Wszedłem do holu Vanguard Technologies dokładnie o 6:42 rano, z latte w lewej ręce i identyfikatorem ochrony przypiętym do kieszeni marynarki. Budynek wciąż spał, światła migały sekcjami, a jedynym dźwiękiem przerywającym ciszę był szum serwerów.
Tak właśnie wolałem. Bez paplaniny, bez wymuszonych uprzejmości – tylko ja i praca, która pochłonęła ostatnie osiem lat mojego życia.
Tego ranka podróż windą na trzydzieste pierwsze piętro wydawała się dłuższa niż zwykle. Może to przez ciężar tego, co dźwigałem: trzy aktywne patenty na moje nazwisko i cztery kolejne w przygotowaniu. Cały framework Apollo – neuronowy adaptacyjny system bezpieczeństwa, na którym Vanguard zbudował swoją reputację – opierał się na architekturze, którą zaprojektowałem od podstaw.
Zanim przejdziemy do konkretów, chciałbym wiedzieć, jak mija Wam poranek i z jakiego miasta oglądacie ten program.
Kiedy drzwi się otworzyły, poszedłem prosto do mojego narożnego stanowiska pracy. Okna od podłogi do sufitu wychodziły na centrum Seattle, Space Needle prześwitywała przez wczesną mgłę, a promy przecinały Zatokę Elliott.
Walczyłem o ten pogląd. Zasłużyłem na niego. Każda nieprzespana noc, każdy porzucony prototyp, każda prezentacja, podczas której musiałem tłumaczyć swoją pracę ludziom, którzy nie potrafili wyrwać się z prostej pętli kodowania – wszystko to doprowadziło mnie tutaj.
Rzuciłem torbę na biurko i wyciągnąłem logi serwera z nocy. Wszystko wyglądało na czyste. Apollo działał z wydajnością 99,7% we wszystkich sieciach klientów. Żadnych naruszeń, żadnych anomalii, żadnych flag.
Doskonały.
Wtedy usłyszałem za sobą dźwięk windy.
Zerknąłem przez ramię i zobaczyłem go po raz pierwszy. Marcus Ellington – granatowy garnitur szyty na miarę, który kosztował pewnie więcej niż mój pierwszy samochód, włoskie skórzane buty stukające o polerowaną betonową podłogę i twarz krzycząca poczuciem wyższości.
Poruszał się po otwartej przestrzeni roboczej, jakby nadzorował działkę, którą właśnie odziedziczył, co nie było dalekie od prawdy. Jego ojciec, Harrison Ellington, posiadał 62% udziałów w Vanguard. To czyniło Marcusa nietykalnym w kwestiach, które nie miały nic wspólnego z talentem.
Z początku mnie nie zauważył. Widziałem, jak zatrzymywał się przy kilku stanowiskach pracy, stukając w monitory, przeglądając tablice projektów, jakby robił zakupy.
Wtedy jego wzrok spoczął na mnie.


Yo Make również polubił
Gdy tylko znalazłam ten przepis, wiedziałam, że będzie niesamowity. I wow, rzeczywiście taki był! Jest przepyszny!
1 łyżeczka wystarczy na każdy kwiat, który masz w domu, a kwitnienie jest gwarantowane
Dlaczego warto stawiać szklankę wody na stoliku nocnym?
Urządzenia elektryczne, które należy odłączyć w przypadku burzy, grzmotów i piorunów