Pewnego roku tego nie zrobiłam. Powiedzieli to, zapomnieli, bo było gorąco. To był rok, w którym skończyłam 16 lat. Nie zawsze było to głośne zaniedbanie. Żadnych krzyków, żadnych znęcania się, tylko ciągła, dusząca obojętność. Wracałam ze szkoły i sama gotowałam sobie posiłki, prałam ubrania, wszędzie jeździłam autobusem.
W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że prawdopodobnie mógłbym zniknąć, a oni nie zauważyliby tego przez kilka dni. Ta świadomość mnie nie zasmuciła. Zaciekawiła. Postanowiłem więc to sprawdzić. Kiedy skończyłem 18 lat, nie urządziłem imprezy. Nie prosiłem o tort. Nawet o nim nie wspomniałem. Po prostu czekałem. Nic. Nikt nie powiedział ani słowa, ani przy śniadaniu, ani przy kolacji, ani jednego urodzinowego SMS-a.
Tej nocy spakowałam torbę i wyjechałam. Zaoszczędziłam trochę pieniędzy, pracując w księgarni. Niewiele, ale wystarczająco, żeby pokryć czynsz za kilka tygodni. Znalazłam współlokatorkę przez wspólnego znajomego i skorzystałam z pierwszej okazji, żeby się wyprowadzić. Nie trzasnęłam drzwiami. Nie zostawiłam listu. Po prostu wyszłam. Nikt nie zadzwonił tej nocy.
Następnego dnia też nikt nie zadzwonił. Właściwie, nie dzwonili wcale przez tygodnie. Na początku co chwila sprawdzałem telefon. Zastanawiałem się, czy może czekają na odpowiedni moment, czy może myślą, że zatrzymałem się u znajomego. Ale dni ciągnęły się w tygodnie, a cisza się nie zmieniała. Naprawdę tego nie zauważyli. Jakoś nie czułem się tym złamany.
Czułam się wolna, bo skoro mogłam tak łatwo zniknąć z ich życia, to tak naprawdę nigdy nie byłam ich częścią. Podjęłam więc decyzję. Skoro nie będą mnie sprawdzać, nie wrócę. Pierwsze kilka tygodni spędzonych samotnie nie było niczym wspaniałym, ale były moje. Zamieszkałam z facetem o imieniu Rafael, znajomym znajomego, który miał wolny pokój w swoim mieszkaniu tuż za miastem.
Miejsce nie było niczym szczególnym. Podłogi skrzypiały. Na suficie były zacieki. A grzejnik wydawał taki stukot, jakby próbował się obudzić. Ale panowała cisza. Nie taka, która sprawiała, że czułem się niewidzialny. Taka, w której mogłem usłyszeć własne myśli. Dostałem pracę kelnera w barze dwie przecznice dalej.
Głównie poranne zmiany, a wieczorami praca jako kucharz liniowy, gdy ktoś zawołał. Było szybko, tłusto, chaotycznie, ale mi to nie przeszkadzało. Lubię być częścią czegoś, gdzie wysiłek ma znaczenie. Nikt tam nie znał mojej rodziny. Nikt niczego ode mnie nie oczekiwał poza tym, że będę się pojawiać, ciężko pracować i sprzątać po sobie.


Yo Make również polubił
Sekret cytryny dla seniorów: 3 zakazane połączenia, które warto znać
Sprawdź, czy Twoje ciało wysyła Ci ostrzeżenia!
Jak imbir działa na komórki macierzyste raka prostaty, jajników i jelita grubego lepiej niż chemioterapia
Przygotuj krem z sody oczyszczonej i nałóż go na skórę przed pójściem spać. Żegnajcie zmarszczki, plamy i pryszcze.