Przyjechałem wcześniej, żeby zrobić żonie niespodziankę na święta. Zastałem ją na balkonie, ze łzami spływającymi po policzkach, podczas gdy mój syn i rodzina jego żony świętowali, jak sądzili, rychłą sprzedaż naszego domu za 30 milionów dolarów. – Page 6 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Przyjechałem wcześniej, żeby zrobić żonie niespodziankę na święta. Zastałem ją na balkonie, ze łzami spływającymi po policzkach, podczas gdy mój syn i rodzina jego żony świętowali, jak sądzili, rychłą sprzedaż naszego domu za 30 milionów dolarów.

Czy jest coś, co powinienem dać? Co? Dom jest twój. Ploteszt.

W ramach powiernictwa, które utworzyłem dziś wieczorem. Jesteś jedynym właścicielem. Jedynym powiernikiem.

Dopóki żyjesz. Prośba nie może tego wziąć. Jak Stefani.

Jak Amanda. Nawet jej cholerni teściowie. Prośba.

Michał. I to nie wszystko. Testament się zmienił.

Wszystko. Hotele. Nieruchomości.

Wszystko trafia do ciebie. W ramach powiernictwa dożywotniego. A po tobie, na cele charytatywne.

Stefani nic nie odziedziczy. Z powodu spisku. Zdrady.

Z powodu zachowania, które nie zasługuje na nagrodę. Ale. On jest twoim synem.

Był moim synem. Dopóki nie postanowił postrzegać mnie jako przeszkodę. Aby postrzegać cię jako cel.

Aby postrzegać nas jako narzędzie swojej chciwości. Claire. Zbudowaliśmy to razem.

Ty i ja. Przez trzydzieści pięć lat. I nie pozwolę ludziom, którzy nic nie wnieśli. Którzy nic nie poświęcili.

Kto spodziewał się korzyści? Więcej informacji Nawet jeśli ci ludzie dzielili moją krew.

Płakała. Ale tym razem nie były to łzy bólu. Były to łzy ulgi.

Ograniczam się. Z powodu horroru, który nosiła w sobie. Z powodu strachu, który czuła.

Co teraz zrobimy? Teraz żyjemy. Bez ciężaru zdradzieckiego syna. Bez obaw o spisek.

Z pokojem, który płynie ze świadomości, że broniliśmy tego, co nasze. Do Claire. Jeśli Stephen kiedykolwiek, kiedykolwiek okaże prawdziwą zmianę.

Jeśli okaże prawdziwą skruchę. Wtedy może. Może rozważymy częściową naprawę.

Ale do tego czasu. Nic. Ani słowa.

Brak kontaktu. Nic. Przez kilka następnych dni przychodziły wiadomości.

Od Stephena. Od Amandy. Od jej rodziców.

Kilka wściekłych i groźnych pozwów. Inne błagania. Przeprosiny, które nie brzmiały szczerze.

I jakiś książę wyrachowany. Próbujący negocjować. Szukający rozwiązania, które by im coś dało.

Zignorowałem ich wszystkich. Bo nie było o czym negocjować. Nie było mowy o przedwczesnych przeprosinach.

Były konsekwencje. Naturalne. Nieuniknione.

Za decyzje, które podjęli. Tydzień po Bożym Narodzeniu Stephen pojawił się w recepcji jednego z moich hoteli. Książę poprosił o spotkanie.

Mój asystent na mnie nakrzyczał. Co mam zrobić? Poprosić ochronę, żeby go wyprosiła? Nie. Niech wejdzie na górę.

Chcę usłyszeć, co ma do powiedzenia. Stephen wszedł wtedy do biura. Wyglądał na zdruzgotanego.

Wątpię. Z cieniami pod oczami, które sugerowały nieprzespane noce. Usiadł bez zaproszenia.

Tato. Nie jestem twoim ojcem. Jestem Michael.

Albo pan Anderson, jeśli wolisz formalność. Bo tata sugeruje romans. A ten romans skończył się, gdy spiskowałeś przeciwko matce.

Wiem, że popełniłem błąd. Błąd. Stephen, planowałeś obrabować dom.

Aby zmusić Claire. Aby sfałszować dokumenty. I żeby wciągnąć w to rodzinę Amandy, żeby wywrzeć na nią większą presję.

To nie pomyłka. To spisek przestępczy. Jedynym powodem, dla którego nie wnoszę oskarżenia, jest to, że Claire mnie o to prosiła.

Nie dlatego, że robię ci przysługę. Przepraszam. Mówię szczerze.

Czy żałujesz? A może żałujesz, że cię złapano? Bo Stephen, mam te taśmy. Twoje. Amandy.

Jej rodziców. Książę wszystko zaplanował. I na żadnej z tych taśm nie usłyszałem skruchy.

Tylko chciwość. Tylko kalkulację, jak zdobyć to, na co nie zapracowałeś. Jesteś Amandą.

Naciskała na mnie. Na mnie. Nie. Nie obwiniaj Amandy.

Jesteś trzy-, dwuletnim mężczyzną. Oto edukacja. Z rzekomą inteligencją.

Miałeś wybór. Na każdym kroku. I wybrałeś spiskowanie.

Wybrałeś zdradę. Wybrałeś chciwość. To są twoje decyzje.

Nie Amandy. Twojej. I co się wtedy stało? Odrzucić mnie na zawsze? Czy wyprzeć się wnuków? Czy zniszczyć całą rodzinę za spisek? A Stephenie, jeśli twoje dzieci dorastają, patrząc na ciebie jak na wzór do naśladowania.

Książę widzą nagradzaną chciwość. Widząc zdradę bez konsekwencji. Jakimi dorosłymi będą? Czy wolałbym, żeby dorastały beze mnie?

Bardziej niż z zepsutym przykładem ojca, który nigdy nie nauczył ich podstawowych wartości. Proszę. Daj mi szansę.

Spekta? Stephen, dałem ci wszystko. Drogie wykształcenie. Wsparcie, gdy nie miałeś pracy.

Miesięczny czek przez lata. Dom, gdy go potrzebowałeś. A ty jak mi się odwdzięczyłeś? Spiskowany Książu.

A teraz prosisz o więcej szans. Tylko jedną. Aby udowodnić, że potrafię się zmienić.

To się zmień. Czas na pomoc. Bez moich pieniędzy.

Bez żadnych oczekiwań na śmiecięgimi. Zbuduj życie. Zarób na życie.

Utrzymaj swoją rodzinę. Własnym wysiłkiem. A jeśli za pięć lat.

Jeśli za pięć lat pokażesz, że jesteś człowiekiem uczciwym. Który ceni rodzinę bardziej niż chciwość. Że wyciągnąłeś wnioski.

Wtedy, być może, rozważymy ograniczony czas odnowienia kontaktu. Ale do tego czasu nic się nie dzieje. Zrozumiano? Pięć lat.

To długo. To odpowiednia konsekwencja, Stephen. Planowałeś to miesiącami.

Planowałeś kradzież tygodniami. To ważne. Co? Szybkie przeprosiny i wszystko wybaczone? Nie.

Czyny mają znaczenie. A twoje czyny

To było poważne. Więc konsekwencje są poważne.

Pięć lat. Albo nigdy. Wybór należy do ciebie.

Ech… Mamo. Czy mogę chociaż z nim porozmawiać? To Claire zdecyduje. Nie ja.

Ale Stephen. Jeśli się z nim skontaktujesz. Jeśli spróbujesz nim manipulować.

Jeśli zrobisz coś, co go zmusi. Koniec. Na zawsze.

Nie ma szans. Jasne? Jasne. To idź dalej.

I zacznij budować życie, które powinnaś była zbudować dziesięć lat temu. Życie oparte na własnych staraniach. Nie na moich pieniądzach.

Wyszedł. A ja stałam w biurze. Czując dziwną mieszankę radości i smutku.

Bo wygrałam. Ochroniłam Claire. Zapewniłam sobie nasz majątek.

Dałam mu nauczkę. Ale straciłam też syna, którego kochałam.

Wnuki, których ledwo znałam. Iluzję zjednoczonej rodziny, której już nigdy nie będę miała. I ta strata, choć konieczna, choć usprawiedliwiona, bolała.

Kolejne miesiące były dziwne. Życie w domu, który został napadnięty. Spacerowanie po pokojach, w których doszło do spisku.

Książę zobaczył balkon, na którym płakała Claire. Wszystko niosło ciężar wspomnienia, którego nie dało się po prostu wymazać. Claire przetwarzała to inaczej.

Czasami czuła ulgę. Wdzięczna za ochronę. Za to, że była chroniona, kiedy najbardziej jej potrzebowała.

Innymi dniami była smutna. Książę płakała za synem, którego straciła. Za wnukami, których nigdy nie widziała.

Za rozbitą rodziną, której być może nigdy nie uda się naprawić. Czy postąpiłam właściwie? – zapytała mnie pewnej nocy, dwa miesiące po Bożym Narodzeniu. Siedziałyśmy na tym samym balkonie.

Patrzyłam na ocean, który zawsze dawał nam spokój. Zrobiłaś jedyną możliwą rzecz, Claire. Gdybyśmy się poddali.

Gdybyśmy pozwolili im zabrać dom. Co by się stało potem? Hotele? Wszystko inne? Gdzie by to się skończyło? Wiem. Ale Michael, to nasz syn.

Naszego syna, którego kochamy. A teraz już go nie mamy. On nas zostawił pierwszy.

Emocjonalny. Lata temu. Po prostu nie chcieliśmy go widzieć.

A może nie chcieliśmy się do tego przyznać. Ale Claire, syn, który knuje przeciwko swoim rodzicom. Który postrzega swoją matkę jako cel manipulacji.

To nie jest syn. To obcy człowiek ze wspólnym DNA. A jeśli się zmieni…

Jeśli naprawdę się nauczy. Wtedy za pięć lat zobaczymy. Docenimy to.

Ale Claire, to nie mogą być tanie przeprosiny. To nie może być „przepraszam i wszystko poszło w niepamięć”. Musi na to zapracować.

Latami demonstrując inny charakter. A tymczasem? Tymczasem. Żyjemy.

Cieszymy się z tego, co zbudowaliśmy. Bez poczucia winy. By to zburzyć.

Tylko my. Ale życie bez poczucia winy było trudniejsze, niż sobie wyobrażałam. Bo chociaż Stephen nas zdradził.

Chociaż knuł. Część mnie wciąż pamiętała go jako niewinnego chłopca biegającego po plaży. Pomagającego w pierwszym hotelu.

Przed chciwością. Przed Amandą. Zanim wszystko zostało zepsute.

I te wspomnienia bolały mnie. Bardziej niż się spodziewałem. Bo sugerowały, że może zawiodłem jako ojciec.

Może gdybym był inny. Bardziej obecny. Mniej skupiony na biznesie.

Stephen potoczyłby się inaczej. Claire zauważyła mój wewnętrzny konflikt. To nie twoja wina.

Stephen miał wszystko. Miłość. Maniery.

Przykład. Postanowił to wszystko zignorować. To była jego decyzja.

Nie twoja porażka. Ndoszta. Ale Claire.

A co, jeśli będę naciskać? Co, jeśli mój sukces. Bogactwo tzn. Stworzy oczekiwania, których nie będzie mógł spełnić.

A co, jeśli uraza narastała, bo nigdy nie będzie w stanie mi dorównać? Michał. Wiele dzieci ma udanych rodziców. Nie wszystkie z nich spiskują, żeby kraść.

Stefan wybrał prostszą drogę. Spodziewał się kraść zamiast budować. To nie twoja wina.

To jego słabość. Miała rację. Logjikiszt.

Ale emocjonalnie poczucie winy pozostało. Jak cień, którego nie mogłam całkowicie uwolnić. Trzy miesiące po świętach Bożego Narodzenia odebrałam niespodziewany telefon.

Od Amandy. Jonga Stephen. Bezpośrednio od Amandy.

Panie Anderson. Muszę porozmawiać. Nie mamy o czym rozmawiać.

Proszę. Tylko pięć minut. Nie o pieniądze.

Nie o dom. Po prostu… Muszę panu coś powiedzieć.

Coś w jej głosie. Desperacja. Ndoszta.

Albo rezygnacja. Kazała mi się zgodzić. Pięć minut.

Czas W biurze. Jutro o drugiej. Będę.

Dziękuję. Przybyła punktualnie. Panie Stepheninie.

Bez eskorty. Sama. I wyglądająca inaczej.

Mniej wyrafinowana. Mniej pewna siebie. Bardziej ludzka.

Ndoszta. Panie Anderson. Dziękuję za spotkanie.

Masz pięć minut. Wykorzystaj je dobrze. Stephen i ja się rozwodzimy.

To mnie zaskoczyło. Dlaczego mi to mówisz? Danie, bo go chcę. To nie był mój wpływ.

Nie byłem jedyną osobą odpowiedzialną. Ale chcę też, żeby on był, Danie. Miałem czas, żeby pomyśleć.

O tym, co zrobiliśmy. I miałeś rację. To był spisek.

To była zdrada. I to było niewybaczalne. Dlaczego to zrobiłeś? Z chciwości.

Niecierpliwości. Poczucia, że ​​jesteśmy traktowani gorzej, niż byliśmy traktowani. Panie Anderson.

Dorastałem w rodzinie, w której pieniądze były zawsze. W której nigdy nie musiałem pracować. I myślałem, że tak właśnie powinno być.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Obcinacz do paznokci, sekretna opcja, która ułatwia życie: prawie nikt tego nie zauważył.

Odkryj wszechstronność obcinacza do paznokci, ponieważ jest on przydatny do otwierania puszek z farbą i opakowań. Czyszczenie pokrywek doniczek Dowiedz ...

Jak Utrzymać Czosnek Świeży przez Cały Rok: Niezawodna Sztuczka, Którą Zna Tylko Prawdziwy Kucharz

Przechowywanie: Gotowy woreczek z czosnkiem należy umieścić w chłodnym, ciemnym i dobrze wentylowanym miejscu, np. w spiżarni lub piwnicy. Możesz ...

Wybrałem radość po trzydziestu latach milczenia

Tej nocy opuściłam galę, a potem dom małżeński, by dołączyć do mamy. W jej ramionach płakałam po raz pierwszy od ...

Przepis na sernik kokosowy

Przygotowanie ciasta: Rozgrzej piekarnik do 175°C. Posmaruj masłem i oprósz mąką formę do ciasta o średnicy 23 cm. W średniej ...

Leave a Comment