To historia o tym, jak moi rodzice pozwolili mi walczyć z poważnym urazem, który kosztował mnie utratę pracy i niemal wyczerpał moje oszczędności – twierdzili, że są spłukani – a potem zmienili zdanie i wpłacili zaliczkę na dom dla mojego młodszego brata. A teraz wracają po pomoc, bo karma w końcu ich dopadła.
Zapnijcie pasy, bo to będzie jazda.
Mam na imię Jake, mam 32 miesiące i jestem sam odkąd skończyłem 18 lat. Nie dlatego, że pragnąłem wielkiej przygody czy samodzielności. Po prostu moi rodzice od samego początku dali mi jasno do zrozumienia, że jestem dzieckiem, które musi radzić sobie samo.
Mój młodszy brat, Nathan, otrzymał cały pakiet wsparcia rodzinnego.
Dorastając, faworyzowanie było tak oczywiste, że byłoby śmieszne, gdyby nie moje życie. Nathan nie mógł zrobić nic złego. Czy zapomniał pracy domowej? Mama zawoziła go do szkoły. Oblał test? Tata wchodził i żądał od nauczyciela wyjaśnienia, dlaczego jego syn nie miał odpowiedniego nauczania. Czy przyłapano go na piciu w wieku 16 lat? Chłopcy po prostu są chłopcami. Wszyscy eksperymentowali.
Ja? Dostałem tróję za zadanie domowe w drugiej klasie liceum i zostałem wyrzucony ze szkoły na miesiąc. Żadnego telefonu, żadnego kontaktu towarzyskiego – tylko prace domowe i obowiązki.
Kiedy zwróciłem uwagę na podwójne standardy, tata powiedział mi klasyczną kwestię, która do dziś doprowadza mnie do szału.
„Nathan potrzebuje więcej wsparcia, bo jest wrażliwy. Jesteś wystarczająco twardy, żeby sobie z tym poradzić”.
Tłumaczenie: Nie mamy ochoty być twoimi rodzicami, więc nazywamy to budowaniem charakteru.
Pracowałem przez całe liceum, bo wiedziałem, że studia się nie opłacą. Tata prowadził średniej wielkości magazyn i nieźle zarabiał. Mama pracowała na pół etatu w firmie ubezpieczeniowej. Nie byli bogaci, ale też nie mieli problemów. Mogli mi pomóc w nauce. Ale nie chcieli.
„Docenisz swoje wykształcenie bardziej, jeśli sam na nie zapracujesz” – powiedziała mi mama, kiedy poprosiłam ją o pomoc w opłacaniu czesnego.
Tymczasem fundusz na naukę Nathana leżał nietknięty, ciesząc się rosnącym zainteresowaniem, czekając, aż on zdecyduje, co chce studiować.
Uwaga, spoiler: nigdy tego nie rozgryzł.
Przez dwa lata uczęszczałem do college’u społecznościowego, a potem przeniosłem się do szkoły publicznej. Mieszkałem w najtańszym mieszkaniu, jakie udało mi się znaleźć, z trzema współlokatorami. Pracowałem na pełen etat w magazynie podczas letnich i zimowych ferii, a na pół etatu w trakcie studiów.
Ukończyłem studia na kierunku zarządzanie logistyczne i dostałem około dwudziestu ośmiu tysięcy dolarów kredytu studenckiego.
Zaraz po studiach zacząłem pracować w firmie spedycyjnej – prace na początek, przeprowadzki, nauka systemów magazynowych. Nie było to nic prestiżowego, ale byłem w tym dobry. Przez sześć lat awansowałem na stanowisko kierownicze, zarabiając około 52 000 dolarów rocznie. Wystarczająco, żeby opłacić kredyt hipoteczny, wynająć przyzwoite mieszkanie z jedną sypialnią i w końcu trochę odłożyć każdego miesiąca.
Nathan tymczasem po półtora roku zrezygnował ze studiów. Po prostu przestał uczęszczać na zajęcia.
Kiedy moi rodzice się o tym dowiedzieli, nawet nie byli źli – po prostu okazali rozczarowanie, w łagodny sposób, który nie miał żadnych konsekwencji.
Wrócił do domu bez płacenia czynszu i spędził kolejne dwa lata, pracując na pół etatu w kawiarniach i sklepach. Każdy rodzinny obiad zamieniał się w dziwną sesję terapeutyczną, podczas której moi rodzice mówili o Nathanie „odnajdującym swoją drogę” i „odkrywającym swoją pasję”, jakby odbywał jakąś duchową podróż, a nie był po prostu leniwy i bez celu.
Za każdym razem, gdy wspominałam o awansie lub podwyżce, słyszałam rozkojarzone: „To było miłe, kochanie”, po czym rozmowa znów zeszła na najnowszy kryzys egzystencjalny Nathana, dotyczący tego, czy powinien zdawać do szkoły artystycznej, czy spróbować zostać agentem nieruchomości, a może nauczyć się programować.
Następnie, w październiku ubiegłego roku, doszło do kontuzji.
Przeprowadzaliśmy inwentaryzację w jednym z głównych magazynów, a ja siedziałem na podnośniku nożycowym, sprawdzając stan zapasów na najwyższych półkach. Protokół bezpieczeństwa nakazuje obecność strażnika i utrzymanie podnośnika na równej powierzchni, ale mieliśmy opóźnienie, a mój szef namawiał wszystkich do szybszego działania.
Sięgnąłem po notatnik, który wpadł za kilka pudeł, gdy cała winda się przechyliła. Podłoże nie było tak płaskie, jak myślałem, a rozkład ciężaru był nieprawidłowy. Winda przechyliła się na bok, a ja spadłem jakieś trzy metry, lądując twardo na lewym boku.
W wyniku uderzenia złamałem obojczyk, uszkodziłem trzy żebra i doznałem poważnych obrażeń barku, które wymagały operacji.
Ból był nierealny. Nie mogłem oddychać, nie czując, że ktoś mnie dźga. Nie mogłem ruszyć ręką. Po prostu leżałem na betonowej podłodze magazynu, starając się nie zemdleć, podczas gdy moi koledzy wołali o pomoc.
Szpital. Chirurgia. Fizjoterapia. Wszystko.
Lekarz powiedział, że będę niezdolny do pracy przez co najmniej cztery miesiące, może sześć, w zależności od tego, jak szybko się zagoję.
Ubezpieczenie od wypadków przy pracy pokrywało koszty leczenia, ale pokrywało tylko procent mojego wynagrodzenia. Moja firma miała polisę, która dawała mi prawo do rozwiązania umowy o pracę, jeśli byłem chory dłużej niż dziewięćdziesiąt dni.
Szybko policzyłem i zdałem sobie sprawę, że grozi mi utrata około 2500 dolarów miesięcznie przez potencjalnie sześć miesięcy.
Poza tym potrzebowałabym pomocy przy podstawowych czynnościach, bo dosłownie nie byłam w stanie podnieść ręki powyżej talii ani unieść czegokolwiek cięższego od filiżanki z kawą.
Zadzwoniłem do rodziców ze szpitala dzień po operacji. Wyjaśniłem im sytuację. Powiedziałem, że będę miał problemy finansowe i prawdopodobnie będę musiał pożyczyć trochę pieniędzy na czynsz i rachunki, dopóki będę dochodzić do siebie. Może prześpię się z nimi przez miesiąc lub dwa, bo jeszcze nie potrafię o siebie zadbać.
Odpowiedź taty:


Yo Make również polubił
Dlatego babcia zawsze wkłada goździki do cebuli
Przepis na ciasteczka cukrowe (bez chłodu, bez rozpływania się, bez wpadki!)
Zacznij jeść dwa goździki dziennie, a podziękujesz mi za życie
Tytuł: Pieczone Gruszki z Kremowym Serem i Orzechami Włoskimi – Idealna Przystawka na Każdą Okazję