
Mój ojciec powiedział mi, że nie jestem jego prawdziwą córką – tylko po to, żeby wykluczyć mnie z testamentu babci. „Tylko krewni zasługują na dziedzictwo rodzinne” – oznajmił. Nie sprzeciwiłam się. Po prostu spojrzałam mu w oczy i zapytałam: „Więc obiecujesz, że będziesz przestrzegać tej zasady?”. Odpowiedział, że tak, głośno i dumnie. Nie miał pojęcia, co ta obietnica dla mnie otworzy – ani ile go to będzie kosztować, gdy prawda w końcu wyjdzie na jaw…
Jej głos drżał, ale Douglas upierał się, że dziecko jest jego, a James był już zaręczony z kimś innym.
„Nie chciałam zakłócać jego nowego życia. Douglas oświadczył się natychmiast, przedstawiając ich małżeństwo jako honorowe rozwiązanie”.
Dopiero później moja matka zdała sobie sprawę, że jego zainteresowanie nigdy nie koncentrowało się wyłącznie na niej.
„Fortuna Blackwellów miała surowe przepisy dotyczące dziedziczenia, faworyzujące męskich spadkobierców z prawowitymi dziećmi. Potrzebował żony i dzieci, aby zabezpieczyć swoją pozycję” – powiedziała z goryczą. „A ja potrzebowałam stabilizacji dla mojego dziecka. Wydawało się to wówczas najlepszym rozwiązaniem”.
Mijały lata, a sekret pozostał nienaruszony. James ostatecznie wrócił do Filadelfii z żoną, ale pozostali bezdzietni. Kiedy jego małżeństwo zakończyło się rozwodem, poświęcił się badaniom medycznym, coraz bardziej oddalając się od spraw rodzinnych.
„Czy James kiedykolwiek się o tym dowiedział?” – zapytałem.
„Nie” – wyszeptała moja matka. „Nie mogłam znieść myśli, że znów będę musiała mu przeszkadzać w życiu. A z upływem lat, wyjawienie prawdy wydawało mi się bardziej okrutne”.
To odkrycie wprawiło mnie w osłupienie. Każde wspomnienie z dzieciństwa wymagało teraz ponownego przeanalizowania.
Chłód mojego ojca. Ciepło wujka Jamesa podczas jego rzadkich wizyt. Szczególna uwaga, jaką babcia Elellanar mi poświęcała.
„Dlaczego Douglas ujawnia to dopiero teraz?” – zapytałem w końcu.
Wyraz twarzy mojej matki stwardniał.
„Testament twojej babci. Zawsze był zafascynowany fortuną Blackwellów, a teraz martwi się, że Eleanor mogła ci zostawić znaczną część. Musi zdyskredytować twoje roszczenie”.
„Ale jeśli nie jestem krwawym Blackwellem, to znaczy, że…”
„Po prostu” – przerwała. „Jesteś Blackwellem z krwi, tylko nie dzieckiem Douglasa. Jesteś córką Jamesa, co i tak czyni cię wnuczką Elellaner z krwi”.
Ironia była niemal zbyt idealna. Próba mojego ojca, by wykluczyć mnie z dziedziczenia poprzez zaprzeczenie naszego biologicznego pokrewieństwa, mogła w rzeczywistości wzmocnić moje roszczenia poprzez inną gałąź drzewa genealogicznego.
„Co mam teraz zrobić?” zapytałem, czując, że odpływam w nową rzeczywistość.
Moja matka wyciągnęła rękę przez stół, żeby wziąć mnie za ręce.
„To zależy, czego chcesz, Jennifer. Sprawiedliwości, uznania, czy po prostu należnej ci części tego, co Ellaner dla ciebie przewidział?”
Nie miałem jeszcze odpowiedzi. Zdrada była zbyt świeża, a jej implikacje zbyt rozległe, by ogarnąć ją w jednej rozmowie.
Ale kiedy wyszliśmy z kawiarni, jedno skrystalizowało się w mojej głowie: nie pozwolę Douglasowi Blackwellowi przepisać mojej historii dla własnego zysku.
Pytanie brzmiało, jak udowodnić moje prawdziwe pochodzenie przed odczytaniem testamentu i czy ta prawda pomoże, czy zaszkodzi mojej pozycji w skomplikowanej sieci zasad dziedziczenia Blackwell.
Następnego ranka pojechałam do mieszkania wujka Jamesa, serce waliło mi jak młotem. Zadzwoniłam wcześniej, nie podając konkretnego powodu. Sprawy rodzinne do omówienia przed odczytaniem testamentu.
Teraz, siedząc w jego skromnym salonie, otoczony czasopismami naukowymi i pamiątkami z podróży, starałem się znaleźć słowa, które mogłyby wywrócić jego świat do góry nogami, obok mojego.
„Wydajesz się zmartwiona, Jennifer” – zauważył, stawiając na stoliku kawowym dwie filiżanki herbaty.
W wieku 58 lat James Blackwell nadal był przystojny i miał te same ciemne oczy, które widziałem każdego ranka w lustrze.
„Czy Douglas utrudnia sprawy związane z majątkiem Elellanara?”
„To jest bardziej skomplikowane” – zacząłem, ale się zawahałem.
Jak można zapytać mężczyznę, czy jest biologicznym ojcem?
Wujku Jamesie, czy ty i moja matka byliście kiedyś razem zanim wyszła za mąż za swojego ojca?
Kubek zamarł w połowie drogi do jego ust, a wyraz jego twarzy zmienił się z zaskoczenia w ostrożną ostrożność.
„Dlaczego teraz pytasz o historię starożytną?”
„Ponieważ Douglas poinformował mnie, że nie jest moim biologicznym ojcem i wykorzystuje to twierdzenie, aby podważyć moje miejsce w testamencie babci”.
James odstawił filiżankę z rozwagą.
„To brzmi jak kalkulacja Douglasa nawet w okrucieństwie.”
Przyglądał się mojej twarzy z nową intensywnością.
„Co powiedziała ci twoja matka?”
Opowiedziałem matce o ich dawnym związku i zobaczyłem, jak na jego twarzy pojawiają się przeróżne uczucia: nostalgia, ból i coś, co przypominało nadzieję.
„Nigdy nie wiedziałem” – powiedział w końcu. „Catherine nigdy mi nie powiedziała, że jest w ciąży. Zanim usłyszałem o ślubie, było już po wszystkim”.
Pochylił się do przodu.
„Jennifer, czy uważasz, że mogę być twoim ojcem?”
„Matka twierdzi, że termin jest odpowiedni, ale Douglas postanowił udowodnić, że nie mam krwi Blackwell, by móc ubiegać się o spadek”.
Wyraz twarzy Jamesa pociemniał.
„Testament Ellanera wyraźnie wymienia cię z imienia i nazwiska. Douglas nie może cię po prostu z niego wykreślić.”
„Twierdzi, że może zakwestionować wszelkie ustalenia dokonane pod fałszywymi pretekstami, na przykład to, że babcia uwierzyła, że jestem jego biologiczną córką”.
James wstał gwałtownie i zaczął chodzić po małym pokoju.
„To absurd. Nawet gdybyś nie była biologicznym dzieckiem Douglasa, to i tak jesteś wnuczką Ellaner, skoro jesteś moją córką”.
Zatrzymał się i spojrzał mi prosto w oczy.
„Musimy mieć pewność. Test DNA rozstrzygnąłby tę kwestię definitywnie”.
Kliniczna prostota jego rozwiązania jednocześnie mnie uspokoiła i przeraziła.
„Czy zgodziłbyś się wziąć jednego?”
„Bez wahania” – odpowiedział. „Zawsze czułem z tobą więź, której nie potrafiłem do końca wyjaśnić. Skoro jesteś moją córką” – załamał mu się głos. „No to potwierdźmy fakty, zanim się zapędzimy”.
Zorganizowaliśmy przyspieszone badania tego samego dnia w prywatnym laboratorium, które obiecało otrzymać wyniki w ciągu 72 godzin, czyli wystarczająco długo przed odczytaniem testamentu.
Kiedy oddawaliśmy nasze próbki, w moim żołądku zagościła dziwna mieszanka strachu i oczekiwania. Niezależnie od wyniku, moja relacja z oboma mężczyznami uległaby nieodwracalnej zmianie.
W oczekiwaniu na wyniki, próbowałem zebrać informacje na temat testamentu babci. Skontaktowałem się z jej osobistym prawnikiem, Bernardem Walshem, niezależnie od prawnika rodzinnego, Harrisona Millsa.
„Obawiam się, że nie mogę omawiać szczegółowych przepisów przed oficjalnym odczytaniem” – wyjaśnił Bernard, kiedy odwiedziłem jego biuro. „Ale mogę zapewnić, że twoja babcia była przy zdrowych zmysłach i jasno rozumiała swoje intencje”.
„Czy ona wiedziała?” zapytałem wprost o moje biologiczne pochodzenie.
Starannie neutralny wyraz twarzy Bernarda na chwilę zniknął.
„Nie mogę tego skomentować, ale powiem, że Elellanar Blackwell była niezwykle spostrzegawczą kobietą, której niewiele rzeczy umykało uwadze”.
Jego wymijająca odpowiedź powiedziała mi wszystko, co musiałam wiedzieć. Babcia podejrzewała, a może nawet potwierdziła, że jestem córką Jamesa, a nie Douglasa.
Mój chwilowy triumf prysł, gdy wieczorem otrzymałem oficjalny list. Harrison Mills złożył do sądu wniosek o odroczenie odczytania testamentu do czasu rozstrzygnięcia wątpliwości dotyczących tożsamości domniemanych beneficjentów.
Douglas działał szybciej, niż się spodziewałem. Wykorzystując swoje znajomości prawnicze, zyskiwał na czasie, podczas gdy on gromadził dowody przeciwko mnie.
Gdy zadzwoniłam do Bernarda, aby zapytać o powód opóźnienia, jego sekretarka poinformowała mnie, że mężczyzna nagle trafił do szpitala z powodu zapalenia płuc i będzie niedostępny przez nieokreślony czas.
To nie mógł być przypadek. Douglas systematycznie pozbawiał mnie potencjalnych sojuszników i źródeł informacji. Bez Bernarda i wyników DNA, przystąpiłbym do odczytywania testamentu z bardzo słabą pozycją.
Tej nocy moja matka zadzwoniła w panice.
„Douglas wie, że spotkałaś się z Jamesem. Jest wściekły. Jennifer, uważaj. Kiedy Douglas czuje się zagrożony, staje się niebezpieczny”.
Wyniki badań DNA dotarły zaszyfrowanym e-mailem dwa dni przed przełożonym odczytaniem testamentu. Drżącymi palcami otworzyłem dokument, szukając wniosku ukrytego wśród naukowej terminologii.
Prawdopodobieństwo ojcostwa: 99,9998%.
James Blackwell był bez wątpienia moim biologicznym ojcem.
Usiadłam wygodnie, a emocje zalewały mnie zewsząd. Zrekompensowanie, żal za związkiem, którego nigdy nie miałam, złość na lata oszustw.
Naukowe potwierdzenie przekształciło abstrakcyjną możliwość w konkretną rzeczywistość. Douglas, człowiek, który chłodno odrzucał mnie przez całe życie, wcale nie był moim ojcem.
Natychmiast zadzwoniłem do Jamesa, który przyjął tę wiadomość ze spokojnym wzruszeniem.
„Podejrzewałem od chwili, gdy zapytałaś” – przyznał. „Masz uśmiech Catherine, ale te oczy, to oczy Blackwella, oczy mojej matki”.
Umówiliśmy się, że spotkamy się przed czytaniem testamentu, aby omówić nasze podejście.
Uzbrojony w dowód DNA, w końcu miałem przewagę nad Douglasem, przynajmniej tak mi się wydawało.
Tego wieczoru Harrison Mills poprosił o pilne spotkanie w swoim biurze. Pomimo moich obaw, zgodziłem się. Zaciekawiło mnie to nagłe zaproszenie mojego ojca, prawnika Douglasa.
Eleganckie biura Mills and Associates świadczyły o bogactwie i dyskrecji. Harrison, siwowłosy i nienagannie ubrany, powitał mnie z wyćwiczoną serdecznością, która nie sięgnęła jego oczu.
„Jennifer, dziękuję za przybycie. Pomyślałem, że powinniśmy omówić pewne kwestie przed odczytaniem testamentu”.
„Masz na myśli fakt, że Douglas nie jest moim biologicznym ojcem, czy to, że złożyłeś błahą petycję o opóźnienie odczytania?”

Yo Make również polubił
Zrobiłem brązowy cukier w domu. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek jeszcze coś kupił w tym sklepie.
Ta technika jest tak mało wymagająca! Chciałbym sam na to wpaść!
Domowy chleb niczym z piekarni jest super smaczny i bardzo przestronny
Mega zapiekanka z cukinią