Moja córka-milionerka podarowała swojej teściowej rezydencję nad morzem na Boże Narodzenie, mnie zaś bon na masaż o wartości 30 dolarów. Uśmiechnąłem się i cicho wyszedłem, a następnego ranka dokumenty, które zostawiłem na jej progu, ujawniły prawdę: ta „kochająca” rodzina wysysała z niej całą energię. – Page 3 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Moja córka-milionerka podarowała swojej teściowej rezydencję nad morzem na Boże Narodzenie, mnie zaś bon na masaż o wartości 30 dolarów. Uśmiechnąłem się i cicho wyszedłem, a następnego ranka dokumenty, które zostawiłem na jej progu, ujawniły prawdę: ta „kochająca” rodzina wysysała z niej całą energię.

„Pani Walsh, jestem tu, bo się martwię. Emma wspominała, że ​​ma pani pewne wątpliwości co do sytuacji finansowej naszej rodziny”.

Powoli popijałem kawę, zyskując na czasie.

„Jakiego rodzaju rezerwacje?”

Bradley rozparł się na krześle.

„Rozumiem, dlaczego nasza sytuacja może wydawać się niezwykła dla kogoś, kto nie zna się na starym majątku rodzinnym. Fundusze powiernicze, zarządzanie majątkiem, struktury podatkowe. Z zewnątrz wszystko to może wydawać się dość tajemnicze”.

Jednym słowem można by go opisać: tajemniczy.

Uśmiech Bradleya nie znikał, ale dostrzegłem jakiś błysk w jego oczach.

„Problem w tym, pani Walsh, że reputacja rodziny to delikatna sprawa. Kiedy pojawiają się wątpliwości co do legalności czy przyzwoitości, może to być bardzo szkodliwe – nie tylko dla Patricii i mnie, ale także dla Emmy”.

Czy to była groźba?

Zapakowane w drogie opakowania i podane z harwardzkim akcentem.

Ale mimo wszystko zagrożenie.

„O co dokładnie mnie prosisz, Bradley?”

„Proszę cię, zaufaj osądowi swojej córki. To znakomita bizneswoman. Jeśli ona w nas wierzy, może ty znajdziesz w sobie siłę, by zrobić to samo”.

Ostrożnie odstawiłem filiżankę z kawą.

„Wiesz, co mnie interesuje, Bradley?”

„Co to jest?”

Przez wszystkie miesiące, które spędziłeś w tej rodzinie, ani razu nie zapytałeś mnie o dzieciństwo Emmy. Nigdy nie chciałeś oglądać zdjęć z dzieciństwa ani słuchać zabawnych historii o jej dorastaniu. Większość mężczyzn, którzy kochają moją córkę, byłaby ciekawa jej historii.

Uśmiech Bradleya nieco przygasł.

„Ja… cóż, skupiamy się na przyszłości, zamiast rozpamiętywać przeszłość”.

Jak wygodnie.

Wstałem i podszedłem do kominka, na którym wisiały rodzinne zdjęcia.

„Bo przeszłość Emmy jest fascynująca. Na przykład, czy wiesz, że w wieku dwunastu lat założyła osiedlowy biznes wyprowadzania psów? W tym roku zarobiła wystarczająco dużo pieniędzy, żeby kupić sobie przybory szkolne”.

„To cudowne.”

„Zawsze miała talent do czytania w ludziach. Potrafiła rozpoznać, które psy są przyjazne, a które mogą ugryźć, obserwując ich mowę ciała przez kilka minut”.

Znalazłem zdjęcie uśmiechniętej nastoletniej Emmy w czapce i todze ukończenia szkoły.

„Chyba odziedziczyła tę umiejętność po mnie. Trzydzieści lat nauczania daje szósty zmysł do ludzi. Uczysz się rozpoznawać awanturników, kłamców, tych, którzy myślą, że są mądrzejsi od wszystkich innych”.

Bradley już się nie uśmiechał.

„Pani Walsh, nie jestem pewien, co pani sugeruje.”

„Niczego nie sugeruję. Mówię, że moja córka może i ma doskonały instynkt biznesowy, ale zawsze miała słabą pamięć, jeśli chodzi o ludzi, którzy mówią jej to, co chce usłyszeć”.

„A co twoim zdaniem jej mówię?”

Odwróciłam się do niego twarzą.

„Że potrzebujesz jej pieniędzy ze względu na honor rodziny i skomplikowane okoliczności – a nie z powodu prostszej prawdy, że potrzebujesz jej pieniędzy, bo sam nie masz żadnych”.

Maska w końcu opadła.

Na moment urocza fasada Bradleya pękła, a ja dostrzegłem pod nią coś zimnego i drapieżnego.

„Jesteś matką Emmy” – powiedział powoli. „Więc będę udawał, że ta rozmowa nigdy nie miała miejsca. Ale pani Walsh, stanowczo radzę pani, żeby była pani bardzo ostrożna z oskarżeniami, których nie da się udowodnić”.

„Czy to groźba, Bradley?”

„To przyjacielska rada. Emma bardzo ceni rodzinną harmonię. Byłoby wstydem, gdyby ktoś zakłócił tę harmonię bezpodstawnymi teoriami spiskowymi”.

Po wyjściu Bradleya siedziałem długo w salonie i rozmyślałem.

Mężczyzna, który właśnie wyszedł z mojego pokoju, w ciągu trzydziestu minut wyjawił mi więcej, niż prawdopodobnie zamierzał.

Po pierwsze, wiedział, że jestem podejrzliwy – co oznaczało, że Emma powiedziała mu o naszych rozmowach.

Po drugie, był na tyle zaniepokojony tymi podejrzeniami, że przyszedł tu osobiście.

Po trzecie, on mi po prostu groził – uprzejmie, ale jednoznacznie.

Ale co najważniejsze, popełnił błąd.

Założył, że jestem po prostu zaniepokojoną matką, która ma jakieś nieokreślone obawy co do szczęścia swojej córki.

Nie miał pojęcia, że ​​prowadzę prawdziwe śledztwo.

Mój telefon zadzwonił akurat w chwili, gdy myłam kubki po kawie.

Janet.

„Margaret, siadasz?”

„Już jestem. Co znalazłeś?”

„Mam dobrą i złą wiadomość. Dobra wiadomość jest taka, że ​​masz absolutne prawo do podejrzeń. Zła wiadomość jest taka, że ​​jest gorzej, niż myślałeś”.

Mocniej ścisnęłam telefon.

“Powiedz mi.”

„Bradley Morrison i Patricia Morrison nie istnieją”.

„Cóż, teraz istnieją, ale przed 2022 rokiem ich nie było. Tożsamości są całkowicie sfabrykowane”.

Moje serce zaczęło walić.

„Co masz na myśli mówiąc „zmyślone”?”

„Nowe miejsca pracy. Nowe numery ubezpieczenia społecznego. Historie kredytowe. Dokumenty edukacyjne. Wszystko. Ktoś zapłacił krocie, żeby stworzyć tych ludzi od podstaw”.

„Ale ich przeszłość się zgadza”.

„Nie. Harvard Law School, majątek rodzinny – sfałszowany. Harvard nie ma żadnego zapisu o Bradleyu Morrisonie, który ukończyłby którykolwiek z ich kierunków prawniczych. Nigdy.”

„Majątek Morrisonów, który kupiła twoja córka, należał do rodziny Kowalskich, która straciła go w kryzysie mieszkaniowym dziesięć lat temu. Patricia Morrison nigdy tam nie mieszkała”.

Opadłem na sofę, a moje myśli zamarły.

„Kim oni tak naprawdę są?”

„W tym miejscu robi się ciekawie. Na podstawie oprogramowania do rozpoznawania twarzy, które sprawdziłem nieoficjalnymi kanałami, twój zięć to tak naprawdę Marcus Deacro – oszust z Nowego Orleanu, który do 2021 roku specjalizował się w oszustwach matrymonialnych”.

„I Patricia… Nicole Bowmont, również z Nowego Orleanu. To partnerka Marcusa, nie jego matka”.

Miałem wrażenie, że pokój wiruje.

„Ile kobiet?”

„Przynajmniej cztery, które udało mi się znaleźć. Wszystkie bogate. Wszystkie samotne. Wszystkie pozbawione znacznych sum pieniędzy, zanim związek się rozpadł.”

„Margaret, ci ludzie to zawodowi złodzieje.”

Zamknęłam oczy i pomyślałam o Emmie – mojej błyskotliwej, odnoszącej sukcesy, ale wrażliwej córce, która nigdy nie nauczyła się strzec swego serca, bo nigdy nie było to jej potrzebne.

„To nie wszystko” – kontynuowała Janet. „Znalazłam raport policyjny z Houston. Marcus i Nicole zostali przesłuchani w związku ze śmiercią poprzedniej ofiary – bogatej wdowy, która zmarła w podejrzanych okolicznościach po zmianie testamentu. Nie postawiono żadnych zarzutów, ale… o mój Boże, Margaret, musisz dziś wieczorem zadzwonić na policję”.

„Nie mogę. Jeszcze nie. Nie mam dowodów na to, że zrobili tu coś nielegalnego. Emma pomyśli, że zwariowałem, a co gorsza, ostrzeże ich, że ich ścigam”.

„Więc co zamierzasz zrobić?”

Spojrzałem przez okno w stronę rezydencji Emmy, gdzie moja córka prawdopodobnie planowała swoją przyszłość z dwoma ludźmi, którzy chcieli ją okraść.

„Zdobędę dowód”.

Ale rozłączając się, zdałem sobie sprawę, że popełniłem już pierwszy błąd.

Dałem Bradleyowi znać, że mam podejrzenia.

A jeśli Marcus Deacro okazał się aż tak niebezpieczny, jak sugerowały badania Janet, mógł to być fatalny błąd.

Tej nocy nie mogłem spać.

Każdy dźwięk w domu wywoływał u mnie podskok.

Gałąź drzewa przy oknie.

Piec się rozpala.

Kot sąsiada przechodzący przez mój ganek.

Wciąż dźwięczały mi w głowie pożegnalne słowa Bradleya — Marcusa.

Byłoby wstydem, gdyby ktoś zakłócił tę harmonię bezpodstawnymi teoriami spiskowymi.

O 3:00 rano wstałem i dwa razy sprawdziłem wszystkie zamki w drzwiach.

Rano podjąłem decyzję.

Gdyby Marcus i Nicole byli profesjonalnymi oszustami, byliby ostrożni, jeśli chodzi o komunikację elektroniczną.

Ale oni też byli ludźmi.

Ludzie popełniają błędy, gdy myślą, że są bezpieczni.

Musiałem podejść wystarczająco blisko, żeby złapać ich na gorącym uczynku.

Okazja nadarzyła się szybciej niż oczekiwano.

Emma zadzwoniła o 10:00 rano, w jej głosie słychać było wymuszoną wesołość.

„Mamo, Patricia i ja idziemy dziś po południu na zakupy sukni ślubnej na ślub jej siostrzenicy w przyszłym miesiącu. Chciałabyś do nas dołączyć? Pomyślałam, że to dobra okazja, żebyście się do siebie zbliżyły”.

Doskonały.

„Brzmi cudownie, kochanie.”

„Naprawdę?” Emma brzmiała na szczerze zaskoczoną. „Myślałam, że będziesz zajęty”.

„Nigdy nie jestem zbyt zajęty, żeby spędzić czas z rodziną” – powiedziałem, wkładając w swój głos tyle ciepła, by zabrzmiało to przekonująco.

„Wspaniale. Spotykamy się w salonie sukien ślubnych w Cherry Creek o 14:00”.

Po rozłączeniu się spędziłem dwadzieścia minut zastanawiając się, jak uruchomić aplikację do nagrywania głosu w moim telefonie.

Technologia nie była moją mocną stroną.

Ale desperacja jest doskonałym nauczycielem.

Butik był dokładnie taki, jakiego się spodziewałem.

Kryształowe żyrandole i kanapy pokryte jedwabiem.

Miejsce, w którym zwykły welon kosztuje więcej, niż większość ludzi wydaje na cały ślub.

Kiedy przybyłem, Emma już tam była i rozmawiała ze sprzedawczynią o stylach i budżetach.

Patricia spóźniła się piętnaście minut, perfekcyjnie uczesana, niosąc drogą torebkę, na którą – jak teraz wiedziałam – prawdopodobnie nie było jej stać.

„Margaret!” – wykrzyknęła, całując mnie w policzek, jakbyśmy były starymi przyjaciółkami. „Jak cudownie, że mogłaś do nas dołączyć. Będzie super”.

Przez następną godzinę odgrywałam rolę oddanej teściowej, zachwycając się każdą sukienką z osobna.

Patricia przymierzała suknie, które kosztowały więcej niż moja miesięczna emerytura, kręcąc się przed lustrem, podczas gdy Emma i sprzedawczyni zachwycały się tym, jak olśniewająco wyglądała.

Ale patrzyłam na twarze, a nie na sukienki.

I to co zobaczyłem było interesujące.

Reakcje Patricii zostały przestudiowane i dokładnie dostosowane do reakcji Emmy.

Za każdym razem, gdy Emma zachwycała się jakimś szczegółem, Patricia nagle odkrywała, że ​​kocha dokładnie tę samą cechę.

Kiedy Emma nie była zbyt entuzjastycznie nastawiona, Patricia marszczyła brwi i stwierdzała, że ​​sukienka nie jest do końca trafiona.

Bardziej wymowne były momenty, w których Patricia myślała, że ​​nikt nie patrzy.

Krótkie przebłyski niecierpliwości, gdy Emma była rozproszona.

Sposób, w jaki nieustannie sprawdzała telefon, jakby czekała na ważne wiadomości.

Lekceważące spojrzenia, jakie rzucała sprzedawczyni, gdy ta proponowała tańsze alternatywy.

To była kobieta odgrywająca pewną rolę.

A ona była już zmęczona tym przedstawieniem.

Mój moment nadszedł, gdy Emma wyszła na zewnątrz, aby odebrać telefon ze swojego biura.

Sprzedawczyni poszła do pokoju na zapleczu, aby poszukać innych opcji.

Dokładnie przez dziewięćdziesiąt sekund Patricia i ja byłyśmy same w przymierzalni.

Patricia natychmiast przestała udawać babcię, wyciągnęła telefon i zaczęła szybko pisać SMS-a.

Udawałem, że patrzę przez wieszak z welonami, ustawiając się wystarczająco blisko, żeby podsłuchać, gdyby zadzwoniła.

Tak, zrobiła to.

„To ja” – powiedziała cicho, jej głos nagle stał się niższy, ostrzejszy. „Starsza pani zadawała wczoraj pytania. Bradley się tym zajął, ale ona się nie wycofa”.

„Nie, nie wie nic konkretnego, ale jest podejrzliwa”.

„Wiem, jaki jest harmonogram. Mówię tylko, że być może będziemy musieli działać szybciej”.

Moja krew zamieniła się w lód.

Oś czasu czego?

„Dokumentacja funduszu powierniczego będzie gotowa w przyszłym tygodniu” – kontynuowała Patricia. „Kiedy Emma podpisze te dokumenty, będziemy mieli dostęp do wszystkiego”.

„Tak, rozumiem ryzyko, ale siedzenie z taką ilością pieniędzy mnie denerwuje. Zbyt wiele rzeczy może pójść nie tak”.

Słyszałem coraz bliższy głos Emmy, gdy kończyła rozmowę.

„Muszę iść” – wyszeptała Patricia. „Ale Marcus, musimy porozmawiać dziś wieczorem. Sprawy się komplikują”.

Marek.

Użyła jego prawdziwego imienia.

Kiedy Emma wróciła, Patricia znów przeobraziła się w kochającą teściową, podziwiającą wyjątkowo drogą suknię z teatralnym entuzjazmem.

„Ten jest idealny” – oznajmiła. „Emma, ​​masz taki wspaniały gust”.

„Właściwie” – powiedziała Emma – „myślę, że powinniśmy zapytać mamę, co ona o tym myśli. Mamo, co ty o tym sądzisz?”

Spojrzałem na Patricię i spojrzałem jej prosto w oczy.

„Myślę, że niektóre rzeczy nie są takie, na jakie wyglądają. Ale prawda w końcu wychodzi na jaw”.

Uśmiech Patricii nie znikał, ale zobaczyłem, że jej dłonie lekko się zacisnęły.

„Jakie to głębokie” – powiedziała. „Masz absolutną rację. Autentyczność jest taka ważna, nie sądzisz?”

Droga do domu była torturą.

Emma radośnie paplała o planach ślubu i budowaniu więzi rodzinnych, podczas gdy ja siedziałam na miejscu pasażera, a w torebce miałam telefon z dziewięćdziesięciosekundowym nagraniem rozmowy, które dowodziło, że moja córka padła ofiarą zawodowych przestępców.

Ale kiedy spróbowałem odtworzyć nagranie w domu, serce mi zamarło.

Dźwięk był stłumiony, niewyraźny, niemożliwy do zrozumienia, jeśli nie wiadomo było, czego słuchać.

Żaden sąd nie uznałby tego za dowód.

Emma na pewno by tego nie zrobiła.

Potrzebowałem więcej.

Coś niezaprzeczalnego.

Tego wieczoru zrobiłem coś, czego nigdy bym się nie spodziewał.

Zadzwoniłem do mojego siostrzeńca Tommy’ego w Chicago.

Tommy był synem mojej zmarłej siostry, miał wówczas trzydzieści osiem lat i pracował w dziale, który niejasno określał jako bezpieczeństwo komputerowe.

Dorastając, był dzieciakiem, który potrafił włamać się do szkolnego systemu komputerowego, tylko po to, by udowodnić, że potrafi.

Zawsze nie pochwalałem jego buntowniczego usposobienia.

Dziś wieczorem na to liczyłem.

„Ciociu Margaret, to nieoczekiwane” – powiedział. „Jak się masz?”

„Potrzebuję przysługi. I proszę, żebyś nie zadawał zbyt wielu pytań o powód.”

Zapadła cisza.

„Dobrze. Jakiego rodzaju przysługę?”

„Potrzebuję czyjegoś rejestru połączeń. SMS-ów. Historii połączeń. Wszystkiego.”

Kolejna pauza.

Tym razem dłużej.

„Ciociu Margaret… to nie jest do końca legalne.”

„Wiem. I tak pytam.”

„To do ciebie niepodobne. Co się dzieje?”

Wziąłem głęboki oddech.

„Ktoś próbuje skrzywdzić Emmę finansowo. Możliwe, że fizycznie. Mam dowody, że to przestępcy, ale niewystarczające, by przekonać ją lub policję”.

„Jezu. Dobrze. Prześlij mi wszystkie informacje, jakie masz o tych ludziach.”

„Ale ciociu Margaret, jeśli to zrobimy, musisz zrozumieć ryzyko. Jeśli nas złapią…”

“Rozumiem.”

„Tommy, jest jeszcze coś. Myślę, że planują przyspieszyć to, co robią. Dziś wieczorem przez telefon kobieta wspomniała o harmonogramie i powiedziała, że ​​być może będą musieli działać szybciej”.

„O ile szybciej?”

„Nie wiem, ale odniosłem wrażenie, że to nastąpiło wkrótce”.

„W takim razie nie mamy czasu na subtelne podejście. Prześlij mi ich numery telefonów, pełne imiona i nazwiska – prawdziwe i fałszywe – oraz wszelkie inne informacje, jakie posiadasz. Zobaczę, co uda mi się znaleźć dziś wieczorem”.

Po zakończeniu rozmowy usiadłam przy kuchennym stole z notesem i zapisałam wszystko, co wiedziałam o Marcusie i Nicole.

Każdy szczegół z ich pierwszych spotkań z Emmą.

Każdą historię, którą opowiedzieli o swoim pochodzeniu.

Każda ich prośba o pomoc finansową.

Gdy to wszystko rozłożyłem, oczywisty stał się pewien schemat.

Systematycznie izolowali Emmę od każdego, kto mógłby kwestionować ich motywy.

Przekonywano ją do podejmowania coraz większych zobowiązań finansowych.

I teraz dążyliśmy do osiągnięcia jakiegoś wyniku końcowego.

Dokumenty funduszu powierniczego, o których wspominała Patricia.

Co to było?

Emma nigdy nie wspominała o założeniu funduszu powierniczego.

Mój telefon zawibrował o 23:00

Wiadomość od Tommy’ego.

Miałeś rację, że się martwiłeś. Zadzwoń do mnie teraz.

Kiedy do niego oddzwoniłam, jego głos brzmiał ponurie.

„Ciociu Margaret… ci ludzie są groźniejsi, niż ci się wydawało. Znalazłem ich korespondencję i musisz to natychmiast usłyszeć”.

„Co znalazłeś?”

„SMS-y z dzisiaj. Nie tylko planują okraść Emmę. Planują ją zabić”.

Pokój zaczął wirować.

“Co?”

“After she signs some trust fund papers next week. They’ve been researching ways to make it look like an accident. Car crashes. Home invasions. Medical emergencies.”

“Aunt Margaret, Emma has maybe five days before they put whatever plan they’ve chosen into motion.”

I dropped the phone.

Five days to save my daughter’s life.

And she still didn’t even know she was in danger.

I didn’t sleep that night.

How could I?

Every time I closed my eyes, I saw Emma’s face when she’d shown me that $30 massage voucher.

The way she’d defended Bradley just yesterday afternoon.

How do you tell your daughter that the man she loves is planning to murder her?

Tommy had forwarded me screenshots of the text messages between Marcus and Nicole.

Reading them was like watching my daughter’s death being planned in real time.

Car accident too messy. Police investigate those thoroughly now.

Home invasion better. Lots of break-ins in Cherry Hills lately.

Pills easiest. Make it look like accidental overdose. Wealthy people take lots of prescription meds anyway.

Need her to sign trust papers first.

Tuesday appointment confirmed with lawyer.

Today was Thursday.

The lawyer appointment was in five days.

At 6:00 a.m., I called Tommy back.

“I can’t just hand these to the police,” I told him. “The messages were obtained illegally, and even if they believed me, it would take time to build a case. Emma could be dead by then.”

“So what are you going to do?”

“I’m going to record them confessing.”

“Aunt Margaret, that’s incredibly dangerous.”

“If they suspect—”

“They already suspect I know something. Bradley—Marcus—came to my house yesterday to warn me off. I think I’m next on their list after Emma.”

There was a long pause.

“Then we need to move fast. I can help you set up recording equipment, but you’ll need to get them talking about their plans.”

“How?”

“Give them a reason to panic. Make them think their timeline is compromised.”

I spent the morning working out a plan that was probably going to get me killed.

But it might save Emma’s life.

At noon, I called my daughter.

“Emma, sweetheart, I need to apologize for my behavior lately. I’ve been letting my worries about money cloud my judgment about Bradley and Patricia.”

“Oh, Mom.” Emma’s voice was warm with relief. “I’m so glad you called. I’ve been feeling terrible about our relationship.”

“I was wondering if we could have a family dinner tonight. All four of us. I’d like to start fresh with Bradley and Patricia.”

“That’s a wonderful idea. Should we meet at a restaurant?”

“Actually, I was hoping you could all come here. I’d like to cook for my new family.”

Emma sounded surprised but pleased.

“Of course. What time?”

“Seven. And Emma… could you ask Bradley to bring those trust fund documents Patricia mentioned? I’d like to understand the family financial structure better.”

Another pause.

“Trust fund documents?”

“Yes. Patricia mentioned them yesterday at the dress shop. She said they were finalizing some paperwork with a lawyer next week.”

„Ja… ja nic nie wiem o dokumentach funduszu powierniczego, mamo.”

Doskonały.

Teraz Emma będzie pytać o nie Bradleya, a on będzie musiał się spieszyć, żeby znaleźć wytłumaczenie.

Tego rodzaju presja sprawia, że ​​ludzie mówią rzeczy, których nie powinni.

Tego popołudnia Tommy przyjechał do mojego domu z walizką pełną sprzętu, którego znaczenia nie rozumiałem.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Unikalny przepis na pyszną zupę dyniową w 30 minut

Zacznij od przygotowania dyni. Obierz ją, usuń nasiona, a miąższ pokrój w kostkę. Cebulę i czosnek drobno posiekaj. W dużym ...

Biedny i bogaty spotykają się na święta

Bogaty mówi:– Bo jeśli nie spodobają jej się kolczyki, będzie mogła pojechać do sklepu i wymienić je na coś innego ...

Nie wyrzucaj puszek po tuńczyku, w domu są one na wagę złota: oto jak je ponownie wykorzystać

Z drugiej strony prawdopodobnie myślisz: Dlaczego nie powinienem tego zrobić? Co możesz dla mnie zrobić? Nic, odpowiedź wielu. W rzeczywistości ...

Ciasto z maślanki z brzoskwiniami i lukrem cytrynowym

Lukier cytrynowy:Po wystudzeniu ciasta przygotuj lukier: wymieszaj cukier puder z sokiem z cytryny i skórką cytrynową do uzyskania gładkiej, gęstej ...

Leave a Comment