan Jessiki, by powoli mnie zatruć, dokumentując każdy objaw niczym w jakimś pokręconym eksperymencie naukowym. Kradła moje bloczki z receptami z mojej torby pielęgniarskiej, żeby podrabiać leki, i dokładnie sprawdziła, ile różnych domowych środków chemicznych może wprowadzić do mojego organizmu, nie powodując natychmiastowej śmierci.

Sfotografowałem każdą stronę telefonem, wiedząc, że Jessica zniszczy dowody, gdy tylko zacznie podejrzewać, że je znalazłem. Moje ręce drżały tak bardzo, że ledwo mogłem utrzymać urządzenie w miejscu.

Kiedy Jessica wróciła na górę, leżałem z powrotem w łóżku, udając, że śpię. Usiadła obok mnie i przemówiła tak słodkim głosem, że aż mi się żołądek przewracał.

„Americo, musisz mi obiecać, że nikomu nie powiesz o tym, co się stało. Mama i tata są już tak zestresowani pieniędzmi, a jeśli to wyjdzie na jaw, może to zrujnować reputację naszej rodziny. Wiesz, jak bardzo interesy taty zależą od zaufania ludzi.”

Otworzyłem oczy i spojrzałem prosto na nią. „Jessica, wiem, co robiłaś. Znalazłem twój dziennik”.

Jej całe zachowanie zmieniło się w jednej chwili. Udawane zaniepokojenie zniknęło, zastąpione czymś okrutnym i drapieżnym.

„Przeszukałeś moje rzeczy osobiste. To naruszenie mojej prywatności”.

„Trułeś mnie miesiącami” – powiedziałem, siadając mimo zawrotów głowy. „To nie był żart. Próbowałeś mnie zabić”.

Jessica powoli wstała i po raz pierwszy w życiu poczułam prawdziwy strach przed młodszą siostrą. „Jeśli spróbujesz nastawić naszych rodziców przeciwko mnie jakimikolwiek kłamstwami, które twoim zdaniem znalazłaś, powiem wszystkim, że kradłaś leki ze szpitala, w którym pracujesz. Powiem, że brałaś narkotyki i dlatego masz te wszystkie problemy zdrowotne”.

Podeszła bliżej do mojego łóżka, a jej głos zniżył się do szeptu. „Komu, twoim zdaniem, uwierzą mama i tata – swojej idealnej córce, która popełniła jeden niewinny błąd, czy paranoicznej starszej córce, która ewidentnie przechodzi załamanie nerwowe z powodu problemów zdrowotnych?”

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, w drzwiach pojawili się nasi rodzice. Jessica natychmiast znów wybuchnęła płaczem i rzuciła się tacie w ramiona.

„Oskarża mnie o straszne rzeczy” – szlochała Jessica. „Mówi, że celowo próbowałam ją skrzywdzić, ale nigdy bym tego nie zrobiła. Myślę, że chemikalia mogły wpłynąć na jej mózg”.

Mama natychmiast podeszła do Jessiki. „Americo, jestem tobą bardzo zawiedziona. Twoja siostra opiekowała się tobą przez cały weekend, a ty tak się jej odwdzięczasz za tę dobroć?”

Próbowałem wyjaśnić, na czym polega dziennik, ale tata przerwał mi, zanim zdążyłem dokończyć pierwsze zdanie.

„Dość” – powiedział stanowczo. „Nie chcę już słyszeć ani słowa o tej niedorzecznej teorii spiskowej. Jessica popełniła błąd, przeprosiła i koniec. Jeśli nie potrafisz znaleźć w sobie serca, żeby wybaczyć własnej siostrze, to może powinieneś się głębiej zastanowić nad tym, jakim człowiekiem się stajesz”.

Wyszli z mojego pokoju, zostawiając Jessicę w spokoju, traktując ją jak ofiarę, podczas gdy ja leżałem sam ze straszną świadomością, że moja rodzina wolałaby chronić mojego usiłującego zamordować mężczyznę, niż przyznać się do prawdy, która patrzyła im w oczy.

Tej nocy Jessica wróciła do mojego pokoju, gdy rodzice poszli spać. Usiadła na krześle obok mnie i przemówiła głosem pozbawionym emocji.

„Dokończę to, co zaczęłam” – powiedziała spokojnie. „Ale następnym razem będę ostrożniejsza z dawkowaniem, a jeśli spróbujesz mnie powstrzymać albo powiesz komukolwiek to, co myślisz, że wiesz, dopilnuję, żeby ostatnią rzeczą, jaką zobaczysz przed śmiercią, była mama i tata obwiniający cię o zniszczenie naszej rodziny”.

Wstała i ruszyła w stronę drzwi, zatrzymując się, by spojrzeć na mnie ostatni raz.

„Słodkich snów, starsza siostro.”

Następnego ranka zaczekałem, aż wszyscy wyjdą z domu, zanim zadzwoniłem na policję. Ręce mi się trzęsły, gdy wybierałem numer, wiedząc, że ta decyzja zmieni wszystko między mną a moją rodziną na zawsze. Ale nocna groźba Jessiki uświadomiła mi jedno: moje życie zależy od tego, czy zaangażuję organy ścigania, zanim ona dotrzyma obietnicy.

Detektyw Maria Martinez dotarła do mnie dwie godziny później. Była kobietą po czterdziestce, o miłym spojrzeniu i rzeczowym usposobieniu, co od razu mnie uspokoiło. Pokazałem jej zdjęcia wpisów Jessiki, które zrobiłem, i opowiedziałem o chronologii moich tajemniczych chorób w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.

„Pani Williams, proszę zrozumieć, że to bardzo poważne zarzuty” – powiedział detektyw Martinez po zapoznaniu się z dowodami. „Jeśli to, co pani mówi, jest prawdą, mamy do czynienia z zarzutem usiłowania zabójstwa”.

„Wiem, jak to brzmi” – odpowiedziałam – „ale jestem pielęgniarką dyplomowaną. Znam różnicę między przypadkowym zatruciem a celowym narażeniem na działanie substancji chemicznych”.

Detektyw Martinez robiła szczegółowe notatki, gdy opowiadałam jej o każdym incydencie, jaki udało mi się zapamiętać: niewyjaśnione nudności, które zaczęły się w marcu, kołatanie serca, przez które w kwietniu trafiłam na pogotowie, ciągłe zmęczenie, przez które po raz pierwszy w mojej karierze pielęgniarki opuściłam pracę.

„Chcę, żeby nasz grafolog sprawdził te wpisy w dzienniku i poprosił szpital o przesłanie pełnych wyników toksykologii” – powiedziała. „W międzyczasie, proszę pozostać w bezpiecznym miejscu. Czy ma pan jakichś znajomych lub krewnych, których mógłby pan odwiedzić na kilka dni?”

Zanim zdążyłem odpowiedzieć, zadzwonił telefon detektyw Martinez. Rozmowa trwała kilka minut, a ja widziałem, jak jej wyraz twarzy staje się coraz poważniejszy, gdy słuchała osoby po drugiej stronie.

„To był interesujący moment” – powiedziała po rozłączeniu się. „Laboratorium właśnie skończyło analizę zawartości fiolek z twoją insuliną. Znaleźli przemysłowy środek do czyszczenia podłóg, wybielacz do łazienek i ślady trutki na szczury. Ktoś chciał wyrządzić ci maksymalne szkody w narządach wewnętrznych”.

Poczułem skurcz w żołądku. „Ile tego świństwa w siebie wstrzyknąłem?”

„Wystarczająco dużo, żeby spowodować trwałe uszkodzenie nerek, gdybyś nadal używała tych fiolek przez kolejny tydzień” – odpowiedział ponuro detektyw Martinez. „Pani Williams, muszę panią o coś zapytać i proszę, żeby się pani dobrze zastanowiła, zanim odpowie. Czy pani siostra kiedykolwiek zrobiła coś podobnego? Jakieś niewyjaśnione wypadki lub incydenty, w których ludzie z jej otoczenia zachorowali w tajemniczy sposób?”

Pytanie uderzyło mnie jak cios fizyczny. „Dlaczego o to pytasz?”

Detektyw Martinez wyciągnął teczkę, której wcześniej nie zauważyłem. „Bo kiedy sprawdziłem nazwisko Jessiki w naszej bazie danych, znalazłem coś niepokojącego. Ma zapieczętowaną kartotekę nieletnich, która została wymazana, gdy skończyła osiemnaście lat. Ale nadal mam dostęp do podstawowych informacji”.

Otworzyła teczkę i pokazała mi raport policyjny sprzed pięciu lat. Jessicę przesłuchiwano w związku z serią zatruć pokarmowych w sklepie, w którym pracowała w liceum. Trzy pracownice trafiły do ​​szpitala w ciągu dwóch miesięcy, wszystkie z objawami podobnymi do moich.

„Co się stało?” wyszeptałem.

„Śledztwo zostało umorzone po tym, jak twoi rodzice zatrudnili drogą kancelarię prawną do reprezentowania Jessiki” – powiedział detektyw Martinez. „Kierownik sklepu został zmuszony do niewnoszenia oskarżenia, a poszkodowani pracownicy otrzymali odszkodowania finansowe w zamian za podpisanie umów o zachowaniu poufności”.

Zrobiło mi się niedobrze. „Moi rodzice o tym wiedzieli”.

„Zgodnie z notatkami ze sprawy, nie tylko wiedzieli o wcześniejszych incydentach, ale też aktywnie starali się je zatuszować” – odpowiedziała. „Wówczas główny detektyw zauważył, że twoi rodzice wydawali się bardziej zainteresowani ochroną reputacji Jessiki niż ustaleniem, czy rzeczywiście otruła swoich współpracowników”.

Detektyw Martinez pochyliła się do przodu na krześle. „Americo, musisz coś zrozumieć. Ludzie, którzy dopuszczają się tego typu systematycznego zatruwania, zazwyczaj nie zaczynają od członków rodziny. Fakt, że Jessica czuła się swobodnie, próbując zamordować własną siostrę, sugeruje, że praktykowała to od lat”.

Przez kolejną godzinę detektyw Martinez wyjaśniała przebieg śledztwa, podczas gdy ja próbowałem oswoić się z faktem, że moi rodzice zatuszowali wcześniejsze przestępstwa Jessiki. Zorganizowała pełną analizę kryminalistyczną mojego mieszkania, koncentrując się na miejscach, w których Jessica miała dostęp do moich leków i jedzenia.

„Przeanalizujemy również nagrania z monitoringu w twoim budynku” – powiedziała. „Jeśli Jessica wchodziła do twojego domu bez twojej wiedzy, powinny być dowody wideo z jej wejścia i wyjścia, kiedy byłeś w pracy”.

Gdy detektyw Martinez przygotowywała się do wyjścia, wręczyła mi swoją wizytówkę i broszurę o pomocy ofiarom. „Wiem, że to przytłaczające, ale chcę, żebyś wiedział, że traktujemy usiłowanie zabójstwa bardzo poważnie. Na podstawie tego, co mi dzisiaj pokazałeś, uważam, że mamy wystarczająco dużo dowodów, aby uzyskać nakaz aresztowania Jessiki”.

Tego popołudnia zadzwoniłam do pracy, że jestem chora i pojechałam do domu mojej najlepszej przyjaciółki Sary, po drugiej stronie miasta. Nie mogłam ryzykować zostania w mieszkaniu jeszcze jedną noc, zwłaszcza wiedząc, że Jessica wchodziła, kiedy tylko miała na to ochotę, żeby kontynuować swoją kampanię zatruwania.

Sarah słuchała wszystkiego z narastającym przerażeniem i natychmiast nalegała, żebym został z jej rodziną do zakończenia śledztwa. „Nie mogę uwierzyć, że Jessica zrobiłaby coś takiego” – powiedziała. „Ale patrząc wstecz, zawsze wydawało mi się, że było coś nie tak w sposobie, w jaki na ciebie patrzyła podczas spotkań rodzinnych”.

Wieczorem zadzwoniła detektyw Martinez z aktualizacją, która zmroziła mi krew w żyłach. „Americo, przejrzeliśmy nagrania z monitoringu z twojego budynku z sześciu miesięcy. Jessica wchodzi do twojego mieszkania średnio trzy razy w tygodniu, kiedy jesteś w pracy. Znaczniki czasu idealnie pasują do dat w jej dzienniku”.

„Co będzie dalej?” zapytałem.

„Aresztujemy ją jutro rano” – odpowiedział detektyw Martinez – „ale muszę pana przed czymś ostrzec. Kiedy przeszukaliśmy bazę danych pod kątem zakupów substancji chemicznych znalezionych w pana organizmie, odkryliśmy, że ktoś regularnie kupuje te substancje w wielu sklepach z narzędziami w całym mieście. Karta kredytowa użyta do tych zakupów jest zarejestrowana na koncie firmowym pana rodziców”.

Telefon wyślizgnął mi się z rąk. Moi rodzice nie tylko wiedzieli o wcześniejszych przypadkach zatrucia Jessiki i ukrywali je. Aktywnie finansowali jej próby zamordowania mnie.

Aresztowanie Jessiki nastąpiło podczas niedzielnego rodzinnego obiadu w domu naszych rodziców. Nie byłem tam, żeby być świadkiem, ale detektyw Martinez zadzwonił do mnie później, żeby opisać scenę, która ujawniła prawdziwą głębię korupcji w mojej rodzinie.

„Kiedy przyjechaliśmy z nakazem, twoja siostra siedziała przy stole w jadalni i śmiała się z czegoś z twoimi rodzicami” – powiedział mi detektyw Martinez. „Zapytała, czy może dokończyć deser, zanim zabraliśmy ją na przesłuchanie”.

Przeszukanie mojego domu rodzinnego ujawniło przerażający zbiór dowodów, które przedstawiały Jessicę jako metodyczną drapieżniczkę, która planowała moją śmierć od ponad roku. Ukryte w szafie w jej sypialni policja znalazła szczegółowe plany mojego mieszkania, kopie mojego grafiku pracy i pełną listę wszystkich przyjmowanych przeze mnie leków, a także badania dotyczące dawek śmiertelnych.

Ale najbardziej obciążający dowód odkryto w domowym biurze naszego ojca. Z wyciągów bankowych wynikało, że w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy regularnie wypłacano gotówkę na łączną kwotę ponad piętnastu tysięcy dolarów, a wszystkie te kwoty pokrywały się z datami, kiedy Jessica kupowała trucizny lub kiedy ja miałem poważne problemy zdrowotne.

Detektyw Martinez odkrył wiadomości tekstowe wymieniane między moimi rodzicami a Jessicą, które zniszczyły wszelkie złudzenia, jakie pielęgnowałem na temat ich miłości do mnie.

„Robert do Jessiki, datowane trzy miesiące temu: Polisa na życie w America jest warta 300 000 dolarów. Gdyby coś jej się stało, moglibyśmy spłacić dług firmowy i jeszcze zostałyby pieniądze na twoje studia”.

Linda do Jessiki, datowane sześć tygodni temu: Upewnij się, że cokolwiek zrobisz, będzie wyglądało na wypadek. Jeśli będzie śledztwo, nie będziemy mogli nawiązać kontaktu z naszą rodziną.

„Jessica do Roberta, datowane dwa tygodnie temu: Ćwiczyłam z różnymi kombinacjami chemikaliów. Chyba znalazłam sposób, żeby wyglądało, jakby powikłania cukrzycy w końcu ją dopadły”.

Kiedy czytałem te wiadomości, siedząc w biurze detektywa Martineza, poczułem, jak coś we mnie umiera. To nie były desperackie działania rodziców, którzy próbowali chronić chore dziecko. To był celowy spisek, mający na celu zamordowanie mnie dla korzyści finansowych.

„To nie wszystko” – powiedział łagodnie detektyw Martinez. „Znaleźliśmy dowody na to, że Jessica podrabiała twój podpis na dokumentach medycznych. Złożyła już dokumenty w twoim szpitalu, próbując ustanowić się twoim pełnomocnikiem medycznym”.

Pokazała mi formularze, które dałyby Jessice pełną kontrolę nad moją opieką medyczną w razie mojej niezdolności do pracy. Fałszerstwa były na tyle zaawansowane, że prawdopodobnie przeszłyby zwykłą kontrolę w zatłoczonych biurach administracyjnych szpitala.

„Gdyby jej otrucie doprowadziło do śpiączki, miałaby ona prawo do podejmowania decyzji dotyczących twojego leczenia, w tym do wstrzymania interwencji ratujących życie”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Nie wyrzucaj nakrętek po detergentach, mogą być warte złoto, jeśli zostaną ponownie wykorzystane

Małe kreatywne przedmioty z zakrętkami po detergentach Kreatywny recykling to proste i zabawne rozwiązanie, dzięki któremu możesz tworzyć nowe, przydatne ...

Bez cukru! Bez kalorii! Tylko 3 składniki! Deser niskokaloryczny

Czego potrzebujesz: Ilość składników: Siedem gramów żelatyny lub agaru rozpuszczonych w sześćdziesięciu mililitrach wody. Wymieszaj 400 mililitrów mleka kokosowego, 120 ...

Niebiańska Rozkosz: Jak Przygotować Wymarzony Tort z Bitą Śmietaną, Który Zrobi Furorę!

Podczas gdy ciasto stygnie, czas przygotować kremową bitą śmietanę, która stanie się prawdziwą gwiazdą tego deseru. Ubijaj śmietanę, aż uzyskasz ...

Test osobowości MBTI: Dowiedz się, do którego z 16 typów MBTI należysz (1/90)

MBTI opiera się na teorii typu psychologicznego Carla Junga i klasyfikuje ludzi na 16 różnych typów osobowości w oparciu o ...

Leave a Comment