Orchidee są znane ze swojego oszałamiającego piękna i elegancji, co czyni je popularnym wyborem wśród miłośników roślin. Jednak osiągnięcie idealnej równowagi składników odżywczych dla storczyków może być wyzwaniem. Chociaż dostępnych jest wiele komercyjnych nawozów do storczyków, mogą być drogie i często zawierają substancje chemiczne, które mogą nie być zgodne z ekologicznymi praktykami ogrodniczymi. Alternatywnym i zrównoważonym rozwiązaniem odżywiania storczyków jest stosowanie ryżu jako nawozu.
Ryż, podstawowy pokarm miliardów ludzi na całym świecie, może być cennym zasobem w codziennej pielęgnacji storczyków. Jest bogaty w niezbędne składniki odżywcze, takie jak azot, fosfor i potas, które są kluczowe dla zdrowego wzrostu storczyków i bujnych kwiatów. Oto, jak możesz używać ryżu jako skutecznego i przyjaznego dla środowiska nawozu dla swoich storczyków:
1. Nawóz do wody ryżowej
Składniki:
Surowe ziarna ryżu
Woda
Instrukcje:
Weź mały pojemnik lub słoik i dodaj 1-2 łyżki surowego ryżu.
Wlej tyle wody, aby całkowicie zanurzyć ryż.
Pozostaw ryż w wodzie na 24-48 godzin.
Odcedź wodę ryżową do innego pojemnika, usuwając ziarna ryżu.
Rozcieńcz odcedzoną wodę ryżową taką samą ilością świeżej wody.
Używaj tej rozcieńczonej wody ryżowej do podlewania storczyków raz w miesiącu w okresie wzrostu (wiosną i latem).
2. Mulcz z łusek ryżowych
patrz ciąg dalszy na następnej stronie<!–nextpage–>


Yo Make również polubił
To już oficjalne: zbliża się koniec telefonów stacjonarnych. Oto data wyłączenia Twojej linii
Jak usunąć kamień nazębny w 5 minut domowym sposobem, bez wizyty u dentysty
Tortellini z czosnkiem
Wybierz – albo ja, albo twoja matka”. Wybrał ją… Spakowałam więc dwie walizki i wyjechałam. Miesiąc później do ich drzwi dotarł list. Nie sądziłam, że moje późniejsze lata zaczną się od dźwięku zamykanego zamka. Dwie walizki stały otwarte na łóżku gościnnym, a ja poskładałam w nie swoje życie tak starannie, jak tylko potrafiłam – najpierw swetry, potem drobiazgi, które sprawiały, że pokój wydawał się mój. Na korytarzu dom był jasny i spokojny, jakby nic się nie stało. Przez trzy lata mieszkałam z synem Michaelem i jego żoną Jennifer. Po śmierci męża Michael powiedział mi: „Mamo, nie siedź sama w tym dużym, cichym miejscu. Chodź z nami. Pozwól, że teraz się tobą zajmę”. Jennifer uśmiechnęła się wtedy. „Mamy mnóstwo miejsca”. Wierzyłam jej. Gotowałam obiady, dbałam o to, żeby spiżarnia była pełna i starałam się być lekka – jak gość, który nigdy nie zostaje na dłużej. W ich oknie od frontu, obok rodzinnego zdjęcia, stała mała, ozdobna flaga, a co wieczór światło na ganku zapalało się o tej samej porze, miarowo jak bicie serca. Potem zaczęły się drobne zmiany. Jennifer przemeblowywała kuchnię po tym, jak gotowałam. Jennifer mówiła: „Wolałabym nie przyjmować gości. Potrzebuję, żeby ta przestrzeń była nasza”. Michael posyłał mi przepraszające spojrzenia – ciche, ostrożne, jakby cisza mogła wszystko załagodzić. We wtorek wieczorem, kiedy robiłam pieczeń wołową, tak jak Michael uwielbiał w dzieciństwie, Jennifer weszła i nie zdjęła płaszcza. „Musimy porozmawiać” – powiedziała. Michael pojawił się w drzwiach, wpatrując się w podłogę. Jennifer skrzyżowała ramiona. „Nie mogę tego dłużej robić. Michael musi wybrać. Albo ty… albo ja”. W pokoju zapadła cisza. Odwróciłam się do syna, czekając, aż się roześmieje i powie: Oczywiście, że nie. To moja mama. Przełknął ślinę. „Jen jest moją żoną. Ja… muszę stawiać małżeństwo na pierwszym miejscu”. Coś we mnie ucichło – tak cicho, że aż poczułam się czysta. „Nie ma co czekać” – powiedziałam, zaskakując nawet siebie. „Spakuję się dziś wieczorem”. Cztery godziny później zaniosłam walizki do samochodu. Patrzyli przez okno, jak odchodzę – z ulgą, pewni, że w końcu postawią na swoim. Nie wiedzieli, co siedzi w mojej torebce: zwykły folder, który chwyciłam bez namysłu. A miesiąc później… Cała historia poniżej w komentarzu⬇️