Ale potrzebowałem więcej informacji. Musiałem wiedzieć, czy małżeństwo w Nevadzie w ogóle jest legalne. Musiałem zrozumieć, co planują. I musiałem dowiedzieć się, kto jeszcze jest w to zaangażowany.
Trevor.
Partner biznesowy Bentleya. Był na ślubie. Wiedział.
Wjechałem na pusty parking supermarketu i wyłączyłem silnik. Popołudniowe niebo miało tę wyblakłą, zimową szarość, charakterystyczną dla północno-zachodniego Pacyfiku. Wpatrywałem się w numer Trevora w telefonie, trzymając kciuk nad przyciskiem połączenia.
Spotkaliśmy się dziesiątki razy na imprezach firmowych. Zawsze był przyjacielski i profesjonalny. Jego żona, Jennifer, stała się jego luźną przyjaciółką. Zjedliśmy razem kolację zaledwie w zeszłym miesiącu.
Czy Jennifer wiedziała?
Zanim zdążyłem się od tego odwieść, kliknąłem „Zadzwoń”.
„Trevor Matthews” – odebrał po trzecim dzwonku.
„Cześć, Trevor. Tu Rachel Hartford – żona Bentleya”. Pozwoliłem, by tytuł zawisł w powietrzu na tyle długo, by się nie rozproszyć. „Miałem nadzieję, że moglibyśmy się dziś spotkać na lunchu. Muszę z tobą o czymś porozmawiać w sprawie Bentleya”.
Między nami zapadła cisza.
Kiedy w końcu się odezwał, w jego głosie słychać było ostrożność. „Czy wszystko w porządku?”
„To zależy od twojej definicji słowa „dobrze ”. Utrzymywałam lekki, niemal przyjemny ton, z nutą stanowczości. „Wczoraj znalazłam coś interesującego. Coś, co, jak sądzę, mogłabyś mi pomóc zrozumieć”.
Kolejna pauza.
„Gdzie chcesz się spotkać?” zapytał.
„Stekownia na Piątej. Pierwsza. Tylko ty i ja”. Poczekałem chwilę. „Chyba że wolisz, żebym przyszedł do biura i omówimy to na oczach wszystkich”.
„Stekownia jest w porządku” – powiedział szybko. Brzmiał na zrezygnowanego. Przyłapanego. „Będę tam”.
Rozłączyłam się i spojrzałam na swoje odbicie w ciemnym ekranie telefonu, widmowe i obce.
To działo się naprawdę. Miałam zamiar skonfrontować się z partnerem biznesowym mojego męża w sprawie jego tajnego ślubu.
Za kilka godzin będę miał odpowiedzi.
Pytanie brzmiało: co z nimi zrobię?
Jechałem do domu i zastałem samochód Bentleya wciąż na podjeździe, co było nietypowe. Zwykle wyjeżdżał do biura o ósmej, nawet w dni, kiedy ruch był słaby. Była prawie jedenasta. Nad okolicą wisiała cienka warstwa chmur, a amerykańska flaga na ganku naszego sąsiada zwisała bezwładnie w nieruchomym powietrzu, gdy szedłem ścieżką.
Znalazłem go w gabinecie, z uchylonymi drzwiami. Rozmawiał przez telefon, głosem cichym i natarczywym.
„Mówiłem ci, że musimy być ostrożniejsi” – mówił. „Jeśli ona coś podejrzewa…”
Spojrzał w górę i zobaczył mnie stojącego w drzwiach. Jego twarz zbladła.
„Oddzwonię” – powiedział szybko, kończąc rozmowę i odkładając telefon ekranem do dołu na biurko. Przykleił na twarzy uśmiech, który nie sięgał oczu. „Hej. Jak kawa z Gemmą?”
„Dobrze”. Oparłam się o framugę drzwi, zmuszając się do swobodnego wyglądu. „Myśli o przeprowadzce do Seattle. Spotyka się z kimś. Z żonatym mężczyzną”.
Coś przemknęło przez jego twarz. Zniknęło, zanim zdążyłem to zlokalizować.
„Naprawdę?” powiedział. „To… skomplikowane, prawda?”
Uśmiechnęłam się do niego. „Poprosiła mnie o radę. Powiedziałam jej, żeby słuchała głosu serca”.
„To dobra rada”. Wstał i przeszedł przez pokój, żeby mnie przytulić. Pozwoliłam mu, czując miarowe bicie jego serca na moim policzku – tego samego serca, które obiecało kochać tylko mnie. „Jesteś dobrą przyjaciółką, Rachel. Ma szczęście, że cię ma”.
Odsunęłam się i spojrzałam na niego.
„Bentley, czy mogę cię o coś zapytać?”
„Oczywiście. Cokolwiek.”
„Jesteś szczęśliwy?” – zapytałem cicho. „Mam na myśli nasze małżeństwo”.
Pytanie go zaskoczyło. Obserwowałem, jak kalkuluje, starannie dobierając słowa.
„Oczywiście, że tak. Dlaczego o to pytasz?”
„Nie wiem”. Spuściłam wzrok. „Ostatnio jesteś oderwany od rzeczywistości. Pracujesz do późna. Zastanawiałam się tylko, czy…”. Mój głos ucichł, cichy i niepewny. Idealna, niczego niepodejrzewająca żona.
Objął moją twarz dłońmi.
„Rachel, kocham cię. Wiesz o tym. Praca jest stresująca, ale to nie ma nic wspólnego z nami”. Pocałował mnie w czoło. „Obiecuję”.
„Okej”. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie i z wiarą. „Ja też cię kocham”.
Przyciągnął mnie do siebie ponownie. Ponad jego ramieniem zobaczyłam, jak jego telefon rozświetla się na biurku, a ekran rozjaśnia się na tyle, żeby mógł mignąć podgląd.
Gemma: Powiedziałeś jej już?
Zamknęłam oczy i przytuliłam go mocniej, licząc już sposoby, w jakie sprawię, że oboje zapłacą.
Stekownia na Piątej Alei była miejscem, w którym zawierano umowy, a sekrety chowano w ciemnym drewnie i przyćmionym oświetleniu. Skórzane boksy, białe obrusy, gwar biznesowych lunchów i cichych spotkań. Przybyłem piętnaście minut wcześniej i poprosiłem o boks w tylnym rogu.
Kiedy Trevor wszedł dokładnie o pierwszej, jego twarz była już pomarszczona zmartwieniem. Był wysoki i atletyczny, z siwiejącymi skroniami, które nadawały mu raczej dystyngowany wygląd niż starość. Jego garnitur był drogi, a zegarek jeszcze bardziej. Partner biznesowy Bentleya dobrze prosperował. Pytanie brzmiało, ile z tego sukcesu zbudowano na kłamstwach.
„Rachel” – powiedział, wsuwając się do boksu naprzeciwko mnie, nie wdając się w pogawędkę. „O co chodzi?”
Nie odpowiedziałem od razu. Zamiast tego wyciągnąłem telefon, otworzyłem zdjęcia, które zrobiłem do albumu ślubnego i przesunąłem go po stole.
„Właśnie o to chodzi.”
Zbladł, przeglądając zdjęcia. Jego szczęka zaciskała się coraz mocniej z każdym pociągnięciem. Kiedy w końcu podniósł wzrok, dostrzegłam w jego oczach coś, czego się nie spodziewałam.
Szczera skrucha.
„Jezu Chryste” – mruknął. „Rachel, ja…”
„Zapisz to”. Wziąłem telefon z powrotem i położyłem go ekranem do dołu na stole. „Nie chcę twoich przeprosin. Chcę informacji”.
Pojawił się kelner i obaj odruchowo złożyliśmy zamówienie. Zamówiłem sałatkę, której nie miałem zamiaru jeść. Kiedy zostaliśmy sami, Trevor pochylił się do przodu i powiedział cicho.
„Od jak dawna wiesz?” zapytał.
„Znalazłem ten album wczoraj” – powiedziałem spokojnie. „Ale najwyraźniej wiedziałeś o nim znacznie dłużej. Byłeś na ślubie”.
Potarł twarz dłonią. „Próbowałem go od tego odwieść. Powiedziałem mu, że to szaleństwo, że go złapią, że straci wszystko. Ale Bentley… kiedy czegoś chce, znajdzie sposób, żeby to usprawiedliwić”.
„Więc po prostu się na to zgodziłeś” – powiedziałem. „Stałeś tam jako jego świadek, kiedy żenił się z moją najlepszą przyjaciółką”.
Ostry ton mojego głosu przebił się przez gwar panujący w restauracji.
„Co miałem zrobić?” – zapytał cicho Trevor. „To mój partner biznesowy. Razem budowaliśmy firmę przez piętnaście lat. Gdybym odmówił, straciłbym wszystko, na co pracowaliśmy”. Spojrzał na swoje dłonie. „Wiem, że to nie wymówka. Po prostu próbuję to wyjaśnić”.
„Czy Jennifer wie?” – zapytałem, myśląc o jego żonie.
„Nie”. Jego odpowiedź była natychmiastowa. „Gdyby się dowiedziała, że jestem w to zamieszany, zostawiłaby mnie. I miałaby rację”.
„Dobrze” – powiedziałem. „Więc jesteśmy na tej samej stronie”.
Przyniesiono nasze talerze. Sałatka równie dobrze mogłaby być plastikowa. Odsunęłam ją na bok.
„Więc tak się stanie” – powiedziałam spokojnie. „Opowiesz mi wszystko. Każdy szczegół. A w zamian nie powiem Jennifer, że pomogłaś mojemu mężowi popełnić bigamię”.
Oczy Trevora rozszerzyły się. „Bigamia?”
„Tak się to nazywa, kiedy wychodzisz za mąż, będąc już prawnie w związku małżeńskim z kimś innym”. Wziąłem widelec i lekko postukałem nim o talerz. „Sprawdziłem. W większości stanów to przestępstwo. Bentley może trafić do więzienia”.
„Małżeństwo jest nielegalne” – powiedział szybko Trevor. „A przynajmniej tak mi się wydaje. Pobrali się w Nevadzie, ale Bentley nigdy nie wniósł o rozwód. Teoretycznie, drugi związek małżeński nie byłby ważny”.
„Ale Gemma o tym nie wie, prawda?” Obserwowałem, jak na jego twarzy maluje się zrozumienie.
„Nie wiem, co Gemma wie”. Przesunął kawałek steku po talerzu, nie jedząc. „Bentley trzymał wszystko w ryzach. Wiedziałem tylko to, co chciał, żebym wiedział”.
„To powiedz mi, co wiesz ” – powiedziałem. „Zacznij od początku”.
Trevor westchnął, co było dźwiękiem, jakby ktoś zdejmował z siebie ciężar.
„Zaczęło się jakieś osiemnaście miesięcy temu” – powiedział. „Bentley wspomniał, że odnowił kontakt z Gemmą na imprezie charytatywnej w centrum miasta. Powiedział, że odkryli, że mają ze sobą wiele wspólnego. Na początku nie zwróciłem na to większej uwagi. Znasz Bentleya – jest przyjacielski wobec wszystkich”.
„Kiedy stali się kimś więcej niż przyjaciółmi?” – zapytałem.
„Nie jestem pewien dokładnie” – powiedział Trevor. „Ale około rok temu zaczął zadawać mi hipotetyczne pytania. O prowadzenie firmy z kimś innym niż małżonek. O prowadzenie oddzielnych rachunków. O to, jak można prowadzić dwa gospodarstwa domowe bez wzbudzania podejrzeń”.
Spojrzał mi w oczy, wyraźnie zawstydzony. „Powinienem był ci wtedy coś powiedzieć. Teraz to widzę”.
„Tak” – powiedziałem chłodno. „Powinieneś był”.
„Zeszłej wiosny powiedział mi, że kocha Gemmę” – kontynuował Trevor. „Powiedział, że nigdy wcześniej czegoś takiego nie czuł. Nawet z tobą. Twierdził, że się od siebie oddaliliście, że wasze małżeństwo było wtedy tylko formalnością”. Trevor pospieszył: „Jeśli to cokolwiek znaczy, nie uwierzyłem mu. Widziałem was razem. Wydawaliście się szczęśliwi”.
Słowa te zabolały bardziej, niż chciałem przyznać.
„Więc mu się oświadczyła” – powiedziałem.
Trevor skinął głową. „To ona naciskała na ceremonię. Powiedziała, że chce, żeby ich zobowiązanie było oficjalne, nawet jeśli nie mogą jeszcze ujawnić się publicznie. Bentley początkowo się wahał, ale przekonała go, że to będzie romantyczne i znaczące”.
„A ślub?” – zapytałem. „Zaplanowali go na czas mojej nieobecności w mieście”.
Przełknął ślinę. „Gemma ma kuzyna, który jest właścicielem lokalu w Nevadzie. Utrzymali krótką listę gości – może trzydzieści osób. Głównie znajomi i rodzina Gemmy, plus kilku znajomych Bentleya, którzy cię nie znają. Ludzi, którzy by się nie wahali”. Zawahał się. „Ludzie tacy jak ja”.
„Powiedział wszystkim, że się rozwiedliśmy, prawda?” – zapytałam cicho.
Trevor ponownie skinął głową. „Powiedział, że rozstaliście się po cichu, że było to polubowne i że nie chce o tym rozmawiać. Nikt tego nie kwestionował”.
Nasze jedzenie stało nietknięte, gdy cała skala oszustwa otuliła mnie niczym gruby, duszący koc. To nie była chwila słabości. To było zupełnie odrębne życie, zbudowane na kłamstwach.
„Jaki jest finał?” – zapytałem. „Nie może wiecznie żyć w związku małżeńskim z nami obojgiem”.
Trevor zawahał się. „To ci się nie spodoba”.
„ Nic mi się to nie podoba ” – powiedziałem. „Powiedz mi mimo wszystko”.
„Bentley stopniowo przenosił aktywa” – powiedział Trevor. „Zakładał oddzielne konta. Przekazywał własność niektórych nieruchomości spółkom, w których nie figurowałeś. Myślę, że planuje się z tobą rozwieść, ale chce się upewnić, że otrzymasz jak najmniejszą kwotę w ramach ugody”.
Zdrada raniła mnie głębiej niż cokolwiek innego. Nie chodziło tylko o miłość czy pożądanie. Chodziło o pieniądze. Władzę. Kontrolę. Bentley nie tylko mnie zdradzał. Systematycznie rozwalał nasze życie, żeby zostawić mnie z niczym.
„Jak bardzo się poruszył?” – zapytałem. Mój głos brzmiał upiornie spokojnie.
„Nie znam dokładnych liczb” – powiedział Trevor. „Ale to znacząca liczba. Może… miliony”.
W restauracji nagle zrobiło się za gorąco, a powietrze za gęste. Zmusiłem się do powolnego oddychania. Żeby zachować koncentrację.
„I ty mu w tym pomogłeś” – powiedziałem.
„Doradzałem mu w sprawach biznesowych” – przyznał Trevor. „Tak. Ale Rachel, musisz zrozumieć…”
„Nie muszę niczego rozumieć” – wtrąciłam. „Pomogłaś mojemu mężowi mnie okraść, kiedy ten brał drugie małżeństwo. Jedynym powodem, dla którego teraz nie dzwonię na policję, jest to, że potrzebuję, żebyś robił dokładnie to samo, co do tej pory”.
Zamrugał. „Co?”
„Bentley ci ufa. Gemma ci ufa. Myślą, że jesteś po ich stronie”. Pochyliłem się do przodu, a mój głos zniżył się do szeptu. „Ale teraz pracujesz dla mnie. Będziesz dokumentować każde konto, każdy transfer aktywów, każdą rozmowę. A kiedy nadejdzie odpowiedni moment, pomożesz mi odebrać im wszystko”.
„Rachel, nie mogę…”
„Tak, możesz” – powiedziałem. „Bo jeśli tego nie zrobisz, dopilnuję, żeby Jennifer dokładnie wiedziała, co zrobiłeś. A potem dopilnuję, żeby policja się dowiedziała. Byłeś świadkiem bigamicznego małżeństwa, Trevor. Pomogłeś mojemu mężowi ukryć majątek. Jesteś współwinny oszustwa”.
Uśmiechnęłam się do niego zimno i ostro.
„Albo możesz mi pomóc. A kiedy to się skończy, twoje zaangażowanie pozostanie między nami.”
Wpatrywał się we mnie przez dłuższą chwilę, rozważając swoje możliwości. W końcu skinął głową.
„Co mam zrobić?” zapytał.
„Po pierwsze, potrzebuję pełnej listy wszystkich kont i nieruchomości, które Bentley przeniósł” – powiedziałem. „Po drugie, musisz zachowywać się przy nim zupełnie normalnie. Nie pozwól mu niczego podejrzewać. Po trzecie, musisz mi powiedzieć, kiedy planuje złożyć pozew o rozwód”.
„Nie podał konkretnej daty” – powiedział powoli Trevor. „Ale sądząc po tym, co powiedziała mi Gemma, podejrzewam, że czeka do końca świąt”.
„Gemma ci powiedziała?” zapytałem. „Rozmawiałeś z nią?”
„Czasami dzwoni” – powiedział Trevor. „Prosi o radę w sprawie Bentleya. Myśli, że jestem jej sojusznikiem”. Zaśmiał się gorzko. „Wygląda na to, że wszyscy tak myślą”.
„Teraz naprawdę będziesz mój” – powiedziałem.
Wyjąłem z torby zwykłą białą wizytówkę i napisałem na jej odwrocie numer.
„To telefon jednorazowy, który właśnie kupiłem” – powiedziałem. „Wyślij mi SMS-a z numeru, którego Bentley nie zna. Prześlij mi wszystkie informacje o transferach aktywów do jutra wieczorem”.
Trevor schował kartkę do kieszeni. „Co zamierzasz zrobić?”
„Dopilnuję, żeby Bentley i Gemma dostali dokładnie to, na co zasługują” – powiedziałem, wstając. „A, i Trevor?”
Spojrzał w górę.
„Jeśli ostrzeżesz któregoś z nich przed tą rozmową” – dodałem cicho – „najpierw zniszczę ciebie. Potem ich. Zrozumiano?”
Przełknął ślinę. „Rozumiem.”
Zostawiłem gotówkę na stole za nietkniętą sałatkę i wyszedłem z restauracji czując się silniejszy niż od kilku dni. Rola ofiary mi nie odpowiadała. Ale rola architekta ich upadku?
Pasowało idealnie.
Mój telefon zawibrował, gdy dotarłem do samochodu. SMS od Bentleya.
Znów pracuję do późna dziś wieczorem. Nie czekaj. Kocham cię.
Przyglądałem się wiadomości, po czym napisałem ją ponownie.
Nie ma problemu. Ja też cię kocham.
Trzy małe słowa, które teraz nic nie znaczyły.
Miałem pracę do wykonania.
Tego wieczoru zrobiłem kolację dla jednej osoby, nalałem sobie kieliszek wina i usiadłem przy kuchennym stole z żółtym notesem. Na zewnątrz migotały latarnie uliczne, odbijając światło małej amerykańskiej flagi, którą trzymaliśmy w doniczce na ganku. Dom wydawał się za duży, za pusty, za bardzo pełen duchów.
Zacząłem listę.
Bentley traci: pieniądze. Reputację. Wolność.
Gemma traci: pieniądze. Reputację. Przyjaźń.
Trevor: ubezpieczenie – na wypadek, gdyby mnie zdradził.
Potem sporządziłem kolejną listę. Aktywa, które Bentley mógł ukryć. Osoby, które mogłyby być skłonne zeznawać. Dowody, których wciąż potrzebowałem.
Kiedy skończyłem, była prawie północ. Bentleya wciąż nie było w domu. Pewnie wyszedł z Gemmą, żyjąc swoim drugim życiem, podczas gdy ja siedziałem w kuchni, planując, jak rozmontować wszystko, co zbudował na kłamstwach.
Mój telefon znowu zawibrował. Nieznany numer.
Tu Trevor. W załączniku dane konta, o które prosiłeś. Jest tego więcej, niż myślałem. Planował to od co najmniej dwóch lat.
Dwa lata.
Planował mnie zostawić od dwóch lat.
Otworzyłem załącznik i zacząłem czytać. Z każdym wierszem moja determinacja rosła. Bentley przelał prawie cztery miliony dolarów na konta, o których istnieniu nie wiedziałem. Przeniósł trzy nieruchomości do spółek-fisz. Wypłacił nawet część swojej emerytury i ukrył ją za granicą.
Ale popełnił jeden poważny błąd.
Ufał, że Trevor dochowa swoich tajemnic.
A Trevor, przerażony o swoją przyszłość, właśnie wręczył mi klucze do zniszczenia Bentleya.
Nalałem sobie kolejną lampkę wina i wzniosłem ją w stronę cichej, nieskazitelnie czystej kuchni.
„Żeby się zemścić” – wyszeptałem. „I żeby mieć pewność, że nigdy się tego nie domyślą”.
Następne dwa tygodnie były prawdziwą ucztą oszustwa.
Grałam rolę nieświadomej niczego żony tak dobrze, że momentami nawet ja sama prawie w to wierzyłam. Śmiałam się z żartów Bentleya. Zwijałam się obok niego na kanapie, żeby oglądać Netflixa. Pytałam go o dzień, wysłuchiwałam jego narzekań na klientów, kiwałam głową w odpowiednich miejscach.
Nawet uprawiałam z nim seks z namiętnością, która zaskoczyła nas oboje.
Później, gdy zasnął, leżałam w ciemnościach, wpatrując się w wentylator sufitowy i wyobrażając sobie wszystkie sposoby, w jakie jego życie wkrótce się zawali.
Spotkaliśmy się z Gemmą na kawie jeszcze trzy razy. Każda rozmowa dawała mi kolejny element układanki. Opowiadała o swoim „skomplikowanym związku”, o nadziejach i obawach, o tym, jak bardzo kochała tego tajemniczego mężczyznę. Ani razu nie wymieniła jego imienia, ale nie musiała. Każdy szczegół, którym się dzieliła, tylko potwierdzał to, co już wiedziałam.
Planowała coś. Czuła teraz niespokojną energię, naglącą potrzebę.
Podczas naszego ostatniego spotkania przy kawie, tydzień przed świętami Bożego Narodzenia, w końcu pokazała nam rękę.
„Chyba postawię mu ultimatum” – powiedziała nagle, mieszając latte z niepotrzebną siłą. „Albo powie o nas żonie do Bożego Narodzenia, albo przeprowadzam się do Seattle”.
„To odważne” – powiedziałam, zachowując troskę i wsparcie. „Jesteś na to gotowa?”
„Nie mogę tak dalej żyć, Rachel”. Potarła czoło. „Kocham go. Chcę prawdziwego życia. Nie kradzionych chwil, sekretnych pokoi hotelowych i nocnych telefonów z wyłączonymi liniami. Chcę poranków. Weekendów. Świąt”.
W jej oczach pojawiły się łzy. „Myślisz, że źle robię, naciskając na niego?”
„Myślę, że zasługujesz na to, żeby być czyimś pierwszym wyborem” – powiedziałem z przekonaniem. „To nie ich sekret”.
„Masz rację”. Złapała mnie za rękę, ściskając ją jak koło ratunkowe. „Masz absolutną rację. Boże, co ja bym bez ciebie zrobiła?”
„Nigdy nie będziesz musiał się o tym przekonać” – powiedziałem.
Tej nocy spotkałem Trevora w ciemnym parkingu w centrum miasta. Betonowe filary, migoczące świetlówki, echo naszych kroków. Stale dostarczał mi informacji – wyciągi bankowe, rejestry nieruchomości, e-maile od Bentleya z pytaniami, jak „poradzić sobie z sytuacją Rachel”.
Teraz podał mi pendrive’a.
„Planuje złożyć wniosek dzień po Nowym Roku” – powiedział Trevor. „Jego prawnik przygotował dokumenty. Są tam”.
Podłączyłem dysk do laptopa, siedząc za kierownicą, z wyłączonym silnikiem i lekko zaparowanymi szybami. Pozew rozwodowy sprawił, że krew się we mnie zagotowała.
Bentley twierdził, że różnice są nie do pogodzenia. Żądał podziału sześćdziesięciu do czterdziestu na swoją korzyść i zażądał, abym opuściła nasz dom w ciągu trzydziestu dni od złożenia pozwu. Planował nawet przedstawić się jako ofiara, twierdząc, że byłam emocjonalnie zdystansowana i odmówiłam terapii.
„Planuje też powiedzieć, że nie wspierałeś jego kariery” – dodał cicho Trevor. „Że nie podobał ci się jego sukces”.
Oczywiście, że tak.
„A co z Gemmą?” – zapytałem. „Jaka jest jej sytuacja finansowa?”
„Zabawne, że pytasz”. Trevor przejrzał zawartość telefonu i wyciągnął go, żebym go zobaczył. „To jedno z kont Gemmy. Zauważyłaś coś?”
Przeskanowałem wyciąg. Miesięczne wpłaty. Ta sama kwota, to samo źródło.
„Pięć tysięcy dolarów” – powiedziałem. „Co miesiąc. Z jednego z ukrytych kont Bentleya”.
„Płaci jej” – powiedział Trevor. „Od ośmiu miesięcy. Zaraz po ślubie”.
Wszystko wskoczyło na swoje miejsce.
„Ona go szantażuje” – powiedziałem.
„Może” – powiedział Trevor. „A może po prostu tak mają. Tak czy inaczej, płaci za przywilej posiadania drugiej żony”.
Jego wyraz twarzy pociemniał. „To nie wszystko. Gemma wykupiła polisę na życie Bentleya trzy miesiące temu. Dwa miliony dolarów. Podała się jako beneficjentka.”
Lód spływał mi po kręgosłupie.
„Ona co?”
„Dwa miliony” – powtórzył. „Bentley się na to zgodził. Pewnie nie myślał o tym zbyt wiele. Ale Rachel…” Spojrzał mi w oczy. „Myślę, że Gemma może planować odebranie pieniędzy”.
Parking nagle zaczął przypominać pułapkę, pełną cieni i echa.
„Myślisz, że ona chce go zabić?” – zapytałem.
„Nie wiem, czego ona chce” – powiedział Trevor. „Ale myślę, że chce swojej wypłaty, tak czy inaczej. A martwy mąż jest więcej wart niż rozwiedziony”.
Nagle przyszła mi do głowy ciemna, zimna myśl.
„Trevor” – powiedziałem powoli – „jeśli coś się stanie Bentleyowi, gdy będzie jeszcze prawnie ze mną żonaty, kto dostanie jego majątek?”
„Tak”, powiedział. „Nadal jesteś jego legalną żoną. Małżeństwo w Nevadzie jest nieważne. Więc Gemma dostałaby pieniądze z ubezpieczenia. Ty dostałbyś… wszystko inne”.
W mojej głowie zaczął kiełkować plan, błyskotliwy i niebezpieczny.
„Teoretycznie” – dodał szybko Trevor. „Rachel, jeśli myślisz to samo, co ja…”
„Nie zamierzam go zabić” – warknęłam. „Nie jestem nią”.
Odpaliłem samochód, silnik zamruczał. „Ale dopilnuję, żeby plan Gemmy zakończył się spektakularną porażką. I żeby oboje skończyli z niczym”.
Jechałem do domu, wciąż słysząc w uszach ostrzeżenia Trevora. Bentley był w kuchni, kiedy wszedłem, z podwiniętymi rękawami, krojąc warzywa na wyspie kuchennej. W powietrzu unosił się zapach czosnku i ziół. Z głośnika Bluetooth cicho grał jazz. Za oknem, na okapach domów po drugiej stronie ulicy, migotały świąteczne lampki.
„Pachnie niesamowicie” – powiedziałam, pochylając się, żeby pocałować go w policzek.
Uśmiechnął się i przyciągnął mnie bliżej. „Pomyślałem, że zrobię twoje ulubione danie. Mam wrażenie, że od tygodni nie jedliśmy razem prawdziwej kolacji”.
„To dlatego, że pracujesz do późna” – powiedziałam lekko, sięgając po kieliszek do wina.
„Wiem. Przepraszam”. Odwrócił się z powrotem do pieca. „Po Nowym Roku wszystko się uspokoi. Obiecuję”.
Zrobiliby to. Tylko nie w sposób, jakiego się spodziewał.
Tej nocy, gdy spał obok mnie, dopracowałam swój plan. Miałam już wystarczająco dużo dowodów, żeby go zniszczyć – wyciągi bankowe, zdjęcia, zeznania Trevora, pozew rozwodowy, polisę na życie. Ale potrzebowałam czegoś więcej.
Potrzebowałem ich własnych słów.
Potrzebowałem wyznań.


Yo Make również polubił
Aksamitny sernik truskawkowy. Marzycielski, kremowy przysmak!
10 prostych domowych sposobów na złagodzenie choroby dziąseł
Potrzebuję 1000 osób, które powiedzą „Pyszne”.
Oto, co stanie się z Twoim ciałem, jeśli przez 7 dni będziesz jadł czosnek z miodem na pusty żołądek