„Ale nie chciałeś partnera. Chciałeś rekwizytu.”
Jego ręce drżały, gdy podnosił długopis.
„Popełniłem błąd” – mruknął.
„Dokonałeś wyboru.”
Złożył podpis. Zgrzyt pióra przypominał dźwięk zamykanej książki.
Wstał. Spojrzał na mnie ostatni raz, a w popiołach jego porażki zapłonął gniew.
„Myślisz, że wygrałeś” – warknął słabym jadem. „Ale zostaniesz sam w tej wieży. Zimno i samotnie ze swoimi pieniędzmi”.
Uśmiechnęłam się. Nie było to okrutne. Raczej ulga.
„Wymelduj się w recepcji, Julian.”
Wyszedł. Drzwi zamknęły się z kliknięciem.
„Naprawdę przelałeś mu dwieście tysięcy?” zapytała Catherine, układając papiery.
“Tak.”
„Po tym wszystkim? Dlaczego?”
Spojrzałem na miasto zalane deszczem.
„Bo ja nim nie jestem” – powiedziałem. „Te pieniądze trzymają go z dala od ulicy. Nie wpłacają go z powrotem do mojego życia”.
Catherine pokręciła głową. „Jesteś lepszą kobietą niż ja”.
„Nie czuję się lepiej” – powiedziałem. „Po prostu mam dość”.
Deszcz ustał późnym popołudniem. Słońce przebiło się przez chmury, zalewając Central Park złotym, wilgotnym światłem.
Wyszedłem z budynku. Marcus ruszył, żeby otworzyć drzwi Rollsa.
„Proszę pani” – powiedział. „Prasa się roi. Chce pani samochód?”
Poprawiłam szalik. „Nie, Marcus. Dzisiaj idę pieszo”.
„Ale paparazzi…”
„Niech robią zdjęcia” – powiedziałem. „Już się nie ukrywam”.
Wszedłem do miasta. Minąłem kiosk. Na okładce magazynu biznesowego widniała moja twarz: CICHY ARCHITEKT: JAK ELARA THORN ZBUDOWAŁA IMPERIUM Z CIENI.
W dolnym rogu tandetnego tabloidu znajdowało się ziarniste zdjęcie Juliana jedzącego kanapkę na ławce w parku. Nagłówek: ZHAŃBIONY PREZES FIRMY SIĘGA DNA.
Nie uśmiechnąłem się. Nie czułem do niego nic poza odległym współczuciem.
Mój telefon zawibrował. SMS od Arthura Sterlinga.
Kolacja dziś wieczorem? Żadnego interesu. Tylko wino. Moja żona nalega.
Odpisałem: Powiedz jej, żeby otworzyła pysznego Cabernet. Przyniosę deser.
Wszedłem do parku, hałas miasta zagłuszył szelest liści. Niedaleko Ogrodu Konserwatorium zobaczyłem młodą kobietę siedzącą na ławce i szkicującą hortensje. Wyglądała na sfrustrowaną, raz po raz wymazując swoje dzieło.
Spojrzała w górę i zamarła.
„O mój Boże” – wyszeptała. „Jesteś… jesteś Elara Thorn”.
Uśmiechnęłam się. „Tak.”
Jej oczy napełniły się łzami. „Oglądałam twoje przemówienie dla akcjonariuszy. To, w którym powiedziałeś… »Nigdy nie pozwól, żeby ktoś sprowadził cię do czegoś wygodnego«. Mój chłopak powiedział mi, że moja sztuka to strata czasu… i dziś go zostawiłam”.
Ścisnęło mnie w gardle.
„Jak masz na imię?” zapytałem.
„Sophie.”
Sięgnęłam do torby i wyciągnęłam kartkę. Gruby kremowy papier, złote tłoczenia.
„Zadzwoń pod ten numer, kiedy twoje portfolio będzie gotowe” – powiedziałem. „Aurora potrzebuje wizjonerów. Ludzi, którzy rozumieją, że piękno to nie hobby. To siła”.
Sophie wzięła kartkę, jej ręce się trzęsły. „Dziękuję.”
„Nie dziękuj mi” – powiedziałem. „Po prostu mi coś obiecaj”.
“Wszystko.”
„Nigdy nie pozwól nikomu wymazać cię z twojej własnej historii” – powiedziałem. „A jeśli spróbują zamknąć przed tobą drzwi…”
Spojrzałem w stronę panoramy, gdzie moja wieża lśniła w słońcu.
„…wejdź i tak”.
Odwróciłam się i poszłam dalej ścieżką, a mój cień ciągnął się przede mną długo i nieprzerwanie


Yo Make również polubił
Każdy palec jest połączony z dwoma organami: niesamowita japońska metoda terapeutyczna
Acqua di menta: dà energia, purifica, previene il cancro e aumenta la memoria
Cytryna likwiduje żylaki! Zrób to przed snem…
😨 Lekarze wyjaśniają:⚠️ Liszajec nie jest zarezerwowany tylko dla dzieci – oto jak chronić się jako osoba dorosła!