Jego twarz się rozjaśniła. „Naprawdę? To wspaniale. Zawsze wiedziałem, że to w tobie tkwi. Twoja praca zawsze była wyjątkowa, nawet wtedy”.
Rozmawialiśmy jeszcze przez kilka minut, nadrabiając zaległości z minionych lat. Wydawał się szczerze szczęśliwy, widząc, że dobrze mi idzie, czego nie mogłem powiedzieć o większości osób w tym pokoju.
Gdy nasza rozmowa dobiegła końca, profesor Howard przeprosił, by porozmawiać z innymi gośćmi. Patrzyłem, jak odchodzi, czując jednocześnie wdzięczność za jego życzliwość i jednocześnie boleśnie odczuwając, jak bardzo czuję się osamotniony w tym tłumie ludzi, którzy mieli być moją rodziną i przyjaciółmi.
Poruszałem się po imprezie jak duch. Ludzie patrzyli na mnie, ich wzrok błądził po mojej twarzy, nie rozpoznając jej. Pięć lat to był długi czas. Miałem dwadzieścia dwa lata, kiedy widzieli mnie ostatni raz, młodego i złamanego. Teraz miałem dwadzieścia siedem, wytworny i pewny siebie. Nie widzieli związku.
Znalazłam się przy stole z deserami, gdy usłyszałam głos mojej mamy. Rozmawiała z grupą kobiet, wszystkie ubrane w markowe ciuchy, wszystkie z tym samym wyćwiczonym uśmiechem.
„Jesteśmy po prostu dumni z Cassandry” – mówiła moja mama. „Studia medyczne były trudne, ale ona się nigdy nie poddawała. Zawsze była tak zdeterminowana, tak skupiona, w przeciwieństwie do niektórych ludzi”.
Sposób, w jaki wypowiedziała te ostatnie słowa, jasno wskazywał, że mówiła o mnie. Chociaż nie wymieniła mojego imienia, poczułem, jak w mojej piersi wzbiera gniew, gorący i ostry.
„Tak, mamy wielkie szczęście” – wtrącił się mój ojciec, włączając się do rozmowy. „Obie nasze córki świetnie sobie radzą. Cassandra zostanie lekarką, a nasza najstarsza córka odnosi sukcesy w biznesie”.
Zamarłam. O czym on mówił? Wyrzekli się mnie. Mówili, że jestem nikim, a teraz okłamywali swoich przyjaciół, udając, że wszystko jest w porządku, udając, że są ze mnie dumni.
Jedna z kobiet w grupie zapytała: „Och, nie wiedziałam, że macie jeszcze jedną córkę. Gdzie ona jest? Bardzo chętnie ją poznam”.
Uśmiech mojej matki stał się wymuszony. „Nie mogła dziś przyjść. Obowiązki zawodowe. Wiesz, jak to jest”.
Kłamstwo było tak nonszalanckie, tak wyćwiczone, że zastanawiałam się, jak długo je powtarzali. Ile razy udawali, że wciąż jestem częścią rodziny, wciąż częścią ich idealnego wizerunku, podczas gdy w rzeczywistości wyrzucili mnie jak śmiecia?
Chciałam tam podejść i od razu ich zdemaskować. Chciałam ogłosić wszystkim, że jestem córką, na temat której kłamali, że mnie odcięli i porzucili, że ich idealna rodzina to fasada.
Ale coś mnie powstrzymało. Może to był instynkt samozachowawczy. Może strategia. A może po prostu chciałem sprawdzić, jak daleko zajdą ich kłamstwa, zanim wyjawię prawdę.
Postanowiłem przyjrzeć się bliżej, zebrać informacje i zrozumieć dokładnie, jaką historię opowiadali swoim znajomym.
Przemieszczałem się w różne miejsca w pokoju, przysłuchiwałem się rozmowom i wyłapywałem fragmenty narracji, którą stworzyli moi rodzice.
Stało się jasne, że powiedzieli ludziom, że pracuję za granicą, że jestem zbyt zajęta swoją udaną karierą, by uczestniczyć w rodzinnych spotkaniach, że przesyłam pozdrowienia, ale nie mogę być tam osobiście. Stworzyli misterną fikcję, w której wciąż jestem ich utalentowaną córką, tylko wygodnie nieobecną.
Uświadomienie sobie tego przyprawiało mnie o mdłości. Chcieli przypisać sobie zasługę za wychowanie dwóch udanych córek, bez konieczności faktycznego kontaktu ze mną. Chcieli utrzymać swój wizerunek, nie przyznając się, że zniszczyli relację z jednym z dzieci.
Gdy to analizowałem, Cassandra przeszła obok mnie. Kierowała się w stronę grupy młodych ludzi przy wejściu, prawdopodobnie jej znajomych ze studiów medycznych. Spojrzała na mnie przelotnie, jej wzrok przesunął się po mojej twarzy bez cienia rozpoznania, po czym szła dalej.
Moja własna siostra mnie nie poznawała – osoby, z którą dorastałam, dzieliłam dom, kłóciłam się, śmiałam. Teraz byłam dla niej niewidzialna.
Szedłem za nią z daleka, ciekaw, co mówi do swoich przyjaciół. Wszyscy jej gratulowali, rozmawiali o swoich przyszłych karierach, dzielili się historiami ze studiów medycznych. Cassandra była ożywiona i szczęśliwa, chłonąc uwagę.
„Twoja rodzina musi być z ciebie bardzo dumna” – powiedziała jedna z jej przyjaciółek.
Cassandra się roześmiała. „Są. Moi rodzice zawsze mnie wspierali. Motywowali mnie do bycia najlepszą wersją siebie”.
Inny przyjaciel zapytał: „Czy masz rodzeństwo?”
„Mam starszą siostrę” – powiedziała Cassandra ostrożnie – „ale nie jesteśmy sobie bliscy. Kilka lat temu podjęła złe decyzje i właściwie już ze sobą nie rozmawiamy”.
Złe wybory. Tak opisała moje załamanie, moją depresję, moją walkę o przetrwanie. Złe wybory.
„To smutne” – powiedziała ze współczuciem jej przyjaciółka.
Cassandra wzruszyła ramionami. „Niektórzy ludzie po prostu nie radzą sobie z presją. Moi rodzice zrobili dla niej wszystko, co mogli, ale ona to wszystko zmarnowała. Rzuciła studia i praktycznie zniknęła. Nie mamy pojęcia, co teraz robi”.
Lema, beztroska okrucieństwo jej słów zabolało bardziej, niż się spodziewałem. Mówiła o mnie, jakbym był kimś obcym, jakby moje zmagania nic nie znaczyły, jakby lata przemocy emocjonalnej ze strony rodziców były moją winą.
Chciałem się z nią skonfrontować od razu. Chciałem jej powiedzieć dokładnie, co robiłem przez ostatnie pięć lat. Chciałem wcisnąć jej w twarz swój sukces i zobaczyć, jak uświadamia sobie, że się co do mnie myliła.
Ale powstrzymałem się.
Wieczór był jeszcze młody. Później przyjdzie czas na rewelacje.
Odsunąłem się od grupy Cassandry i znalazłem się w spokojniejszym kącie sali. Profesor Howard pojawił się ponownie, tym razem z mężczyzną w średnim wieku w drogim garniturze.
„Ateno” – powiedział ciepło profesor Howard – „chcę, żebyś kogoś poznała. To dr Gregory, dziekan wydziału medycznego. Właśnie opowiadałem mu o twojej agencji projektowej”.
Doktor Gregory wyciągnął rękę, a ja ją uścisnąłem.
„Miło mi pana poznać. Profesor Howard bardzo wysoko ocenia pańską pracę.”
„Dziękuję” – powiedziałem, zaskoczony postawą profesora.
„Właściwie” – kontynuował dr Gregory – „szukaliśmy kogoś, kto przeprojektuje stronę internetową i materiały brandingowe naszej uczelni medycznej. Obecny projekt jest dość przestarzały. Czy byłby Pan zainteresowany omówieniem potencjalnego kontraktu?”
Serce mi podskoczyło. To była ogromna szansa, klient, który mógłby wynieść moją agencję na wyższy poziom, a działo się to tutaj, na przyjęciu z okazji ukończenia szkoły przez moją siostrę, podczas gdy moja rodzina udawała, że nie istnieję.
„Byłabym bardzo zainteresowana” – powiedziałam, starając się zachować profesjonalny ton głosu, mimo że puls przyspieszył mi.
Wymieniliśmy się informacjami i dr Gregory obiecał skontaktować się z nami w następnym tygodniu w celu ustalenia terminu formalnego spotkania.
Odchodząc, profesor Howard uśmiechnął się do mnie. „Szanse pojawiają się, kiedy najmniej się ich spodziewamy” – powiedział łagodnie.
Skinąłem głową, ale w głowie mi się kręciło. Noc przybrała nieoczekiwany obrót i czułem, że za chwilę będzie bardzo ciekawie.
Po wyjściu doktora Gregory’ego przeprosiłem profesora Howarda i wyszedłem na taras. Potrzebowałem powietrza. Potrzebowałem przestrzeni, żeby przetrawić to, co się działo.
Chłodny nocny wiatr przyjemnie owiał moją zarumienioną skórę. Z tarasu roztaczał się widok na centrum Nashville, a w oddali migotały światła miasta. Oparłam się o balustradę i zamknęłam oczy, próbując uspokoić burzę emocji. Gniew, satysfakcja, dezorientacja, poczucie sprawiedliwości. Wszystkie mieszały się ze sobą, aż nie potrafiłam stwierdzić, która z nich jest silniejsza.
Usłyszałem za sobą kroki i odwróciłem się, by zobaczyć kobietę, której nie rozpoznawałem. Była starsza, może po pięćdziesiątce, z idealnie ułożonymi siwymi włosami i elegancką niebieską sukienką. Uśmiechnęła się do mnie ciepło.
„Potrzebowałaś chwili wytchnienia od tłumu?” zapytała, podchodząc do barierki i stając obok mnie.
„Coś takiego” – odpowiedziałem.
„Jestem Helen” – przedstawiła się. „Jestem koleżanką ojca Cassandry. Pracujemy razem od lat”.
Kolega mojego ojca. Zachowałem neutralny wyraz twarzy. „Miło mi cię poznać”.
„Wyglądasz znajomo” – powiedziała Helen, wpatrując się w moją twarz. „Czy my się już kiedyś znałyśmy?”
„Nie sądzę” – powiedziałem ostrożnie.
Przechyliła głowę, wciąż mnie badając. „Nie, jestem pewna, że gdzieś cię widziałam. Może na zdjęciach”. Potem jej oczy lekko się rozszerzyły. „O mój Boże. Czy ty jesteś Ateną?”
Ścisnęło mnie w żołądku. A więc jednak ktoś mnie rozpoznał.
„Tak” – powiedziałem cicho.
Twarz Helen odmieniła się, wyrażając autentyczne ciepło. „Dużo o tobie słyszałam. Twoi rodzice wspominali, że świetnie ci idzie w interesach. Mówili, że pracujesz za granicą, ale bardzo się cieszę, że udało ci się tu dziś przyjechać. Cassandra musi się cieszyć, że jej siostra jest tutaj”.
Kłamstwa moich rodziców były jeszcze bardziej skomplikowane, niż myślałem. Nie poprawiałem Helen. Zamiast tego po prostu się uśmiechnąłem i pozwoliłem jej kontynuować.
„Twój ojciec pokazał mi kilka zdjęć twoich prac w zeszłym miesiącu” – kontynuowała Helen. „Piękne projekty. Był taki dumny. Trzyma portfolio twoich projektów w swoim biurze”.
Tego było za wiele. Mój ojciec trzymał teczkę z moimi pracami. Ten sam człowiek, który nazwał mój wybór kariery bezwartościowym. Który wyrzekł się mnie za to, że go kontynuowałem.
„To zaskakujące” – powiedziałam, nie mogąc ukryć goryczy w głosie.
Helen zdawała się nie zwracać uwagi na mój ton. „Och, on ciągle o tobie gada. Obie jego córki są takie utalentowane. Musisz mieć wspaniałych rodziców, skoro wychowałeś tak udane dzieci”.
Czułem się niedobrze. Przypisywali sobie zasługi za mój sukces, sukces, który osiągnąłem zupełnie bez nich. Sukces, który zbudowałem z niczego po tym, jak mnie porzucili. Wykorzystywali moje osiągnięcia, by budować swoją reputację, jednocześnie udając, że jestem zbyt zajęty, by uczestniczyć w rodzinnych spotkaniach.
„Przepraszam” – powiedziałem nagle. „Muszę znaleźć toaletę”.
Zostawiłem Helen na tarasie i wróciłem do środka, ręce mi się trzęsły ze złości.
Musiałem się z nimi skonfrontować. Musiałem ujawnić ich kłamstwa, natychmiast, przed wszystkimi ich przyjaciółmi i współpracownikami. Musiałem, żeby wszyscy poznali prawdę.
Ale kiedy rozejrzałam się po pokoju, zobaczyłam moich rodziców otoczonych wielbicielami, zobaczyłam Cassandrę promieniejącą w świetle reflektorów, zobaczyłam idealny obraz, który stworzyli. I zdałam sobie sprawę, że publiczna konfrontacja z nimi sprawiłaby, że wyszłabym na zgorzkniałą i małostkową. Przedstawiliby to jako zazdrość, niestabilność, problematyczne dziecko, za które zawsze mnie uważali.
Musiałem być mądrzejszy. Potrzebowałem dowodów. Potrzebowałem sposobu, żeby ich zdemaskować, którego nie da się zignorować ani usprawiedliwić.
Wyciągnąłem telefon i zacząłem nagrywać notatki głosowe, dokumentując wszystko, czego byłem świadkiem — kłamstwa, które ludzie opowiadali mi o tym, jak dumni są moi rodzice, sposób, w jaki moja rodzina udawała, że wciąż jestem częścią ich życia, skomplikowaną fikcję, którą stworzyli.
Kiedy to robiłem, zobaczyłem, jak Cassandra odrywa się od swojej grupy i kieruje się w stronę korytarza prowadzącego do prywatnych pokoi. Poszedłem za nią, trzymając się na dystans.
Weszła do jednej z mniejszych sal konferencyjnych przy głównym holu. Poczekałem chwilę, a potem lekko uchyliłem drzwi.
Cassandra rozmawiała przez telefon, odwrócona do mnie plecami.
„Wiem, mamo” – mówiła do telefonu. „Zajmuję się tym. Nikt o nią nie pytał. Wszyscy wierzą w historię o jej pracy za granicą”.
Zatrzymała się i nasłuchiwała.
„A co, jeśli się pojawi? Mamo, ona nie wie o imprezie. Nie zapraszaliśmy jej. Nawet gdyby jakimś sposobem się dowiedziała, nie miałaby odwagi wrócić po pięciu latach”.
Serce mi waliło. Aktywnie dyskutowali o tym, jak mnie od siebie odsunąć. To nie było zwykłe kłamstwo. Celowo zaplanowali wykluczenie mnie, a potem skłamali na temat mojej nieobecności.
„Fundusz powierniczy” – kontynuowała Cassandra. „Tak, rozmawiałam z prawnikiem w zeszłym tygodniu. Skoro nie miała z nim kontaktu przez tak długi czas i istnieją dokumenty potwierdzające jej odejście i zerwanie kontaktów, powinniśmy móc domagać się zwrotu jej części. To trochę potrwa, ale jest przekonany, że damy radę”.
Poczułem się, jakbym dostał cios w brzuch. Moja babcia, zanim umarła, utworzyła dla nas obojga fundusz powierniczy. Nigdy o tym nie myślałem, bo byłem tak skupiony na przetrwaniu. Ale najwyraźniej moja rodzina sporo o tym myślała.
Nie tylko przypisali sobie zasługi za mój sukces. Aktywnie próbowali ukraść pieniądze, które prawnie mi się należały.
Cassandra zaśmiała się z czegoś, co powiedziała moja mama po drugiej stronie słuchawki. „Nie martw się, sama podjęła decyzję, kiedy rzuciła szkołę. Zdecydowała się zmarnować życie. Te pieniądze lepiej przeznaczyć na kogoś, kto rzeczywiście coś zrobił ze swoją edukacją, kogoś, kto sprawił, że byłaś dumna”.
Te słowa rozbrzmiewały mi w głowie. Postanowiła zmarnować sobie życie, jakby moje załamanie nerwowe było wyborem, jakby lata ich przemocy emocjonalnej nie miały z tym nic wspólnego. Jakbym ja chciała się zmagać, cierpieć i walczyć o każdy skrawek stabilizacji.
Cofnąłem się od drzwi, zanim Cassandra mnie zobaczyła. Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że ledwo trzymałem telefon. Ale nagrałem całą rozmowę. Miałem teraz dowód. Dowód ich kłamstw, manipulacji, planów okradzenia mnie.
Wróciłem do głównej sali oszołomiony. Wszystko, co myślałem, że wiem o tym wieczorze, uległo zmianie. Nie chodziło tylko o to, że wstydzili się mojego statusu rezygnującego ze studiów. Chodziło o pieniądze. Chodziło o to, żeby przepisać historię, żeby móc odebrać mi spadek i jednocześnie utrzymać swój idealny wizerunek.
Musiałem z kimś porozmawiać. Potrzebowałem rady.
Sięgnąłem po telefon i wysłałem SMS-a do mojego partnera biznesowego, Jordana. Był jedyną osobą, która znała całą historię mojej przeszłości. Wiadomość była prosta:
Potrzebuję pomocy prawnej. Rodzina próbuje ukraść spadek. Mam nagranie z przyjęcia. Co mam zrobić?
Odpowiedź nadeszła szybko.
Nie konfrontuj się z nimi jeszcze. Wyjdź z imprezy. Spotkajmy się jutro rano w biurze. Przynieś wszystko, co masz. Zajmiemy się tym jak należy.
Miał rację. Musiałem działać strategicznie.
Ale teraz odejście wydawało się niemożliwe. Przybyłem tu, żeby stawić im czoła i nie zamierzałem znowu uciekać.
Uspokoiłem się i wróciłem w sam środek imprezy.
Wieczór zbliżał się do punktu kulminacyjnego. Mój ojciec przygotowywał się do wygłoszenia przemówienia, a wszyscy gromadzili się wokół małej sceny ustawionej z tyłu sali. Ustawiłem się blisko krawędzi tłumu, skąd mogłem wszystko widzieć, ale jednocześnie pozostać stosunkowo niezauważonym.
Mój ojciec wszedł na scenę z mikrofonem w ręku i uśmiechnął się w najbardziej czarujący sposób.
„Dobry wieczór wszystkim” – zaczął. „Dziękuję wszystkim za przybycie, aby uczcić tę doniosłą okazję. Dzisiaj oddajemy hołd mojej córce Cassandrze, która niestrudzenie pracowała, aby spełnić swoje marzenie o zostaniu lekarką”.
Tłum bił brawo. Cassandra stała obok mojej matki, wyglądając na promiennie szczęśliwą.
„Jako ojciec” – kontynuował mój tata – „nie ma nic bardziej satysfakcjonującego niż obserwowanie sukcesów swoich dzieci. Moja żona i ja mamy szczęście mieć dwie niezwykłe córki. Obie inteligentne, obie ambitne, obie zdeterminowane, by odcisnąć swoje piętno na świecie”.
Poczułam, jak zaciskam szczękę. Znów to robił. Udawał, że jest ze mnie dumny, że jesteśmy jedną wielką, szczęśliwą rodziną.
„Cassandra zawsze była skupiona i oddana” – kontynuował. „Już jako dziecko wiedziała, że chce pomagać ludziom. Nigdy nie odstąpiła od tego celu. A dziś wieczorem, kiedy świętuje ukończenie jednej z najlepszych uczelni medycznych w kraju, nie moglibyśmy być bardziej dumni”.
Kolejne brawa. Zauważyłem profesora Howarda w tłumie, który z miłym wyrazem twarzy słuchał przemówienia. Doktor Gregory stał obok i kiwał głową.
„Nasza druga córka, Athena, nie mogła dziś tu być z nami z powodu zobowiązań zawodowych za granicą” – powiedział gładko mój ojciec. „Ale przesyła wyrazy miłości i gratulacje siostrze. Athena zbudowała dobrze prosperującą firmę projektową i dużo podróżuje służbowo. Jesteśmy dumni z obu naszych córek i z kobiet, którymi się stały”.
Łatwość, z jaką kłamał, była oszałamiająca. Wypowiadał te kłamstwa z takim przekonaniem, że przez chwilę sam prawie w nie uwierzyłem. Prawie.
„Rodzina jest wszystkim” – podsumował mój ojciec. „A dziś wieczorem świętujemy nie tylko osiągnięcie Cassandry, ale także siłę więzi rodzinnych, które wspierają nas w pokonywaniu życiowych wyzwań. Cassandrze”.
„Za Cassandrę” – powtórzył tłum, wznosząc toasty.
Nie ja podniosłem swój. Stałem tam, patrząc, jak mój ojciec schodzi ze sceny i obejmuje moją siostrę, patrząc, jak moja matka ociera łzy szczęścia z oczu, patrząc, jak wszyscy świętują tę idealną rodzinną chwilę, zbudowaną na fundamencie kłamstw.
Profesor Howard przedarł się przez tłum i znów znalazł się blisko mnie.
„Piękna przemowa” – skomentował. „Chociaż jestem zaskoczony, że twoja siostra nie mogła przyjść. Nie wiedziałem, że masz rodzeństwo, aż do dzisiejszego wieczoru”.
Przyjrzałem mu się uważnie. Wydawał się autentycznie zdezorientowany, nie próbował mnie złapać w pułapkę.
„To ciekawe” – powiedziałam powoli. „Bo jestem jego drugą córką”.
Oczy profesora Howarda rozszerzyły się. Spojrzał na mnie, na mojego ojca, a potem z powrotem na mnie.
„Nie rozumiem. Powiedział tylko, że jesteś za granicą.”
„Skłamał” – powiedziałam po prostu. „Jestem tutaj. Byłam tu cały wieczór i nikt z rodziny mnie nie rozpoznał, bo nie widzieli mnie od pięciu lat. Odkąd mnie wydziedziczyli za rzucenie studiów”.
Profesor wpatrywał się we mnie, analizując tę informację. Widziałem, jak jego umysł pracuje, łącząc elementy, które do siebie nie pasowały.
„Ale on właśnie powiedział, że jest z ciebie dumny” – powiedział. „Powiedział, że prowadzisz dobrze prosperujący biznes”.
„Mam dobrze prosperujący biznes” – potwierdziłem. „Ale oni o tym nie wiedzą. Nie mają pojęcia, co robiłem, odkąd mnie wyrzucili. Wymyślają o mnie historie, żeby ratować twarz przed znajomymi”.
Profesor Howard wyglądał na autentycznie zszokowanego. „To niedopuszczalne. Dlaczego mieliby to zrobić?”
„Bo bardziej dbają o swoją reputację niż o mnie” – powiedziałem. Słowa zabrzmiały gorzko, ale prawdziwie.
Zanim profesor Howard zdążył odpowiedzieć, dołączył do nas dr Gregory.
„Wszystko w porządku?” zapytał, wyczuwając napięcie.
Profesor Howard spojrzał na mnie i dał mi wybór, czy podzielić się tym, co mu właśnie powiedziałem.
Podjąłem decyzję w ułamku sekundy.
„Doktorze Gregory” – powiedziałem – „muszę być z panem szczery w pewnej sprawie, zanim przejdziemy do jakichkolwiek rozmów biznesowych”.
Wyglądał na zaintrygowanego. „Proszę bardzo.”
„Moje pełne imię to Atena. Nazwisko mam takie samo jak Kasandra, bo jest moją siostrą. Jestem córką, o której mój ojciec wspomniał w swoim przemówieniu. Tą, o której powiedział, że jest za granicą”.
Wyraz twarzy doktora Gregory’ego zmienił się z przyjaznego zainteresowania w zmieszanie.
„Nie rozumiem. Jesteś tutaj. Nie jesteś za granicą.”
„Dokładnie” – powiedziałem. „Mój ojciec kłamał. Okłamywał wszystkich na mój temat. Prawda jest taka, że moi rodzice wyrzekli się mnie pięć lat temu, kiedy rzuciłem studia z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym. Całkowicie się ode mnie odcięli, kazali mi się z nimi nie kontaktować i udawali, że nie istnieję, aż do niedawna, kiedy najwyraźniej postanowili mówić ludziom, że odniosłem sukces i jestem zajęty pracą za granicą. Wykorzystują mój prawdziwy sukces, o którym nic nie wiedzą, żeby udawać dobrych rodziców”.
Doktor Gregory przeniósł wzrok ze mnie na scenę, gdzie mój ojciec wciąż składał mi gratulacje, a potem znów na mnie.
„To poważne oskarżenie” – powiedział.
„To nie oskarżenie. To prawda” – powiedziałem. Wyciągnąłem telefon. „Mam nagranie rozmowy mojej siostry z mamą przez telefon z dzisiejszego wieczoru. Mówią na nim, jak bardzo się ucieszyły, że nie dowiedziałem się o imprezie i nie pojawiłem się na niej. Rozmawiali też o planach kradzieży mojego spadku, twierdząc, że go straciłem, rezygnując ze szkoły i tracąc kontakt”.
Twarz profesora Howarda zbladła.
„Atena, to straszne. Nie miałem pojęcia, że przeszłaś przez coś takiego”.
„Większość ludzi nie”, powiedziałem, „bo skupiałem się na odbudowie swojego życia, a nie na praniu brudów mojej rodziny. Ale przyszedłem tu dziś wieczorem, bo chciałem ich znowu zobaczyć. Chciałem stawić im czoła jako ktoś, kto odniósł sukces pomimo nich, a nie dzięki nim. Nie spodziewałem się jednak, że odkryję, że od lat kłamali na mój temat i knują, żeby ukraść moje pieniądze”.
Doktor Gregory milczał przez dłuższą chwilę, wpatrując się w moją twarz.
„Czy możesz udowodnić, że jesteś tym, za kogo się podajesz?” – zapytał.
Wyciągnąłem prawo jazdy i pokazałem mu je – moje imię, datę urodzenia, adres w Nashville. Wszystko potwierdzało moją tożsamość.
„Wierzę ci” – powiedział w końcu. „I jestem przerażony tym, co powiedziałeś. Muszę jednak dobrze przemyśleć, jak kontynuować nasze rozmowy biznesowe. To stawia mnie w niezręcznej sytuacji, ponieważ twój ojciec jest szanowanym kolegą, a ja znam twoją rodzinę od lat”.
Serce mi zamarło. Oczywiście, reputacja mojej rodziny zwyciężyła nad moją prawdą. Zawsze tak było.
Jednak profesor Howard zabrał głos.


Yo Make również polubił
Jak twoje ciało mówi ci, że coś jest nie tak
Jak usunąć bliznę po pryszczu
Kolczasta cukinia (Chayote): czym jest, jakie ma zalety i jak ją wykorzystać w kuchni
Jak czyścić palniki kuchenki za pomocą tabletek do zmywarki